Machina Organika – rośliny tak, smaku brak


Długo nie mogłem tu trafić, głównie ze względu na lenistwo związane z brakiem miejsc parkingowych w najbliższej okolicy. Odkąd jednak do miasta zacząłem wyjeżdżać na dwóch kółkach, pojawiło się więcej możliwości, a co za tym idzie w końcu dotarłem na śniadanie do Machiny Organiki. Było to jedno z miejsc, które musiałem odwiedzić przez stworzeniem rankingu najlepszych wege miejscówek w mieście. Polecali mi je zarówno zdeklarowani mięsożercy, jak i ortodoksyjni weganie, cały przekrój.

img_8977

Machina Organika mieści się w malutkim, dwupoziomowym, urokliwym lokaliku, pełnym kolorowych kafli, zdobiących ściany na dolnym i górnym piętrze, ale moją uwagę zwraca głównie luźna atmosfera panująca wewnątrz. Miejsca dla gości upchnięte są wszędzie gdzie się da – przy hokerach, na parapecie oraz mniejszych stolikach. Najważniejsza jest jednak specyfika i specjalizacja Machiny, a co za tym idzie proponowane menu. Karta została stworzona w 100% w oparciu o produkty roślinne, a bez tych pochodzenia odzwierzęcego. Przykład Żyznej pokazuje, że taka kuchnia może być oryginalna, a przede wszystkim smaczna.

Część śniadań zjecie tu przez cały dzień, inne wydawane są do 13, kiedy to do głosu dochodzą dania główne z karty stałej oraz specjalnie, zmieniające się każdego dnia. Zamawiam espresso, tosty z domowym twarożkiem (14 zł) oraz zestaw Marrakech (18 zł). Obsługa nie działa wybitnie szybko, momentami wręcz ospale, ale po około 20 minutach potrawy trafiły na mój niewielki stolik. W międzyczasie zająłem się lekturą jednego z kilku dostępnych na stojaku obok magazynów.

null-1

Na pierwszy ogień idą tosty z twarożkiem tyleż kremowym, co chrupiącym i dobrze doprawionym, z dodatkiem świeżego ogórka, rzodkiewki oraz kiełków. Tradycyjne, a przy tym orzeźwiające połączenie przypadło mi do gustu, a na korzyść tostów przemawia także grubo krojone, zwarte, podgrzane i charakterne pieczywo. Na talerzu znalazło się jeszcze miejsce dla prostej sałatki, której jednak właściwie nie miałem już siły zjeść.

null

Zestaw Marrakech to talerz z tabbouleh, hummusem, pieczywem, grillowanymi warzywami i sałatą. Sporo tego, tyle że po pierwszych kęsach pojawia się wielkie ale. Zarówno tabbouleh, czyli lekka kasza jaglana z pomidorami i ogórkiem, jak i hummus, prawdopodobnie nie widziały na oczy przypraw, co stanowi poważnych grzech podczas przygotowywania dań z kuchni, w których wielką role odgrywają aromatyczne przyprawy. Gdzie się podziała mięta, gdzie pietruszka i cytryna? Tego nie wie nikt. Z kolei hummus okazał się być męcząco sezamowy, co w zestawieniu z nieosolonym bakłażanem i cukinią z grilla, stworzyło nieakceptowalne połączenie.

Machina Organika przez długi czas intrygowała mnie swoim menu, liczyłem na podobne wrażenia jak we wspomnianej Żyznej, która udowadnia, że kuchnia roślinna nie musi być nudna, ale to jednak dwa kompletnie odmienne miejsca. Karta w Machinie prezentuje się okazale, ale brakuje dopracowania szczegółów, zwłaszcza tak ważnych jak smak arabskich potraw. Jest tu jednak coś, co mnie ciekawi, więc nie skreślam lokalu, a na pewno wpadnę kiedyś sprawdzić dania obiadowe.

 

ranking3

Machina Organika

Ruska 19

facebook.com/Machina.Organika

Total 4 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments