Tralalala, czyli język na kuchni to nie wszystko


Przez długie lata włoski pasaż na ulicy Więziennej trochę mnie odstraszał. Unikałem go chyba podświadomie, bojąc się zarówno cen, jak i tłumów uderzających do zlokalizowanych w tym miejscu restauracji. Obecny rozwój wrocławskiej gastronomii sprawił, że tłumów już nie ma, co akurat bardzo mi pasuje, bo do restauracji Tralalala wpadam w środku tygodnia, na szybki obiad podczas krótkiej przerwy od pracy.

Nazwę Tralalala większości wrocławian kojarzy się głównie z lodziarnią, jedną z moich ulubionych. Zresztą adoratorów letniego przysmaku z Więziennej znalazłoby się jeszcze kilku więcej. Po sukcesie lodziarni, właściciel Tralalala na początku 2014 roku postanowił wystartować z poważniejszym projektem – włoską restauracją, w której podawane jedzenie miałoby jak najbardziej przypominać to z Półwyspu Apenińskiego.

IMG_3028

Bardzo do gustu przypadł mi wystrój lokalu. Stylistyka utrzymana w drewniano-białym klimacie z fioletowymi elementami sprawia pozytywne wrażenie, które potęguje wszechobecny w Tralalala język włoski. Na kuchni rządzą rodowici Włosi, kelner oraz właściciel także kontaktują się w obcym dla nas narzeczu. Raczej nikt nie dba specjalnie o ciszę, przez co, pomimo niewielu klientów w środku, lokal żyje.

IMG_3026

Zaczynam od kawy i przeglądnięcia menu. Bardzo obszernego, różnorodnego, chwilami nieczytelnego. Ważną rolę odgrywają w nim owoce morza i tylko szkoda, że nie są wystawione na gustownej ladzie chłodniczej przy wejściu do lokalu, co może budzić przypuszczenia o braku świeżych dostaw.

IMG_3027

Na dzień dobry ruszam z minestrone (18 zł), o którym ciężko powiedzieć, aby było niesmaczne. Po prostu to taka nie za bardzo doprawiona zupa warzywna dla przedszkolaków. Zupa przyjemnie warzywna, odświeżająca, ale bez elementu przełamania, choćby nawet parmezanem.

IMG_3359

Tagliolini carbonara (35 zł) sprawia, że nawet pomijając inne, mniej udane dania, mogę wracać do Tralalala częściej. Dzisiaj, jutro, pojutrze. Ugotowany w punkt makaron, żółtko, sól, pieprz, cudnie miękkie guanciale i trochę parmezanu. W prostocie siła. Lepszej carbonary w tym mieście nie jadłem.

Gorzej mają się sprawy z pizzą. Quattro formaggi (30 zł) jest dosłownie zalana serem. Oczywiście, to pizza serowa, ale do tego stopnia naładowana, że aż rozmokła. Poza tym rozczarowuje samo ciasto. Twarde, gumowate, ciężkie do pokrojenia na brzegach, bo na środku pizzy właściwie zlewające się z serem. Szkoda, bo ilość sera i słabiutkie ciasto niweczą przyjemny balans, który zapewniają słona mozzarella i parmezan, ostra gorgonzola i łagodząca całość ricotta. 

IMG_3348 IMG_3349

Tralalala zapewne chciałoby aspirować do miana czołowej włoskiej restauracji w mieście. Włoscy kucharze, włoski język, ciekawy wystrój, wszystko fajnie, ale trochę brakuje najważniejszego, a więc smaków. Pizza jest porażką, makaron wybitny, zupie brakuje wyrazistości. Za dużo ozdobników, za mało konkretów.

Aha, jeszcze jedno. Co tam, że trzeba było poluzować pasek od spodni. Być obok i nie wpaść, głupio. Musiałem, po prostu musiałem wziąć małą porcję pistacjowych i kinder county. Bo lody to Tralalala ma świetne.

IMG_3357

Tralalala Pizzeria Ristorante

ul. Więzienna

facebook.com/tralalala.ristorante
Tralalala Pizzeria Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Total 0 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments