Mood4Food Festiwal Food Trucków – relacja


Trzy tygodnie minęły od ostatniego wrocławskiego zlotu food trucków do Festiwalu Mood4Food, który w dniach 30-31 maja odbył się na terenach przed Halą Stulecia. W stolicy Dolnego Śląska zjawiło się około 30 wystawców, zarówno z Wrocławia, jak i Warszawy oraz Katowic. Pogoda sprzyjała, lokalizacja także, więc w sobotę, od razu po przyjściu ruszyliśmy popróbować jedzenia. Pojawiliśmy się pod Halą chwilę po 14, kiedy akurat lekko kropiło, więc i kolejki do poszczególnych aut były niewielkie.

IMG_5497 IMG_5499Jak wcześniej sobie obiecałem, pierwsze kroki skierowałem do Carnitas Food Truck, przybyszów ze stolicy.

IMG_5501 IMG_5498Uśmiechnięta, przyjazna ekipa, składająca się z dwóch panów, z których jeden zajmuje się przyjmowaniem zamówień, drugi odpowiada z kolei na przygotowywanie dań. Menu jest skrócone na maksimum i składa się z tacos w jednej wersji oraz burrito z wołowiną i wieprzowiną. Moją uwagę zwróciły zwłaszcza sosy, w tym dwa z habanero.

Przy pierwszym podejściu proszę o burrito z wołowiną za 20 zł, z dodatkiem najostrzejszego sosu, a więc chili-habanero. Płacę, otrzymuję numerek i czekam jakieś 10 minut.

IMG_5502 IMG_5504 IMG_5505 IMG_5506Porcja naprawdę ogromna, szczelnie napakowana farszem tortilla, która przed podaniem trafiła jeszcze na chwilę na grill. W środku sporo dobrze doprawionego mięsa z ryżem, fasolą i cebulą. Tortilla chrupiąca, a całość całkiem fajnie się komponowała. Czego zabrakło? Zapowiadanej ostrości. Miało mnie spalić, a okazało się, że panowie zapomnieli dodać ostrego sosu. Mogłaby być piątka, jest czwórka, która nie stanowiła przeszkody, żeby podejść do Carnitas raz jeszcze później, żeby sprawdzić tacos.

IMG_5512 IMG_5513 IMG_5514Na talerzyku otrzymaliśmy trzy taco, wszystkie z mięsem wieprzowym, ale z różnymi dodatkami. Najbardziej smakowała mi wersja z rzodkiewką i kolendrą. Tortilla mocno kukurydziana, wyrazista, natomiast mięso doskonałe, mięciutkie i soczyste, rozpadające się przy każdym gryzie. Czego zabrakło? Tym razem kolendry, która jednak w tej kuchni odgrywa większą, niż śladową, rolę, jak w przypadku tych tacos. Ogólnie jednak duży plus, zwłaszcza, że przy naszym drugim zamówieniu otrzymaliśmy salsę z habanero, i faktycznie dobrze popiekła.

Od trucka Carnitas najbliżej było nam do Bratwurstów, więc czym prędzej podeszliśmy na smażony ser w bułce.

IMG_5508 IMG_5509O tej kanapce napisałem już chyba wszystko, zresztą także całkiem niedawno w tym miejscu. Świetna bułka, doskonale ciągnący ser i nadający charakteru sos tatarski. Zdecydowanie moja ulubiona streetfoodowa kanapka. A, pamiętajcie żeby dobrać jalapeno dla pokręcenia smaku.

Po lekkich ostrościach ruszyliśmy w stronę stoiska, na którym dostępne były Soki z domu Rembowskich. Orzeźwiające, słodkie i mocno owocowe soki nakręciły nasze apetyty na kolejną część podjadania.

IMG_5515Problemem zlotu przy Hali Stulecia była zbyt mała różnorodność. Dominowały stanowiska z burgerami, a największym odstępstwem od standardów można uznać chyba wspomniane wyżej Carnitas. Podczas Wrocławskich Ulicożerców postawiłem sobie za zadanie nie zjeść żadnego burgera, co bez problemu mi się udało. Tym razem ciężko było pominąć tę pozycję, więc kolejnym krokiem okazał się Byczy Burger. Zdecydowanie postanowiliśmy być lokalnymi patriotami i jeść wrocławskie specjały.

IMG_5517Nie zastanawiając się specjalnie długo, wybieramy Byczego Hot, a więc najbardziej konkretną naszym zdaniem pozycję w menu.

IMG_5522 IMG_5524Chłopaki z Byczego potwierdzili, że robią jedne z najlepszych burgerów we Wrocławiu. Byczy Hot, czyli sałata, jalapeno, nachos, cebula, salsa pomidorowa i majonez. Mięso wysmażone na różowo, dobrze doprawione, no i smaczne dodatki. Chrupiące chipsy, dodająca kolorytu papryczka jalapeno i neutralizujący ostrość majonez. Do tego pyszna, puszysta, ale nierozpadająca się bułka. Jest dobrze.

Zaraz obok Byczego Burgera ustawiła się przyczepa ZZTop, wzorowana chyba na tej z Zapiekanek Tradycyjnych.

IMG_5519 IMG_5518Jako miłośnik klasyki, proszę o tradycyjną zapiekankę, z małym udziwnieniem, bo z jalapeno. Płacę 7,50 zł i czekam około 5 minut.

IMG_5520 IMG_5521

Po odebraniu zamówienia polewam jedną część sosem chili, który stoi na ladzie w towarzystwie ketchupu. Niestety, zapiekanka jest za sucha, ser nie do końca roztopiony, a pieczarki bez wyrazu. Do klasyki z początku lat 90-tych dzielą tę zapiekankę lata świetlne.

Pierwszego dnia skończyliśmy jedzenie na tylu pozycjach, żeby drugiego dnia pojawić się pod Halą Stulecia około południa. W niedzielę kolejki były już większe, we znaki dawał się upał, a swoje zrobiły także targi staroci, które ściągnęły dodatkowych klientów.

Od razu, na pierwszy strzał podszedłem do 66 American Burger. O dziwo, przy ich aucie nie było nikogo, co podczas zlotów często się nie zdarza.

IMG_5511Zamawiam Texas za 16 zł, proszę o średnie wysmażenie mięsa, i czekam. Od razu rzuciła mi się w oczy bułka, która przy przekrajaniu mocno się kruszyła. Jak się miało okazać, to ona stanowiła najsłabszy punkt zestawu.

IMG_5555 IMG_5557Teksas, czyli sałata, sos BBQ,czerwona cebula i jalapeno, mój ulubiony zestaw. Burger smaczny, mięso wysmażone zgodnie z zaleceniami, a papryczki przyjemnie rozgrzały. Niestety, bułka była totalnym nieporozumieniem. Puszysta, sypiąca się, nie była w stanie utrzymać wszystkich składników do końca. Smak na plus, ale bułka uniemożliwiła normalną konsumpcję. Na usprawiedliwienie, chłopaki z 66 American Burger dali znać wieczorem na FB, że pierwszy raz otrzymali takie bułki, przez co skończyli sprzedawać szybciej, niż zamierzali.

W trakcie oczekiwania na burgera od 66 American Burger podszedłem do stojącego obok Taho Cafe na lemoniadę. Pięć złotych za mocno cytrynowy, orzeźwiający napój to dobra cena.

IMG_5551 IMG_5553Po burgerze i lemoniadzie przyszła pora na coś mniejszego. Wybór padł na Króla Frytek, a więc food trucka debiutującego na rynku tą imprezą.
IMG_5561 IMG_5563Po chłopakach widać było debiutancką tremę i jeszcze lekkie nieogarnięcie. Porcja frytek dostępna w jednym rozmiarze za 6 zł. Do tego kilka sosów do wyboru, ale odpuściłem sobie, widząc gotowce dostępne na każdym Orlenie. Same frytki przyzwoite, puszyste, grube i chrupiące. Do poprawy na pewno szybkość działania.

IMG_5564Niedzielne popołudnie miałem dość obłożone przeróżnymi planami, więc kiedy kolejki w porze obiadowej zaczęły się powiększać, postanowiłem powoli uciekać do domu. Ostatnią stacją były Cztery Jelenie Grill Bar, kuszące swoim burgerem z dzika i jelenia. Pamiętając ich pysznego burgera z baraniny, tym razem zdecydowałem się na tego z mięsem jelenia. Cena – 19,50 zł, a więc bardzo przystępna.

IMG_5567 IMG_5568Zespół Czterech Jeleni działał w dość prowizorycznych warunkach pod namiotem, smażąc mięso  na jednym grillu, a na drugim opiekając bułki. Jedna osoba przyjmowała zamówienia, druga smażyła, a trzecia składała burgera w całość. Przy zamawianiu otrzymałem możliwość wyboru zarówno stopnia wysmażenia, jak i dodatków oraz sosu.

IMG_5570 IMG_5572 IMG_5573 IMG_5574Jakby to powiedzieć – z dużej chmury mały deszcz. Pamiętam moje zachwyty nad ich baraniną. Drugie podejście, festiwalowe, okazało się małą klapą. Mięso miało być średnio wysmażone, a było wiórem. Niestety, osoba, która obsługiwała grill co chwilę przyciskała mięso łopatką, chcąc pewnie przyśpieszyć cały proces, przez co totalnie pozbawiła je soków. Zresztą cały burger był suchy, bułka napompowana, a tą ilość sałaty można by rozdzielić na kilka kanapek.

Wydaje się, że ekipa Czterech Jeleni nie do końca odnalazła się w warunkach przyrządzania potraw pod chmurką. W lokalu jest pysznie, na festiwalu było co najwyżej średnio.

Festiwal Food Trucków Mood4Food ma potencjał, głównie ze względu na doskonałą lokalizację. Zastrzeżenia mogę mieć do ilości aut serwujących burgery, co nie jest jedynie moim narzekaniem, a głosem wielu klientów. Kolejna, sierpniowa edycja powinna być już lepsza.

Total 0 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments