Ragu Pracownia Makaronu – malkontentom mówimy stanowcze NIE!


Pisałem Wam już ostatnio, że jednym z planów na 2017 rok jest odwiedzanie miejsc, które sprawdzałem już wcześniej, w których mi smakowało, a co do których pojawiają się czasami jakieś wątpliwości z Waszej strony. Jednym z takich miejsc, o dziwo, jest Ragu, jak dla mnie absolutny top jeśli chodzi o najciekawsze restauracyjne otwarcia w 2016 roku. Dwa pierwsze plusy, które narzucają mi się automatycznie, kiedy słyszę nazwę Ragu, to moja miłość do makaronu i lokalizacja. Makarony w każdej postaci jadam od dziecka z nieskrywaną przyjemnością, a sama świadomość tego, że przygotowywane są na miejscu, działa na mnie pobudzająco. No i bliskość restauracji do miejsca mojej pracy. Przejście na nogach zajmuje mi jakieś trzy minuty, a autem, jeśli muszę zawieźć paczki na pobliską pocztę, z postojem na światłach, jakieś 90 sekund. Dlatego też do Ragu zaglądnąłem ostatnio dwukrotnie, żeby sprawdzić czy głosy na temat niskiej jakości dań mają w sobie choćby odrobinę prawdy. 

Od dawna marzyło mi się ponowne zjedzenie raviolo z płynnym żółtkiem, czyli przystawki, w której zakochałem się, jedząc w warszawskiej restauracji Mąka i Woda. To swego rodzaju pieróg z farszem i żółtkiem, zamknięty pomiędzy dwoma płatami makaronu. Raviolo ze szpinakiem (15 zł) zachwyca nie tyle od pierwszego wejrzenia. Zachwyca od momentu, kiedy widzisz je na tablicy, na której wypisane jest menu. Towarzystwo szynki parmeńskiej, ricotty, palonego masła, parmezanu i szałwii zobowiązuje. Na to wszystko wchodzą cieniutkie, lekkie jak piórko płaty makaronu, kremowy szpinak i zgrabnie wypływające ze środka żółtko, doprowadzające do powstania genialnej ferii barw na talerzu. Dzieło kompletne, skończone, amen.

Nie mogłem nie zatrzymać oczu przy tagliatelle z ragu wołowym (28 zł), które zachwyciło mnie podczas pierwszej wizyty. Nie inaczej było i teraz, a danie zostało jeszcze podkręcone natką pietruszki, co tylko podkreśliło przyjemny, pozostający gdzieś w tle słodki aromat warzywny. W tle, bo pierwsze skrzypce gra w tym wypadku nawet nie tyle ugotowany w punkt makaron, co cudna, esencjonalna, pachnąca jak doskonałość wołowina. Urzeka mnie raz jeszcze prostota, ale i głębia tak nieskomplikowanego teoretycznie dania.

Ravioli z wieprzowiną (29 zł) właściwie tylko potwierdza moje przypuszczenia – w Ragu nic nie zmieniło się na gorsze, a wręcz obstawiałbym opcję, że się polepszyło, smak poszczególnych potraw został dopracowany i udoskonalony. Ravioli pięknie wygląda i tak samo smakuje. Uformowane sakiewki skrywają w sobie dyskretny farsz z długo gotowanej wieprzowiny. Połykam jedno za drugim, co i rusz natrafiając jeszcze na nadający charakteru parmezan, na którym w Ragu zdecydowanie nikt nie oszczędza.

Przyznam, że narzekanie na jedzenie w Ragu poczytuję sobie za typowe polskie malkontenctwo. Bo za mało, bo nie urywa dupy, bo makaron za twardy, a siedzenia za miękkie. Takich makaronów jak tutaj nie zjecie w całym Wrocławiu, tyle. Smacznego.

ranking5

Ragu Pracownia Makaronu

Sienkiewicza 34 a

facebook.com/RAGU-Pracownia-Makaronu

Total 15 Votes
8

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments