Dalat II, czyli azjatycka przyjemność


Restauracja Dalat II działa już od kilku lat na ulicy Grabiszyńskiej, ale nie wiedząc czemu, pomimo licznych namów ze strony znajomych oraz czytelników bloga, nie było mi jeszcze dane jej odwiedzić. Jak w większości przypadków, o odwiedzinach w Dalat II zadecydował przypadek, kiedy znalazłem się w tej okolicy wracając od klienta. Szybko zerknąłem na zegarek, udało się wygospodarować trochę czasu, więc czym prędzej podjechałem na parking przed restauracją. Właśnie – parking, wielki plus, ponieważ jest spory, pomieści spokojnie około dziesięciu aut. Nie jest to standard w centrum.

Dalat 14

Nie jest to typowa, azjatycka buda, jakich w stolicy Dolnego Śląska wiele. Wystrój lokalu jest prosty, z gustownymi, drewnianymi stołami i masywnymi krzesłami. Kiczowate azjatyckie elementy stanowią jedynie malutki procent, więc nie dominują wnętrza, jak w większości azjatyckich barów, chociaż nieodłącznych lamp zabraknąć akurat nie mogło.

Dalat 20

Pierwsze co zaskakuje mnie po wejściu, to fakt, że wita mnie mówiący po francusku właściciel. O tym, że jest właścicielem dowiedziałem się później. Szybko w bój posłana została jednak polskojęzyczna kelnerka, która przyniosła kartę i spytała o napoje.

Dalat 15

Dalat 6 Dalat 7 Dalat 8 Dalat 19

W menu – dość standardowo, przynajmniej jak na tego typu bary. Przyznam się bez bicia, że kartkę z wietnamskimi specjałami wypatrzyłem dopiero pod koniec drugiej wizyty, kiedy było już za późno, aby zmienić zamówienie, a kilka dań z tej kartki wygląda interesująco.

Za pierwszym razem wybieram sajgonki z wieprzowiną (12 zł), choć istnieje możliwość zamówienia także opcji wegetariańskiej. Jako danie główne proszę o kurczaka w czerwonym curry (18 zł).

W środku było pusto, poza moim zajęte były jeszcze dwa stoliki. Moje sajgonki trafiły do mnie w ekspresowym tempie, w przeciągu pięciu minut od zamówienia.

Dalat 18

Cztery spore sajgonki to porcja wręcz za duża jak na przystawkę, tym bardziej, że podana jest ze słodką surówką z białej kapusty z dodatkiem marchewki. Nie ma jednak co narzekać na wielkość porcji, ponieważ sajgonki są bardzo smaczne, szczelnie wypchane farszem. Co ważne, mięso wieprzowe stanowi główny punkt nadzienia, jest wyraziste i dobrze doprawione.

Drugie danie przyniesiono w momencie, kiedy kończyłem przystawkę, a sposób jego podania nieco mnie zaskoczył.

Dalat 11 Dalat 12

Curry podano na podgrzewaczu, który może i nie jest niezbędny, ale pozwala na utrzymanie odpowiedniej temperatury dania, kiedy przychodzimy w kilka osób i chcemy popróbować każdego z dań.

Dalat 4 Dalat 13

Wprost z podgrzewacza, nakładam swoje danie na inny talerz, gdzie czeka już porcja ryżu oraz ta sama surówka z białej kapusty, co przy okazji sajgonek.

Czerwone curry z kurczakiem okazało się bardziej żółtą odmianą tego dania, ale smakowało świetnie. Delikatny, aksamitny sos, w którym zatopiono kurczaka i warzywa, okazał się bardzo aromatyczny, z wyraźnym smakiem curry oraz mleczka kokosowego. Pokrojonego w paski kurczaka było bardzo dużo, a samo mięso, soczyste,  świetnie przeszło smakami curry. Ważnym elementem tego dania okazały się warzywa, świeże, chrupiące, ale dodane z umiarem, bez przesady.

Obie potrawy skłoniły mnie do jeszcze jednej wizyty w Dalat II, już następnego dnia. Przyznam jednak, że tym razem wybór dań potraktowałem nieco po macoszemu, ponieważ miałem niewiele czasu. Na szybko zdecydowałem się na smażone pierożki WON TON (12 zł) oraz kurczaka na ostro (16 zł), z prośba o bardzo ostrą wersję. Ponownie nie zawiodła mnie obsługa, która pomimo większego ruchu radziła sobie bardzo sprawnie, dzięki czemu przystawkę otrzymałem jeszcze szybciej niż dzień wcześniej.

Dalat 21 Dalat 22

W zestawie znalazło się sześć smażonych pierożków z nadzieniem z mielonego kurczaka i krewetek. Smak farszu bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Charakteru nadawały mu krewetki. Całość była bardzo delikatnie doprawiona, ale w połączeniu z dość ciężkim smażonym ciastem, fajnie się uzupełniała. Zresztą przystawka łącznie ze słodkim sosem miała być wstępem do ostrości dania głównego.

Dalat 5

Dalat 3

Skoro miało być ostro, to faktycznie było. Tym razem w daniu było nieco mniej kurczaka, a więcej dodatków, ale kolejny raz warzywa stanowiły doskonałe uzupełnienie. Świeże uzupełnienie, nie z mrożonki. Kurczak na ostro, a w nim fasola, pieczarki, cukinia, grzyby mun, por plus prażona cebulka. Fajne połączenie i ostrość podkręcająca wszystkie smaki.

Porcje w Dalat II są spore, wystarczające do najedzenia się, zwłaszcza, kiedy poprzedzi się je przystawkami. Dalat II przebija wszystkie wrocławskie „chińskie” budki, głównie różnorodnością smaków i świeżymi warzywami. Niestety, mrożonki to standard w większości tego typu przybytków, stąd choćby obecność czarnego zazwyczaj kalafiora. Na Grabiszyńskiej tego nie uświadczycie. Ceny także pozytywnie zaskakują, zwłaszcza biorąc pod uwagę czystość lokalu i przyzwoitą obsługę.

Dalat II

ul. Grabiszyńska 66 E

facebook.com/Restauracja-DALAT-II

Piotr Gładczak

 

Total 3 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments