Tommy Yummy – streetfoodowy błogostan


Food trucki na dobre zadomowiły się już we Wrocławiu, ich liczba z miesiąca na miesiąc rośnie, jedne oczywiście zostały zweryfikowane przez rynek, kolejne rozwijają się na tyle, że ich właściciele kupują kolejne auta, a nawet otwierają restauracje/bary stacjonarne. Ogólny poziom wrocławskiej sceny streetfoodowej jest zadowalający, aczkolwiek bardzo zróżnicowany. Zdarzają się perełki – jak osiem misek czy Happy Little Truck, ale i totalne wpadki – pozwolicie, że nie będę wymieniał nazw, aby nie robić im reklamy. Food trucki na dobre zagościły na wrocławskich ulicach, niejako stały się ważną częścią tutejszej gastronomii o czym świadczy choćby frekwencja na zlotach.

Przez ostatnie miesiące starałem się regularnie odwiedzać zarówno nowe auta, jak i te, które stacjonują w stolicy Dolnego Śląska już od dłuższego czasu. Z przykrością muszę stwierdzić, że dużo w tym wszystkim powtarzalności, burgerów, kopiowania pomysłów. Długo nikt mnie jednak nie zaskoczył, jak niegdyś osiem misek swoją bułą maślaną (to zaledwie nieco ponad rok temu, a wydaje się, że wieczność!), aż tu nagle wybrałem się pod Domar, gdzie tuż obok Wartburgera stacjonuje Tommy Yummy.

IMG_9251

Sami piszą o sobie, że w ich krwi płynie pikantna koreańsko-tatarsko-węgiersko-polska mieszanka i faktycznie to później czuć w potrawach. Ciężko je przyporządkować do jednej konkretnej kuchni, choć jednak najbliżej jej do tej azjatyckiej. Menu bazuje na czterech podstawowych pozycjach – bagietce z mięsem, zupie, sałatce i pierożkach, ciekawie skomponowanych i z możliwością wyboru zarówno rodzaju mięsa, krewetek, a nawet tofu. Popisowym daniem Tommy Yummy jest marynowana przez 24 godziny wieprzowina, dodawana zarówno do sałatki, bagietki, jak i zupy. Ja decyduję się ostatecznie na bagietkę z wieprzowiną (16 zł), zupę z kurczakiem (23 zł) oraz pierożki z wieprzowiną (18 zł).

Już po pierwszym wgryzieniu się w bagietę, zaczynam rozumieć dlaczego właściciele tak zachwalają tę wieprzowinę. Doskonale delikatne, a do tego wyraziste, niemalże rwące się mięso zostało połączone z zaskakującymi składnikami. Kolendra nie szokuje, ona dodaje odpowiedniego orzeźwienia, świeży ogórek lekkości i chrupkości, ale robotę robi marynowana kapusta. Jej smak to coś pomiędzy słodkim a kwaśnym, a jednocześnie to także ważny element tej układanki, bo zapewnia odpowiednie nawodnienie i pozwala uniknąć nieprzyjemnej suchości, z którą często nie potrafią sobie poradzić burgerownie. Każdy gryz to uderzenie aromatów – jest słodko, słono, kwaśno i minimalnie ostro. Ciężko nie wspomnieć też o bułce – świetnej, słodkawej, chrupiącej, a przy tym puszystej i trzymającej cało to składnikowe towarzystwo w ryzach. No i ta wielkość bagiety – absurdalnie ogromna, na wielki głód. Tak, z całą odpowiedzialnością 0 bagieta z wieprzowiną z Tommy Yummy to największe streetfoodowe odkrycie od czasu buły maślanej z pulled pork od ośmiu misek.

IMG_9253 IMG_9255

Poprzeczka od pierwszego momentu została zawieszona wysoko, więc w sumie nie dziwne, że Yammi zupa do niej nie doskoczyła. Także ta porcja jest ogromna, ale już nie zaskakuje tak bardzo. To poprawne danie z bulionem zdominowanym przez zbytnio mdły smak kapusty, oprócz którego w kubeczku znalazło się miejsce dla kapusty, marchewki, ogórka, pora, kolendry, orzeszków ziemnych, które wcześniej są podsmażane w woku oraz makaronu i omleta. Ufff, sporo tego, naprawdę sporo. Porcja spokojnie może posłużyć jako danie główne, a do góry pcha je na pewno wielkość oraz ciekawie usmażony, posypany sezamem kurczak. Jak dla mnie przydałoby się ostre przełamanie, wtedy byłaby piątka, a tak czwórka z minusikiem.

IMG_9249

Na koniec jeszcze pierożki z wieprzowiną, kapustą i marchewką. Tym razem jednak wszystko się zgadza, każdy smak jest na miejscu, a ważne jest zarówno mięciutkie, ale i chrupiące, bo podsmażone w woku, ciasto oraz zrównoważony farsz. Ale, ale, to co dzieje się na zewnątrz jest również warte uwagi. Dużo kolendry, cebulka, por i sos oparty na sosie sojowym, delikatnie słodki, słony, pełen umami. To jest drugi hicior tego menu, można brać w ciemno.

IMG_9248

Na samo wspomnienie o Tommy Yummy na mojej twarzy rysuje się uśmiech. Działają sobie po cichu, przy Domarze, nie wychylają się, a szkoda, bo warto pokazać wrocławianom takie jedzenie. To streetfood najwyższych lotów, z przemyślanymi, odpowiednio dobranymi, oryginalnymi smakami. Mnie kupili – tylko w przenośni – bagietą i pierożkami. Tommy Yummy to moje smaki i przewiduję, że chłopaki jeszcze się rozwiną, bo widać, że przygotowywanie jedzenia sprawia im przyjemność. 

ranking5

Tommy Yummy

Braniborska 14

facebook.com/tommyyummyoriginal

Total 12 Votes
4

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments