Ale Duet, czyli tanio, ale przeciętnie


Długo namawialiście mnie do odwiedzenia baru Ale Duet na ul. Poniatowskiego. Opierałem się, ponieważ nie miałem najlepszych wspomnień z mojej ostatniej, a zarazem pierwszej wizyty w tym miejscu. Jednak pod każdym z wpisów na temat barów mlecznych pojawiała się ta nazwa, więc w końcu udałem się sprawdzić kolejny bar na Śródmieściu, w którym można zjeść naprawdę tanio.

ale 6

Lokal znajduje się na skrzyżowaniu ulic Poniatowskiego i Prusa, naprzeciwko biurowca na Placu Bema. Położenie na pierwszy rzut oka jest dobre, ale raczej dla studentów przemieszczających się autobusami i tramwajami, bo już zaparkować w pobliżu auto jest bardzo ciężko.

Wystrój wewnątrz jest bardzo minimalistyczny, typowy dla tego typu barów. Kilka stolików plus parę miejsc przy ladzie przytwierdzonej do ściany. Najważniejsza jednak jest wydawka, gdzie składa się i odbiera zamówienia. Na ścianie wywieszone jest rozpisane markerem menu, z którego co jakiś czas znikają kończące się dania.

ale 10

Za pierwszy razem nie było już pierogów ruskich, które najbardziej zachwalano w komentarzach, więc musiałem zadowolić się innymi specjałami znajdującymi się w bemarach.

ale 11 ale 12

Wybieram krokieta z pieczarkami i serem za 2,20 zł, jednego naleśnika z serem i jabłkiem za 1,98 zł oraz krupnik za 1,95 zł. Wszystko ląduje na mojej tacy od ręki, płacę niewielki rachunek, zabieram sztućce i siadam, aby rozpocząć próbę.

ale 7

No cóż, krupnikiem to ta zupa chyba była w poprzednim wcieleniu. Rozgotowana kasza, garść dominującej nad wszystkim pietruszki, jeden ziemniak, kilka plasterków marchewki i woda. Słona woda, jakby zalana wegetą, a pewniej wzmocniona kostką rosołową. Sorry, ale pozycja niejadalna.

ale 8 ale 9

Naleśnik w wersji zeschniętej, na zimno. O smaku ciężko powiedzieć cokolwiek sensownego, ponieważ serek został po prostu wrzucony do naleśnika razem z kilkoma kostkami jabłek ze słoika, bez cukru, bez śmietany.

Jeśli chodzi o krokieta, to miałem chyba szczęście, bo akurat, kiedy go zamawiałem, nowa porcja została przyniesiona, więc otrzymałem ciepłego, chrupiącego, prosto z frytkownicy.

Krokiet z serem i pieczarkami był najmocniejszą pozycją tego dnia, co nie znaczy, że wyzbytą z wad. Farszu w środku było niewiele, ale ogólnie był niezły, choć na przyszłość polecam nie wrzucać do środka surowych pieczarek, bo są twarde, a wcześniej je delikatnie przesmażyć. Chyba, że za dużo wymagam…

Drugiego dnia szczęście się do mnie uśmiechnęło, ponieważ, kiedy przyszła moja kolej zamawiania, pozostało jeszcze kilka porcji pierogów ruskich. Zamówiłem więc czym prędzej (3,99 zł) dobierając jeszcze porcję śmietany za 50 groszy. Początkowo miałem pomysł, aby wybrać jakieś danie mięsne, choćby najbardziej standardową pierś z kurczaka w panierce (6,95 zł), ale nie mogłem się zmusić, widząc te leżące od dłuższego czasu w podgrzewaczu, nasiąknięte tłuszczem kawałki kurczaka. Poprosiłem więc o namiastkę dania mięsnego, czyli gołąbka za 2,64 zł oraz pół porcji penne w pomidorach w cenie 2,38 zł. Jako surówkę dobrałem pół porcji białej kapusty z koperkiem za 1,29 zł.

ale 1 ale 2 ale 3

Podczas jedzenia gołąbka szybko przekonałem się, że nadzieje na mięso w środku były płonne. Był ryż, ale w rolę mięsa wcieliły się pieczarki, podobnie jak przy krokiecie – twarde.

Makaron jak na miejsce, w którym był podany – zadziwiająco dobry. Nieprzegotowany, obtoczony dość dokładnie w zblendowanym sosie ze świeżych pomidorów, a także doprawiony. Jako dodatek do innego dania spokojnie można zamawiać.

ale 4

 

ale 5

Na pierogi musiałem poczekać 3-4 minuty, ponieważ są gotowane na bieżąco. Pierwsze zaskoczenie – wielkość porcji, na którą składa się osiem naprawdę sporych pierogów zatopionych częściowo przez potężny chlust śmietany.

Pierogi są szczelnie wypełnione farszem, choć po przekrojeniu okazuje się, że sporą część z tej grubości zajmuje ciasto. Po kilku gryzach przekonałem się jednak, że pierogi są faktycznie smaczne. Jak na porcję na niespełna cztery złote, to nawet bardzo. Farsz jest serowy, świetnie doprawiony i jest go na tyle dużo, że nie przeszkadza nawet grube ciasto. W połączeniu ze śmietaną daje to porcję zabójczą, której nie byłem w stanie zjeść do końca. Oczywiście nie są to pierogi wybitne, ale za tę cenę zdecydowanie warte zamówienia.

Ale Duet okazał się – podobnie jak Mewa – miejscem, w którym czas zatrzymał się sporo lat temu. Podawane jedzenie jest bardzo wątpliwej jakości, w większości zimne i niedoprawione. Wyjątkiem są pierogi ruskie, zdecydowanie wyrastające jakościowo ponad resztę. Niestety, w barze Ale Duet kuleje prezentacja. Leżące na zewnątrz dania nie wyglądają zachęcająco, jedne są nasiąknięte tłuszczem, inne wysuszone. Oczywiście rozumiem, że niewiele jest we Wrocławiu miejsc, w których da się zjeść taniej. Szkoda jednak, że przy okazji serwowania naprawdę tanich potraw nikt nie myśli o jakości, a jak się okazuje obie rzeczy potrafią chodzić w parze. Wystarczy przejść kilkaset metrów dalej do baru Jak u mamy na ulicę Łokietka. Dania i zupy nie kosztują dużo więcej, a smakują zupełnie inaczej, domowo. Po fakcie, cieszę się, że nie zamówiłem żadnego z mięs…

ranking2

Bar Ale Duet

ul. Poniatowskiego 1

facebook.com/AleDuet

Click to add a blog post for Ale Duet Bar Mleczny on Zomato

Total 0 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments