Weekend za miastem – Sielska Zagroda (Kiełczów)


Wszystko zaczęło się od upału. Potwornego upału, który zmusił nas do poszukania jakiegoś ciekawego miejsca na spędzenie rodzinnej niedzieli z przyjaciółmi, razem z gromadką dzieciaków, najlepiej w spokoju. Opcji przewinęło się kilka, aż w końcu wybór padł na Sielską Zagrodę w Kiełczowie. Byłem za od początku, głównie ze względu na niewielką odległość od naszego Zakrzowa. W takie upały staram się ograniczać jazdę autem do minimum, bo nawet klimatyzacja nie przynosi specjalnego ukojenia.

IMG_8327 IMG_8333Czym w ogóle jest Sielska Zagroda? To połączenie niewielkiej restauracji, małego zoo i placu zabaw dla dzieci. Właśnie tutaj miastowe dzieci XXI wieku mają okazję zobaczyć na żywo – zapewne pierwszy raz w swoim życiu – kurę, królika, gęś lub świnię. Sporo czasu spędziliśmy przy zwierzętach, którymi dzieciaki były zafascynowane, drugie tyle na wszystkich możliwych huśtawkach, a dopiero na koniec ruszyliśmy w stronę niskiego budynku, skąd dochodził zachęcający aromat smażonej ryby.

IMG_8338 20150802_151740 20150802_151809 20150802_152405 20150802_152756 20150802_153008Bliskość natury i ogrom rozrywek sprawiają, że podczas weekendu ciągną tutaj tłumy, których jednak specjalnie się nie odczuwa. Teren jest na tyle duży, żeby każdy znalazł dla siebie trochę miejsca. Co ważne, jest sporo cienia, a dla dzieci największa z wielu atrakcji – sztuczna rzeka.

Dojazd jest banalnie prosty. Sielska Zagroda znajduje się ledwie kilka kilometrów za tabliczką z napisem Wrocław. Po drodze należy minąć Mlekiem i Miodem, a następnie skręcić w prawo przy pętli autobusowej w Kiełczowie. Wstęp jest bezpłatny, jedynie piątkę należy wrzucić za parking.

Bardzo przyjemne miejsce, uwielbiane przez dzieci, aż trochę wstyd, że dopiero teraz dowiedziałem się o jego istnieniu. Takie pozytywne oderwanie się od codziennego pośpiechu.

IMG_8331 IMG_8332Wybór nie jest wielki, a na pierwszy plan wysuwa się pstrąg w kilku odsłonach. Zamawiamy cztery sztuki, do tego dorsza, a także chłodnik. Czekamy dość długo, klimat przypomina nieco nadmorskie knajpki, zamówienia wywoływane są przez mikrofon. Okres oczekiwania jednak nie przeraża. Jest przyjemnie, są zabawki, zwierzaki i dużo zieleni.

20150802_141310 20150802_141352 IMG_8335 IMG_8336Chłodnik nie zwala z nóg, jest sporo za gęsty, ale ma jedną zaletę – temperaturę. Zimna zupa z dużą ilością ziół musi orzeźwiać, i to robi.

Pstrąg tradycyjny, smażony w panierce, jest cudnie chrupiący, a jego skórka sama prosi się o zjedzenie. Świeża ryba o delikatnym i soczystym mięsie smakuje najlepiej właśnie w takich okolicznościach. Na świeżym powietrzu, bez udziwnień, tak po prostu, z frytkami z mrożonki.

Pstrąg dietetyczny tylko w teorii był przeznaczony dla mojej żony. Kazik zjadł ponad połowę, nie przeszkadzała mu nawet spora ilość koperku, którym została nafaszerowana ryba.

Na stoliku pojawił się także panierowany dorsz, jak żywo kojarzący się z nadmorskimi eskapadami.

Każdy talerz został udekorowany zerwanym z miejscowego ogródka modnym jarmużem. Nawet tutaj wiedzą, że to popularne warzywo.

Sielska Zagroda wygrywa rodzinną, leniwą atmosferą, pozwalającą przenieść się z zabieganego Wrocławia na prawdziwą wieś, przejeżdżając ledwie kilka kilometrów. Taką ze zwierzętami domowymi, pięknym ogrodem i jedzeniem tak prostym, że aż urzekającym. Jest przyjemnie, bo tak ma być, a przy okazji nikt nie będzie wam kazał zostawić tutaj kilku setek. Koszt pstrąga z dodatkami to około 30 zł, za wejście się nie płaci, co chyba w sumie jest lekkim błędem. Pięć złotych raczej nikogo by nie zbawiło, a na pewno pomogło tym wszystkim stworzeniom.

Gospoda Sielska Zagroda

Kiełczów, ul. Rzeczna 1

facebook.com/GospodaSielskaZagroda

Total 15 Votes
9

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments