PANCZO w 4Hops – taki romans ma sens


Wrocław piwną stolicą Polski? Wielu znawców rynku piwnego uważa, że tak i nie chodzi jedynie o liczbę browarów warzących w stolicy Dolnego Śląska i okolicach, ale także o powstające co i rusz multitapy. Dopiero co opisałem Wam otwarty w sierpniu lokal AleBrowaru, a już od pierwszego września wystartował kolejny ciekawy projekt. Projekt, którego brakowało we Wrocławiu najbardziej – multitap połączony z dobrym jedzeniem. Pierwszy krok, bardziej restauracyjny, w tym kierunku zrobiła Targowa, ale dopiero wejście PANCZO do 4Hops, okazało się prawdziwym strzałem w dziesiątkę.

Ekipa jednego z najpopularniejszych wrocławskich food trucków połączyła siły z popularnym multitapem, dzięki czemu możemy obecnie tex-mexowe jedzenie popić najlepszymi piwami rzemieślniczymi. Obowiązujące w lokalu na Ofiar Oświęcimskich menu właściwie niewiele różni się tego dostępnego w food trucku, poza tym, że w ciągu tygodnia zjecie codziennie inne danie specjalne. Jest burrito, są tacos, quesadilla i pataty. Już na pierwszy rzut oka wygląda to na lepszą opcję od dostępnych wcześniej w 4Hops kanapek. W ogóle wydaje mi się, że połączenie tex-mexu i kraftowego piwa należy do najbardziej udanych, co zresztą potwierdziło się podczas moich dwóch wizyt.

img_0854

Processed with Snapseed.

Lokal urządzony jest w dość luźnym, industrialnym stylu, część stolików przypomina trochę szkolne ławki z podstawówki, ale można także zasiąść na hokerach przy wysokich stołach. Co ciekawe, pasują do siebie także grafiki – zarówno te, które znalazły się na ścianach za czasów 4Hops, jak i nowe, dodane przez PANCZO. Wewnątrz obowiązuje samoobsługa przy barze, niejako zmuszająca do zerknięcia na tablicę dostępnych piw, a nalewaków jest w sumie 16. Wybieram więc najpierw ART8, a na koniec ART9 z wrocławskiego Browaru Stu Mostów. Dwa orzeźwiające, lekkie piwa, akurat na rower. 

Celowo nie zamawiam burrito – od początku uważam, że to najsłabszy punkt w ofercie Panczo. Na dzień dobry quesadilla z szarpanym kurczakiem (17 zł), której może nie da się złapać w rękę, bo składników pomiędzy tortillą znajdziecie mnóstwo, ale to po prostu świetne tex-mexowe danie. Chrupiąca tortilla, mięciutkie, ale charakterne, rozpadające się na włókna mięso, a przede wszystkim dodatki. Odświeżająca kolendra, kwaśne pestki granatu i podkręcająca smak, delikatnie ostra papryczka jalapeno. To jest kwintesencja tex-mexowego jedzenia, łączącego kilka smaków, różnorodnego, a zarazem bardzo przystępnego.

img_0855

Do pataty z szarpaną wieprzowiną (17 zł) wybrałem jedno z najlepszych piw, jakie miałem okazję pić w tym roku, kwaśno-słodko-orzeźwiające ART9 z Browaru Stu Mostów, głównie ze względu na fakt dobrania do zestawu piekielnego sosiku na bazie papryczki Carolina Reaper. Sos faktycznie robi swoje, pali niemiłosiernie, brawo. Miało być ostro i faktycznie było, a kolejny raz przekonałem się, że patata z PANCZO jest w czołówce najlepszych pomysłów streetfoodowych we Wrocławiu. Trochę za bułą maślaną z ośmiu misek, ale bardzo blisko. Uwiodła mnie kremowa tekstura ziemniaka o charakterystycznym, pieczonym aromacie, który w połączeniu z soczystym mięsem oraz ogromną ilością kolendry, marynowanej cebuli i chimichurri tworzy odpowiednio skomponowaną całość. 

img_0852

Processed with Snapseed.

Mariaż PANCZO i 4Hops był skazany na sukces i ten sukces stał się faktem. Dobre piwo, uczciwe streetfoodowe jedzenie, naprawdę niewiele więcej trzeba, wybierając się wieczorem na piwo do centrum. Ten duet wyznacza kierunek, w którym powinny iść kolejne multitapy, bo ciężko o lepsze połączenie, niż to pysznego jedzenia z odpowiednim piwem.

ranking5

PANCZO w 4Hops

Ofiar Oświęcimskich 46

facebook.com/4hops

facebook.com/panczobus

Total 18 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments