Lunch w Mahi Mahi, czyli kompletna klapa


Relacji z typowych, tanich barów azjatyckich na blogu było już sporo, pora więc na restaurację nieco poważniejszą, przynajmniej do tego miana aspirującą. O Mahi Mahi przed długi czas słyszałem sporo dobrych opinii, kilka osób zachwalało jedzone w tym miejscu sushi, inni dania z karty. Ja, wraz ze znajomą, która wybrała się ze mną, postanowiłem spróbować mocno reklamowanej przez właścicieli restauracji opcji lunchowej – jesz ile chcesz za 35 zł.

Do lokalu znajdującego się na rogu ulic Świdnickiej i Ofiar Oświęcimskich zmierzaliśmy ze sporymi nadziejami na zjedzenie dobrego obiadu z azjatyckim sznytem. Już na wejściu doznaliśmy jednak lekkiego szoku. Pomimo typowo obiadowej pory – godziny 15 – w środku nie było żadnego klienta. Nie wiem na ile odstraszyły ich ceny, a na ile bardzo mroczny klimat lokalu, ale sam fakt pustki nie stwarzał zbyt dobrego wrażenia.

Mimo wszystko weszliśmy, uiściliśmy opłatę po 35 zł od osoby i ruszyliśmy w stronę przygotowanych na ten dzień dań, którymi były: zupa rybna, wieprzowina w pangang curry, żółty makaron z warzywami, małże z bazylią w sosie tajskim, mix warzyw w sosie ostrygowym, ryż.

mahi mahi 6

Podgrzewacze, w których znajdują się dania lunchowe przywołują nieco stołówkowe wspomnienia. W międzyczasie, kiedy zabraliśmy się za nakładanie jedzenia, na naszym stoliku wylądowała butelka wody z cytryną.

Na początek zupa rybna.

mahi mahi 7

Nie jestem jakimś wielkim fanem azjatyckich zup, a ta podana w Mahi Mahi na pewno nie zachęciła do podejmowania kolejnych prób. Po prostu, wywar rybny, właściwie rosół, tyle, że z rybnym posmakiem. Bardzo delikatna zupa, bez nawet małej nuty ostrości, nie mówiąc o dodatku choćby kawałka ryby czy owoców morza. Nie tak powinno to wyglądać. Bez warzyw, bez ryby, słabo.

mahi mahi 1 mahi mahi 2 mahi mahi 3

Jedliście kiedyś mule leżące wcześniej kilka godzin w podgrzewaczu? Mamy nadzieję, że nie, bo my mieliśmy tą wątpliwą przyjemność. Małże miały być podane z bazylią w sosie tajskim, niestety niczego zielonego na talerzu nie dostrzegliśmy. Pomijając fakt, że większość muszli nie posiadała zawartości, to te, które były pełne, smakowały fatalnie, a właściwie nie smakowały w ogóle. Mule przypominały w konsystencji zaschniętą gumę do żucia, oczywiście pozbawioną smaku.

mahi mahi 4 mahi mahi 5

Wieprzowina w Pangang Curry, a więc podejście numer trzy, i wpadka numer trzy. Mięso tak zeschnięte, że byłoby ciężkie do pokrojenia nawet stekowym nożem, nie mówiąc o przegryzieniu. Sam sos także pozostawiał wiele do życzenia, poczynając od konsystencji, na smaku kończąc. W składzie dania, oprócz mięsa, znalazły się m.in. marchewka, chili, cebula, fasolka, cukinia oraz ananas. Pangang jest z założenia znacznie delikatniejszym curry od innych tego typu dań, co nie znaczy, że kompletnie pozbawionym smaku. Wręcz przeciwnie, smaki nie powinny się wzajemnie zagłuszać, a eksponować swoje walory. W Mahi Mahi walorów tego dania nie dostrzegłem, tym bardziej, że mięso było niezjadliwe, a sos rzadki, bez możliwości spróbowania go bez łyżki.

mahi mahi 8 mahi mahi 9

Na koniec makaron z warzywami, najbardziej przystępny smakowo ze wszystkich dań. Szkoda jednak, że w miejscu szczycącym się mianem restauracji, najlepiej smakuje łatwy w wykonaniu makaron, dostępny w każdej azjatyckiej budce za 10-12 zł.

Napisać, że wyszliśmy zawiedzeni, byłoby objawem ignorancji i braku szacunku do was. Wyszliśmy w fatalnych nastrojach, nienajedzeni i z fatalnymi wrażeniami smakowymi. Za 70 zł nie otrzymaliśmy ani jednego sensownego dania, ani jednego przygotowanego według jakichkolwiek kanonów, a do tego wszystko z podgrzewacza. Podobno w Mahi Mahi można zjeść dobre sushi, podobno dają radę dania z karty. Szkoda tylko, że dobrą opinię tak łatwo psuje się fatalną opcją lunchową. Aha, spędziliśmy w środku około 40 minut. W tym czasie do lokalu nie wszedł ani jednej klient.

Mahi Mahi Restaurant Thai Japan Grill

ul. Świdnicka 5

facebook.com/restaurantmahimahi

mahimahi.pl

Total 0 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments