Chinkalnia – szkoda marnować potencjał


Moja wizyta w pierwszym lokalu Chinkalnii, tuż przy Europejskim Forum Muzyki, skończyła się niemałym zamieszaniem. W skrócie – odwiedziłem nieznaną wcześniej restaurację, w której wiatr hulał od jednej do drugiej ściany, zjadłem, zachwyciłem się i oczywiście opisałem Wam wszystko. Dalej wszystko potoczyło się już ekspresowo – tłumy, kolejki przed wejściem, mnóstwo zachwyconych osób, jeszcze więcej zdegustowanych koniecznością zbyt długiego oczekiwania. Bilans wyszedł chyba jednak na plus, bo Chinkalnia utrzymała się na rynku. Mało tego, w połowie roku otworzył się drugi lokal tejże marki, w samym sercu miasta, w Sukiennicach na miejsce konającego już od pewnego czasu Friends Bistro.

Lokal nie jest wielki, ale znajduje się w cudownym miejscu – jednym z moich ulubionych w tym mieście. Sukiennice wydają się być odcięte od rynkowego jazgotu, nawet turyści chodzą tędy jakoś wolniej, przyglądając się kamieniczkom w wąskiej uliczce.  Korzystając ze słonecznego popołudnia zasiadam w ogródku na zewnątrz, rozkładam gazetę i przeglądam kartę, która nie różni się od tej z restauracji na Placu Wolności. Klasyczne gruzińskie specjały, przyzwoite ceny i niezbyt długa lista pozycji. 

Problem pojawia się jednak w momencie, kiedy ostatecznie chcę złożyć zamówienie. Zresztą, robiłem dwa podejścia – za pierwszym razem przesiedziałem przy stoliku dobre dziesięć minut, ale niestety nikt nie pofatygował się, aby do mnie podejść. Za drugim razem czekam podobnie, właściwie zbierałem się już do wyjścia, aż w końcu pojawił się ON – kelner, który nawet nie zająknął się na temat tego, że nie chciał mnie zauważyć, choć na ogródku zajęty był jeszcze tylko jeden inny stolik. Moja wystawiona na ciężką próbę cierpliwość dała radę i w końcu mogłem zamówić. 

IMG_0428 IMG_0431

Na dzień dobry otrzymuję chaczapuri po mengerelsku (18 zł), które powoduje, że w głowie zapala mi się lampka ostrzegawcza. Placek wysuszony, cieniutki, z ilością sera nieprzystającą nawet do porcji dziecięcej. Nade wszystko jednak, to po prostu chaczapuri, które diametralnie różni się od pysznego z pierwszego lokalu Chinkalni, nie mówiąc nawet o genialnym w U Gruzina. Spore rozczarowanie.
IMG_0522

Humor poprawia mi się już na sam widok lula kebab (23 zł), czyli grillowane, soczyste mięso wołowe, obficie doprawione nadającą lekkości kolendrą. Wow, co za smaki – myślę sobie po cichu i pałaszuję kolejne kawałki, podane wraz z pieczonymi ziemniaczkami oraz słodkawą marynowaną cebulą. Dodatkowy charakter mięsa uwydatnia delikatnie ostry sos na bazie pomidorów. Szkoda, że wszystko tak szybko znika z talerza. Lula kebab z nawiązką nadrabia niedociągnięcia chaczapuri.

FullSizeRender (1) IMG_0520

Nie byłbym sobą, gdybym nie zamówił jeszcze specjalności zakładu, a więc chinkali z ziołami (10,50 zł) w ilości sztuk trzech. Na stoliku nie znalazłem charakterystycznej dla pierwszego lokalu instrukcji obsługi spożywania gruzińskiego specjału. Może nie jest to wielka filozofia, ale sądząc po tym, co robił pan przy stoliku obok, śmiem twierdzić, że nie wszyscy rozumieją w czym tkwi zabawa z chinkali. A sprawa jest prosta – trzeba unieść pysznie wyglądającą sakiewkę z ciasta do buzi, nadgryźć, pozwolić wypłynąć bulionowi, a następnie ugryźć całość. Pan w modnych ciuszkach obok zręcznie kroił znajdujące się na talerzu pierożki nożem i widelcem, dziwiąc się, że wszystko dookoła pływa w wywarze. Nie śledziłem sprawy do końca, ale nie zdziwiłbym się, gdyby próbował zareklamować danie jako niejadalne. Ale do sedna – chinkali w Chinkalni robią mistrzowskie. Poczynając od sprężystego ciasta, na doskonale doprawionym farszu kończąc. Przegryzając wnętrze sakiewki co i rusz moje podniebienie atakuje kolendra zmieszana z charakternie drapiącym chili.

IMG_0521

Dalej mam w pamięci to świetne chinkali i szaszłyk, i tym bardziej boję się o to miejsce, że przez pewne niedociągnięcia, Chinkalnia nigdy nie zyska sobie zbyt wielkiego grona oddanych fanów. Bo ludzie oczekują bezwarunkowej perfekcji, nie zgadzają się na wpadki. Dlatego drodzy kelnerzy Chinkalni, proszę Was, podchodźcie do gości siadających na ogródku, oni naprawdę chcą zostawić u Was swoje ciężko zarobione pieniądze. No i Szefie Kuchni – niech to chaczapuri nie wysusza przełyku, niech w środku znajdzie się solidna porcja sera, a na zewnątrz zawita roztopione masło. Wierzę, że się to zmieni, bo pozostałe potrawy smakują naprawdę dobrze. Ja wiem jedno, Chinkalnia to miejsce, do którego i tak wrócę, choćby na samo chinkali. I już na koniec, propozycja ode mnie – dodajcie dania z baraniną! 

ranking4

Chinkalnia Sukiennice

Sukiennice 3/4

facebook.com/Chinkalnia

Total 10 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments