Bar Smaczek, czyli nigdy więcej


Ostatnie kilka tygodni poświęciłem na poszukiwanie najlepszych barów z tanim jedzeniem we Wrocławiu, a że zawsze przygotowując się do jakiegoś rankingu – w tym wypadku osiedlowych barów – staram się sprawdzić jeśli nie wszystkie, to przynajmniej większość z nich, żeby mieć argumenty za i przeciwko każdej z tych miejscówek, to ostatnio na blogu jakby więcej tego typu miejscówek. Kolejnym przystankiem na mojej barowej drodze okazał się mieszczący się odkąd pamiętam na ulicy Trzebnickiej Bar Smaczek. Kojarzę to miejsce sprzed około dekady, kiedy niebieskie wnętrze dawało znać już na wejściu, że nie było odświeżane od dobrych kilku lat. Jakież więc było moje zaskoczenie, kiedy wszedłem do środka po tak długim czasie nieobecności, możecie się tylko domyślać. Może bez większego szaleństwa, ale z nowymi drewnianymi meblami, odświeżonymi ścianami i bez paskudnych zapachów docierających wprost z zamkniętej kuchni.

IMG_4994 IMG_4990

Na prawo od wejścia znajduje się duży bar, przy którym składa się zamówienia, powyżej znajduje się tablica z dostępnymi daniami, a za panią wydającą dania malutkie okienko, z którego co i rusz wyskakują kolejne dania. Propozycje w menu nie zaskakują, są oczywiście pierogi, kotlet mielony czy z piersi z kurczaka oraz zupy i surówki. 

IMG_4943 IMG_4991

Zupy wypadają najlepiej ze wszystkich zamówionych dań. Ogórkowa, z cieniutko startymi ogórkami, dobrze zbalansowana, lekko kwaśna, zabielona i bardzo sycąca. Z kolei jarzynowa, za całe 3,50 zł to napakowana do granic możliwości warzywami gęsta zupa, która może i nie wybija się ponad przeciętność, ale smakuje dość poprawnie.

IMG_4944

Porcja pierogów ruskich (8 zł) składa się z sześciu sztuk polanych niezbyt zachęcająco wyglądającymi skwarkami. Nie zaskakuje ciasto, grube i twardawe, za to wypełnione wcale nie najgorszym jak na najtańsze bary farszem. Co prawda dominują w nim ziemniaki, twaróg stanowi niewielką część, ale jest pieprzny, dobrze doprawiony i odpowiednio wymieszany. 

IMG_4945

Gołąbek (3,50 zł), odpowiednik połowy normalnej porcji, to mieszanka odpowiedniej ilości minimalnie zbyt suchego mięsa oraz ryżu. Smakowo prezentuje się to przyzwoicie, mały minus za zbyt twardą kapustę. O sosie przez grzeczność nawet nie wspomnę.

IMG_4992

Wszystko byłoby na siłę znośne, gdyby nie jeden fakt. Fakt, który w moich oczach dyskwalifikuje taki bar z miejsca. Smażenie czegokolwiek na fatalnym, śmierdzącym tłuszczu – zapewne fryturze – sprawia, że moja noga w tym przybytku już nie postanie. Fatalnie śmierdzący, nasiąknięty tłuszczem filet z kurczaka (13 zł) okazał się niejadalny. Powąchałem, wstrzymałem odruch wymiotny i zwróciłem danie na bar.

Smaczek z Trzebnickiej zdyskwalifikował się sam. Rozumiem niskie ceny, ale nigdy nie zrozumiem używania podłego tłuszczu do smażenia czegokolwiek. Dno, nie ma wytłumaczenia takich praktyk. Unikać jak ognia.

ranking2

Bar Smaczek

Trzebnicka 1

Total 0 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments