Kiss The Cook, czyli bez kropki nad i


Okres świąteczny wywołuje we mnie bardzo skrajne odczucia. Z jednej strony zbliża się ten fajny, rodzinny okres, z drugiej jednak to czas, kiedy tłumy zapominalskich wybywają w kierunku centrum, aby zakupić brakujące prezenty. Tłum, który w praktyce uniemożliwia zaparkowanie auta w okolicach Rynku, a akurat na ostatnią przedświąteczną niedzielę planowałem rozpocząć swoją serię wpisów śladem restauracji wyróżnionych przez przewodnik Gault&Millau. Na pierwszy rzut miała pójść restauracja Szajnochy 11, ale ze względu na ogrom ludzi musiałem nieco zmienić plany. Wyjechaliśmy z Rynku i skierowaliśmy auto w stronę Ołtaszyna, a dokładniej na ulicę Borowską do Kiss The Cook, o którym słyszeliśmy sporo dobrego.

IMG_2232

Lokal znajduje się w bezpośredniej okolicy szpitala na ulicy Borowskiej, tyle że po drugiej stronie ulicy, tuż na początku osiedla mieszkaniowego. To niewielka restauracyjka na parterze dwupiętrowego bloku, w której prym wiodą niewielkie dwuosobowe stoliki. O dziwo, pomimo że przyjeżdżamy w niedzielę, miejsce znajdujemy bez problemu. Spory minus za brak krzesełka dla dziecka, bo jego posiadanie wydawało mi się już totalnym standardem.

IMG_2216 IMG_2217

Pomimo wpadki z krzesełkiem, duże plusy od samego początku zbierają kelnerki. Nadzwyczajnie ogarnięte, szybko działające i uśmiechnięte. Menu trafia do nas ekspresowo, a że nie mamy zbyt wiele czasu, wybieramy szybko. Na początek zupa dnia, którą jest barszcz czerwony z ravioli (14 zł), a na danie główne pizza z własnymi składnikami (31 zł) dla żony oraz makrela z burakami dla mnie (37 zł).

IMG_2222

Na dzień dobry, za sprawą barszczu, robi się trochę świątecznie, aczkolwiek z nieco nowoczesnym sznytem w postaci pierożków ravioli. Sam barszcz do bólu poprawny, słodki, lekko kwaśny, a o tego ostrawy, z ogromną ilością majeranku. Samo ravioli, mające stanowić substytut uszek, z bardzo delikatnym ciastem i kontrastującym smakowo farszem z sera koziego.

IMG_2225

Zdecydowanie pozytywne wrażenie sprawia filet z makreli z pieczonyi burakami i sosem chrzanowo-cytrynowym. W pierwszym momencie odniosłem wrażenie, że już gdzieś widziałem podobne danie. Nie będę nikogo o nic złego oskarżał, natomiast w Dinette trafiłem na podobną kompozycję.

Ryba, teoretycznie podana jako filet, początkowo pociąga za sobą trochę problemów podczas wyciągania ości. Jednak z każdym kolejnym gryzem jedzenie makreli przynosi coraz większą przyjemność. Jest mięsista, nie za sucha, a cudnie chrupie dobrze wysmażona skórka. Dla jej wyrazistego, kremowego mięsa dobre uzupełnienie stanowią pokrojone w sześciany słodkie buraki. Kontrast stanowić miał  sos chrzanowo-cytrynowy, ale właśnie cytrusowej kontry zabrakło, aby nieco przełamać smaki.

IMG_2227

Pizza Kiss, składająca się z wybranych przez nas dodatków. Suszone pomidory, kapary, salami i karczochy. Taką kompozycję zażyczyła sobie moja żona i w sumie wyszło całkiem nieźle. Składniki nieźle się zgrały, słone kapary komponują się z ostrawym, wyrazistym salami i słodkimi pomidorami. Nie przeszkadza, a wręcz wnosi sporo dobrego pomidorowo-ziołowy sos. Z kolei ciasto udane, choć chyba nieco grubsze od tego znanego z PepeRistorante (obie restauracje należą do jednego właściciela). Cała pizza wypada pozytywnie, ilość dodatków nie jest przesadnie duża, dzięki czemu czuć odpowiedni balans pomiędzy grubością ciasta i składnikami.

Kiss The Cook nie powala na kolana swoja kuchnią. Jest poprawnie, ale bez elementów, które powodują, że chcę tu wracać. Poprawnie – tylko tyle, i aż tyle, a w każdym daniu jakieś małe niedociągnięcie. Malutki minusik za ceny, które jednak są dość wysokie, a także za malutkie stoliki. Mieszczą się na nich ledwo co dwa talerze, co utrudnia jedzenie. Możliwe, że wpadniemy raz jeszcze, ale chyba nieprędko.

 

ranking3

Kiss The Cook

Borowska 266

facebook.com/Kissthecookpl
Kiss The Cook Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Total 0 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments