Bar Narożniak, czyli gastronomiczny potworek


Jeśli czytacie mojego bloga, wiecie zapewne, że często stołuję się w barach osiedlowych, mlecznych, z tanim, domowym jedzeniem. Udało mi się trafić na te lepsze, jak choćby Domowe Obiady czy Jak u mamy, ale i na fatalne, do których zdecydowanie zaliczam m.in. Bar Wiking. Pod względem ilości tego typu miejsc przoduje zdecydowanie Śródmieście, natomiast słabiej obsadzone są rejony ulicy Grabiszyńskiej, gdzie bywam raz, może dwa w tygodniu u klienta. Wydawało mi się, że poza azjatyckim Dalat II nic ciekawego w tej okolicy nie da się zjeść. Podpytałem jednak, i od razu usłyszałem o Barze Narożniak przy ulicy Pereca.

zdjecie 5 (1)

Kierując tam swe kroki, miałem nadzieję na zjedzenie przyzwoitego obiadu w domowym stylu. O wystroju lokalu specjalnie rozpisywać się nie będę, bo i niczym nie różni się on od standardowego w tego typu miejscach. Ot, kilka najprostszych stolików, obrus, no i bar.

zdjecie 2 (1)

Różnorodność w menu jest spora, dostępnych jest kilka zup, do tego cztery rodzaje pierogów, a także dania typowo jarskie oraz mięsne. Większość dań wyłożonych jest na ladzie chłodzącej. Po złożeniu zamówienia zza drzwi kuchni wyłania się człowiek pełniący rolę kucharza i zabiera potrzebne składniki.

Co ciekawe, obok tradycyjnej kuchni polskiej, w Narożniaku można zamówić także kebab, który piecze się obok. Takie dwa w jednym. Nie zdecydowałem się jednak, widząc wysuszone do granic wytrzymałości mięso.

zdjecie 4 (2)

Podczas pierwszej wizyty nie miałem za wiele czasu, więc postawiłem na klasykę – pierogi. Zamówiłem pięć sztuk ruskich (5 zł) i pięć z mięsem (6,50 zł). Ceny trochę zaskakują in minus biorąc pod uwagę, że to bar osiedlowy. Miałem jeszcze ochotę na zupę, ale okazało się, że trzeba na nią czekać dłużej niż na pierogi…

zdjecie 1 (1) zdjecie 3 (1) zdjecie 4 (1)

Ciasto zaskakująco cienkie i mięciutkie. Farsz w ruskich mocno ziemniaczany, słabo doprawiony, ogólnie bez wielkich zachwytów. Za to wersja mięsna bardzo udana, pieprzna, nie za sucha. Porcja składająca się z dziesięciu sztuk spokojnie wystarcza do najedzenia się, aczkolwiek 11,50 zł za pierogi w barze to jednak sporo.

Po całkiem obiecującym smakowo początku, tydzień później ponownie trafiłem do Narożniaka, tym razem w celu przetestowania innych dań. Wybrałem zupę pomidorową (7,50 zł), a na drugie danie gołąbka z kluskami śląskimi. Uwaga – cena jednego gołąbka to 9,90 zł! zdjecie 2 zdjecie 3

Musielibyście widzieć moją minę, kiedy otrzymałem zupę, która miała być teoretycznie pomidorową. Była to najzwyczajniejsza woda z rozpuszczonym przecierem słabej jakości, a na dokładkę dorzucono kleks śmietany, która natychmiast się zwarzyła. A to za jedyne 7,50 zł. Osoby narzekające na pomidorówkę z Misia za 1,36 zł powinny uderzyć się w pierś.

zdjecie 4 zdjecie 5

Gołąbek sam w sobie okazał się być nawet smaczny, choć twarda kapusta nieco zepsuła dobre wrażenie. Na pewno nie był to mały gołąbeczek, a naprawdę duży, solidnie wypchany ryżem i uczciwą porcją mięsa. Co nie zmienia faktu, że jego cena jest wysoka.

Kluski śląskie okazały się przepyszne, mięciutkie, z wyraźną pietruszkową nutą. Co z tego, skoro zostały podobnie jak gołąbek zalane okropnym sosem o smaku wcześniejszej zupy pomidorowej. Gdyby nie kolor i konsystencja, można by pomyśleć, że kluski polano właśnie ową zupą. W każdym razie sos prawdopodobnie wykonano z tego samego przecieru, który obok pomidorów nawet nie stał.

Za cały obiad, bez surówki, zapłaciłem 21 zł, za które spokojnie mógłbym nieźle zjeść w Rynku. Skandalem była zupa, skandalem był sos, no i skandaliczne są ceny, totalnie nieprzystające do baru osiedlowego. Jak dla mnie, wpadka totalna.

ranking1

Bar Narożniak

ul. Pereca 2

bar-narozniak.pl

Click to add a blog post for Bar Narożniak on Zomato

Total 9 Votes
5

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments