Jadalnia Domowa, czyli fenomenalne pierogi ruskie, ale… nie zawsze


O tym, że uwielbiam jedzenie w malutkich, osiedlowych barach nie muszę was już chyba przekonywać, wystarczy spojrzeć na długą listę odwiedzonych tego typu miejsc. Zwyczajnie lubię zjeść domowy obiad, który choć w części będzie tak dobry jak ten z dziecięcych wspomnień. Okryłem już kilka naprawdę fajnych lokali, w których za obiad nie zapłacimy zbyt wiele, a ostatnio rzucił mi się w oczy kolejny, więc czym prędzej postanowiłem go odwiedzić.

kromera 13

Jadalnia Domowa znajduje się na ulicy Boya-Żeleńskiego, zaraz przy skrzyżowaniu z Kromera. Już sama nazwa przyciągała mnie kilka razy, a jeszcze bardziej przekonałem się do zawitania w te progi, kiedy przejeżdżając kilkukrotnie, za każdym razem kolejka wychodziła za drzwi. Osobiście zjawiłem się na Boya trzy razy. Za pierwszym udało mi się wejść bez zbyt długiego oczekiwania.

Szybki rzut oka na dość standardowe dla takich miejsc menu i można zamawiać.

kromera 11

Ceny nie są bardzo niskie, przy tych z barów mlecznych mogą się schować, ale już przyjemny wystrój lokalu oraz szybkość obsługi zdecydowanie potwierdza zasadność cen. Teoretycznie część dań znajduje się w bemarach, ale przemiał jest tak duży, ze co chwilę coś się kończy, a panie z kuchni donoszą na bieżąco przygotowywane potrawy.

kromera 7

Na początek zamawiam tradycyjnie – pierogi ruskie (10 zł) i zupę pomidorową (5 zł). Zupę otrzymuję od ręki, na pierogi trzeba poczekać aż się ugotują.

kromera 3

Zupa typowo barowa, zagęszczona mąką, ale smaczna, z makaronem, nieźle doprawiona. Żadne arcydzieło, ale porządna pomidorówka, którą z chęcią zjadłem i zamówiłbym kolejnym razem.

kromera 1

Zanim skończyłem zjeść zupę, przede mną pojawiają się głowni bohaterowie dnia, a więc pierogi. Porcja solidna, składająca się z siedmiu sporych pierogów dodatkowo posypanych cebulką prażoną. Przyznam, że jeszcze nigdy się z tym nie spotkałem, ale specjalnie mi nie przeszkadzało, bo cebulkę uwielbiam w każdej ilości.

Pierwszy gryz, nie wierzę. Drugi, szok. Trzeci, utwierdzam się tylko w przekonaniu, że tak dobrych pierogów nie jadłem w żadnym barze, ani restauracji. Genialne, genialne i jeszcze raz genialne, domowe pierogi z dobrze wyważoną ilością sera i ziemniaków, dodatkiem cebuli oraz bardzo pieprzne. Zjadłem tak szybko, że nawet się nie spostrzegłem, kiedy cała porcja zniknęła z talerza. Naprawdę fenomenalne pierogi z cieniutkim ciastem, wyrabiane na miejscu, kosmos.

Po tak dobrych wspomnieniach z pierwszej wizyty, wybrałem się do Jadalni Domowej kolejnego dnia, tym razem skosztować jakiegoś dania mięsnego, a dokładnie fileta drobiowego, który – podobnie jak pierogi – w pewnym sensie jest dla mnie wyznacznikiem tego czy bar serwuje dobre jedzenie. Cena – 18 zł za zestaw dnia, czyli zupę ogórkową, fileta z kurczaka z ziemniakami i surówką.

kromera 8

Ogórkowa okazała się lepsza o dwie klasy od pomidorowej, wyborna. W środku znajdowało się sporo warzyw, drobno starte, kwaśne ogórki, a całość została zabielona śmietaną. Pyszna, orzeźwiająca zupa. Prawdziwie domowa.

kromera 4

Do słusznej wielkości fileta w panierce otrzymałem miseczkę kapusty kiszonej oraz mnóstwo ziemniaków, które dodatkowo zostały oprószone koperkiem.

Większych zastrzeżeń mieć nie można. Świeżo usmażona, delikatnie doprawiona i mocno rozbita pierś, idealnie ugotowane ziemniaki i, dla podkręcenia smaku, słodko-kwaśna kapusta kiszona. Za tę cenę otrzymujemy dwa smaczne dania, którymi ciężko się nie najeść.

Przy okazji tej wizyty poprosiłem o pierogi ruskie na wynos, które raz jeszcze okazały się doskonałe.

Za trzecim razem miałem małego pecha, ponieważ trafiłem na ogromny ruch, w malutkim lokaliku, w którym znajduje się pięć stolików ciężko było o miejsce. W końcu do kogoś się dosiadłem, aby skonsumować zamówione pierogi, pół na pół z mięsem i ruskie.

kromera 10

 

kromera 9

Pierogi z mięsem były smaczne, ewidentnie przygotowane z pozostałego po rosole mięsa, aczkolwiek zabrakło mi mocniejszego doprawienia. Ciasto bez zastrzeżeń, mięciutkie i cienkie. Natomiast mały problem pojawił się przy pierogach ruskich. Przy trzeciej okazji nie były już takie same. Smak się zmienił, zwiększyła ilość ziemniaków, a pieprzu było jakby mniej, przez co ruskie sporo straciły. I tak, na tle większości barów mlecznych były ok, ale na pewno nie tak smaczne, jak przy poprzednich wizytach.

Pomimo wpadki ostatniego dnia, zapisuję sobie Domową Jadalnię na liście miejsc z niedrogim jedzeniem do odwiedzania. Myślę, że problem z ruskimi trzeciego dnia wziął się stąd, że na kuchni były inne osoby, choć oczywiście nie może to być wytłumaczeniem słabszej jakości produktu. Za pierwszym razem pierogi mnie zauroczyły i do tej pory wspominam ich smak z uśmiechem na ustach. Takich kupnych ruskich można szukać ze świecą. Pozostałe dania także były smaczne, zupy uczciwie przygotowywane, a porcje spore.

Jadalnia Domowa

ul. Boya-Żeleńskiego 69

 

Total 1 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments