Krowa na trawie, czyli burgerowa nuda


Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa, jedna z moich ulubionych imprez w przeciągu całego roku. Świetne piwa, fajna atmosfera, no i sporo jedzenia. W tym roku z food trucków, choć niewielu. Strefę mobilnych restauracji odwiedziliśmy ze znajomymi w niedzielę, ostatni, trzeci dzień festiwalu. Dużo słońca, z rana niewielki ruch, więc od razu ruszyliśmy w stronę restauracji na kółkach. Wybór nie był wielki, dominowały burgery, ale jako że byliśmy w kilka osób, udało się spróbować sporo dań. O nich jednak przeczytacie w innym wpisie, a teraz szybka relacja z wrocławskiego food trucka Krowa na trawie.

Ekipa z białego Mercedesa piwnym festiwalem debiutowała na kulinarnej mapie stolicy Dolnego Śląska.

krowa na trawie 1W ofercie oczywiście burgery, które po prawdzie zwyczajnie mi się przejadły i znudziły. Lubię kilka miejscówek, w których są sprawdzone i dobre, natomiast przy każdej kolejnej okazji przekonuję się, że nowe burgerownie już na starcie zostają daleko w tyle za doświadczoną konkurencją.

Kiedy podeszliśmy, przy aucie Krowy na trawie nie było nikogo poza nami. Idealna, niespotykana podczas zlotów food trucków sytuacja. Zerkamy na menu i długo nie musimy się zastanawiać – wybór może być tylko jeden.

krowa na trawie 2Niepoprawny politycznie Vladimir, a więc pozycja najostrzejsza, z habanero. Podczas zamówienia niestety spotkała nas niemiła niespodzianka. Vladimir jest niedostępny z powodu braku habanero.

Cholera, to po co jest w menu? Rozumiem, gdyby papryczki skończyły się w środku dnia i nikt nie zdążył zmazać tej opcji z tablicy, ale z samego rana, kiedy wiadomo, że nie ma się składnika?!

Mimo usilnego nagabywania ze strony właścicieli do zamówienia burgera z krokodyla (tak, z KROKODYLA), decydujemy się po najniższej linii oporu, na klasyka za 14 zł, idąc tropem myślenia, że standardowa pozycja w menu powinna być wyznacznikiem poziomu prezentowanego w food trucku.

Prosimy tylko o małą zmianę, aby majonez został zastąpiony przez sos arabski. Z zestawu eliminujemy także pomidora, którego nie uznaję w burgerach. Czekamy jakieś pięć minut i otrzymujemy swojego zamówienie.

krowa na trawie 3 krowa na trawie 4 krowa na trawie 5W środku znajdujemy oczywiście zarówno pomidora, jak i majonez. Poza tym, oprócz sporej porcji wołowiny pomiędzy przekrojoną bułką znalazły się sałata, ogórek, cebula i roztopiony w połowie ser.

Pierwszy gryz – bułka jest przyjemna w smaku, ale przynajmniej o połowę za gruba, przez co za bardzo wysusza całego burgera. Gorzej jednak, że ogromny kawał mięsa, który wystawał poza obwód bułki okazał się dokładnie zmieloną, ale mocno przesmażoną wołowiną. Nieźle doprawioną, ale przeciągniętą, a nikt podczas zamawiania nie pytał o stopień wysmażenia mięsa. Same dodatki także nie rzucają na kolana, ale oczywiście nie mogą, bo są do bólu standardowe. na dodatek cebula została tak grubo pokrojona, że ciężko było ją pogryźć.

Niestety, mimo dobrych chęci, nie znaleźliśmy w burgerze z Krowa na trawie zbyt wielu pozytywów. Plus za przygotowywany na miejscu sos arabski. Faktycznie ostry i aromatyczny, ale tylko tyle. Minusy za zbyt długo grillowane mięso oraz sucha bułkę. Największa wpadka to dla mnie jednak obecność w menu pozycji, której tak naprawdę nie ma w sprzedaży. Tak raczej nie powinno się zaczynać prowadzenia biznesu.

ranking2

Krowa na trawie

Braniborska 14

facebook.com/krowanatrawie

Total 0 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments