ZZtop Grunwald – zapiekanki jak sprzed lat


Podczas rozmów z ludźmi wrocławskiej gastronomii często słyszę, że spore wrażenie na nich robi rozwój mojego bloga. Wielu z nich przyznaje, że początkowo naśmiewali się z relacji przeprowadzanych z kebabowni i kolejnych pizzerii, nie widząc specjalnych możliwości na poważny blog o lokalnych kulinariach. Przyznam, że trochę się z nimi zgadzam, zauważam tę ewolucję, a co za tym idzie rozwój smaku, wiedzy i umiejętności, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele pracy przede mną, aby wyeliminować ewentualne błędy podczas pisania o gastronomii. Dzisiaj jednak nie o tym, choć pewnie kiedyś pokuszę się o jakiś tekst na temat tego, jaką drogę przeszły Wrocławskie Podróże Kulinarne od pierwszego dnia działalności. Dzisiaj wracam do początków, a więc szybkiego jedzenia kierowanego głównie do studentów, a zarazem klasyki polskiego streetfoodu. Znane z ulicy Krupniczej ZZtop właśnie otworzyło swój drugi lokal – na Grunwaldzie, w bezpośrednim towarzystwie U Gruzina i Thali oraz tuż przy słynnym od lat punkcie wydruków i ksero. Na studiach drukowałem tu setki stron notatek, z których zazwyczaj nie czytałem nawet jednej kartki.

Do malutkiego pomieszczenia, w którym zadekowało się ZZtop, schodzi się po schodkach. W lokalu znajdują się jakieś cztery miejsca siedzące przy ladach, a także obszerny bar, gdzie przygotowywane są ZZ – zupy oraz zapiekanki. Ceny przyzwoite, nawet bardzo, mocno studenckie. Zupę z zapiekanką można zjeść za niewiele ponad dychę, co dla liczącego każdy grosz studenta powinno być nie bez znaczenia. Menu zup zmienia się trzy razy w tygodniu, dostępne są wersje zarówno dla mięsożerców, jak i wegan, wegetarian oraz osób z nietolerancją glutenu. Z kolei lista zapiekanek jest w miarę stała, choć co miesiąc pojawia się pozycja specjalna na kolejne 30 dni.

Do ZZtop na Grunwaldzie zawitałem dwukrotnie na przestrzeni tygodnia, za każdym razem w okolicach pory obiadowej. W środku wielkich tłumów nie odnotowałem, ale sporo osób wpadało po zupę na wynos lub po odbiór wcześniej zamówionych zapiekanek. Z góry przepraszam za jakoś 50% ze zdjęć, ale za pierwszym razem zapomniałem zabrać aparatu, a mój super ajfon srajfon postanowił, że zaparuje – z zimna albo od smogu.

Bardzo przyjemna i rozgrzewająca jest marokańska harira (7,50 zł) z kurczakiem, cieciorką i daktylami, której mała porcja sprawiła, że mój żołądek niespecjalnie chciał jeść coś ponad to. Zupa pięknie pachnie, rozpadający się na włókna kurczak wraz z ciecierzycą odpowiednio zagęszcza wywar, a dobrana jako dodatek pietruszka wprowadza tak potrzebną nutę orzeźwienia. Mam jedną uwagę – pomimo ciekawego aromatu nie bałbym się dorzucić większej ilości kuminu czy kolendry, aby zupa była jeszcze bardziej wyrazista, choć i tak jest naprawdę niezła. Walory rozgrzewające posiada także orientalny rosół z kaczki (7,50 zł) z makaronem ryżowym oraz dodatkowo charakterną czarnuszką. Smak idzie bardziej warzywną, aniżeli mięsną stronę, ale zupa zawiera odpowiednią warstewkę apetycznego tłuszczu, jest sycąca i lekko słona. Ciekawa pozycja – na zimne dni… i kaca.

Z zapiekanek urzekła mnie przede wszystkim najtańsza obok klasycznej pozycja – szlagier (9 zł), składająca się z pokrojonych w kostkę boczku oraz kiełbasy, duszonej cebuli, sera, a także sosu czosnkowo-koperkowego. Wielki plus za pieczywo, które zostało zmienione w stosunku do tego z początków działalności ZZtop na Krupniczej. Nie jest suche, przyjemnie chrupie, ale zachowuje tak potrzebną miękkość. Szlagier przywołuje u mnie wspomnienia z dzieciństwa, kiedy zapiekanki w barze przy szkole były obowiązkowym punktem pozalekcyjnych spotkań. Doskonale ciągnący się ser i nadające charakterystycznego, swojskiego klimatu kiełbasa z boczkiem, to jest to, czego oczekiwałbym po zapiekance. Przy okazji, wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem byłoby lekkie „odchudzenie” sosu, bo przy ostatnich kęsach stawał się już nieco męczący i za ciężki. Natomiast całość wypada zdecydowanie na plus. Hard Core (10 zł) to pozycja dla osób lubiących ostrzejsze doznania. Jalapeno, choć przecież nie należy do piekielnie ostrych papryczek, podczas podgrzewania uwalnia swoje prawdziwe ja i grzeje przełyk. Połączenie pieczarek, salami, jalapeno i sera to właściwie już klasyk, ale poprawny, choć na pewno nie tak dobry jak szlagier.


Studenci z Grunwaldu zyskali kolejne w ostatnim czasie miejsce, w którym mogą zjeść na szybko i w przyzwoitych cenach. ZZtop to miejsce idealnie skrojone pod tę właśnie okolicę Wrocławia i coś mi mówi, że niebawem w lokalu ciężko będzie o wolne miejsce. Dobrze jest czasami zjeść prosty, klasyczny i dobrze wykonany fastfood. 

ZZtop

Curie-Skłodowskiej 11

FB

Total 19 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments