Złoty Smok, czyli standardowy „chińczyk”


Wrocław „chińczykami” stoi. Oczywiście nie mam zamiaru obrażać obywateli Państwa Środka, a jedynie w ostatnich tygodniach co i rusz atakują mnie na wrocławskich ulicach „chińskie” i „wietnamskie” budki, których – poprawcie mnie jeśli się mylę – ostatnio sporo przybyło. Nie inaczej było ostatnio na Nowym Dworze, gdzie podjechałem na szybko załatwić sprawę z klientem. Zaparkowałem auto, przeszedłem trzy kroki, a przede mną wyrosła taka budka – Złoty Smok.

złoty smok 6

Barak wyglądający właściwie wzorowo, jak typowy „chińczyk”. W środku zresztą też bez większych odchyleń od standardów.

złoty smok 5

Dzisiaj tylko krótka relacja, z jednej wizyty, ponieważ nie wiem kiedy będę ponownie w tym rejonie miasta. Na co dzień większość czasu spędzam w innych częściach Wrocławia.

Szybkie zerknięcie na kartę i można wybierać.

złoty smok 1 złoty smok 7

Kartki zawieszone przy barze informują, że specjałem lokalu jest zupa Pho, więc bez wahania zdecydowałem się na dużą wersję z kurczakiem (13,90 zł). Tym bardziej, że zjedzenie Pho we Wrocławiu właściwie graniczy z cudem. Skoro od początku było dość przewidywalnie i standardowo, jako danie głównie wybrałem makaron chiński z kurczakiem (13 zł), a także – dla sprawdzenia – jedną sajgonkę (2 zł). Fajnie, że istnieje możliwość zamówienia sajgonek pojedynczo, a nie od razu całej porcji.

Czekałem wcale nie krótko, dzięki czemu miałem możliwość przyglądnięciu się zarówno pracy kucharza w malutkiej kuchence, jak i przemiałowi klientów w lokalu. Ich ilość mocno mnie zaskoczyła, bo drzwi w lokalu prawie się nie zamykały. Część osób jadła na miejscu, inni przychodzili jedynie odebrać zamówienie na wynos.

W końcu na moim stoliku ląduje jedzenie, ale na początek nie zupa, a danie głównie. Po minucie, pani kelnerka obok stawia jeszcze miseczkę z wywarem. Nic to, trzeba jeść oba dania w jednym momencie.

złoty smok 4

Po pierwsze – porcja duża wcale nie jest dużą, a ogromną, na pewno nie do zjedzenia jednocześnie razem z innym daniem. Wywar mocno aromatyczny, z dużą ilością kurczaka i kiełków. Zupa sama w sobie była ostra, ale piekący smak dobrze zneutralizowało kilka kropel cytryny. Jak na mój gust zdecydowanie za mało zieleniny. Kolendry nie uświadczyłem, szczypiorku kilka posiekanych kawałków. Nie ma tragedii, momentami smakuje naprawdę nieźle, ale odnosi się wrażenie, że Pho przygotowano trochę na odwal.

złoty smok 3

Moja sajgonka wylądowała obok makaronu i była silnym punktem całego posiłku. Chrupiąca, mocno mięsna i dobrze doprawiona, bez zarzutów, smaczna.

złoty smok 2

Makaron chiński to jedno z tych banalnych dań dostępnych w każdym barze azjatyckim, ale niezmiennie mam do niego słabość, jak do każdego makaronu zresztą. Sporo kurczaka, przysmażony makaron i warzywa, których na szczęście nie było przesadnie dużo. Smaczna mieszanka w dobrej cenie, doprawiona na ostro, jak prosiłem.

Złoty Smok na pewno nie mieści się w dolnej połówce klasyfikacji wrocławskich „chińczyków”, raczej kręci się w okolicach środka. Taki typowy bar z azjatyckim jedzeniem dla Polaków. Jeśli chcecie coś zjeść na szybko, z przyzwoitym smakiem i niedrogo, a znajdujecie się w okolicach ulicy Strzegomskiej, możecie wpadać do Złotego Smoka.

Gdyby jeszcze do Pho dodawali kolendrę.

Złoty Smok

ul. Budziszyńska 64

zloty-smok.pl

Total 5 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments