HulThai – smakami nas połechtaj


Jakiś czas temu poprosiłem Was o wzięcie udziału w szybkiej facebookowej ankiecie, w której mogliście zadecydować o kolejnym miejscu, z jakiego relacja pojawi się na blogu. Spośród czterech propozycji najwięcej głosów otrzymał stojący przy Hali Strzegomskiej food truck HulThai, specjalizujący się – jak sama nazwa wskazuje – w daniach kuchni tajskiej. Pora może nie sprzyja streetfoodowemu eksplorowaniu miasta, o czym zresztą przekonacie się za chwilę, ale głos ludu jednak to priorytet, więc ruszyłem na Strzegomską, aby spróbować zachwalanego przez wiele osób jedzenia. 

Menu, zapewne głównie ze względu na ograniczenia food trucka, liczy tylko cztery pozycje – zupy, burgera tajskiego, makaron pad thai oraz curry. Dwie ostatnie pozycje można zamówić do wyboru – z krewetkami, kurczakiem i tofu. Minusik stawiam za brak choćby jednego stolika w pobliżu starego Mercedesa. Taka sytuacja ogranicza możliwość kosztowania tutejszych dań na miejscu. Pozostaje opcja na wynos, co nie sprawia aż takiej przyjemności, jak szansa zjedzenia ulicznego jedzenia tuż przy food trucku, w którym przygotowywane są konsumowane dania. Ja wybrałem opcję testowania we własnym aucie na pobliskim parkingu. Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale jak na złość, kiedy zabrałem się za fotografowanie, rozszalała się uniemożliwiająca normalne funkcjonowanie wichura. Poszalała na tyle, że moja kurtka w pewnym momencie zmieniła kolor z niebieskiego na żółty od curry, a każdy, kto choć raz robił w domu coś przy użyciu tejże przyprawy, zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężko jest ją usunąć. 

Zamawiam więc na wynos, czekam 15 minut, odbieram i ruszam na parking. Na rozgrzewkę zupa pho (10 zł) – esencjonalna, z dużą ilością kolendry i grzybów shitake, delikatnie słona, choć odniosłem wrażenie, że bez odpowiedniego wykończenia. Pomimo dodatku chili, zabrakło nieco wyrazistości, co – jak się miało okazać po chwili – nie było chyba przypadkiem.

Żółte curry z ryżem i kurczakiem (18 zł), to…, no właśnie, słodkie żółte curry z troszkę przegotowanym ryżem. Słodycz wychodzi na pierwszy plan i nie znika do końca, cytrusowy aromat kafiru pojawia się gdzieś w tle, i to na tyle. Trochę niewiele, pamiętając o tym, jak ważne jest w kuchni tajskiej zachowanie odpowiedniego balansu pomiędzy poszczególnymi smakami, wyważenia wszystkich aromatów. Jeśli taki był zamysł kucharza, rozumiem, ale ceniłbym bardziej bardziej wyraźny smak, odpowiednie wyeksponowanie ostrości, lekkiej kwaśności. Tego mi zabrakło, podobnie jak równowagi pomiędzy ilością ryżu a całej reszty. Mniej ryżu, więcej zabawy smakami, powinno być ok.

Zdecydowanie najlepszą pozycją jest pad thai z kurczakiem (18 zł), także idący w stronę słodkości, ale odpowiednio skontrowanej. Dobrze współgrają ze sobą smaki kwaśne, słodkie, ostre, a przy tym kurczak jest poprawnie przygotowany, całość z właściwą ilością sosu, bez uczucia suchości. Mocna pozycja, sycąca, zrównoważona, a przy tym dostarczająca wielu doznań smakowych.

Ciężko mi powiedzieć, że HulThai zachwycił czy porwał, bo tak po prostu nie było. To streetfoodowe miejsce na szybki obiad z kilkoma ALE. Po pierwsze, przeszkodą jest brak możliwości zjedzenia na miejscu, przez co tak naprawdę właściciele sami się ograniczają. Po drugie smak. Nie ma dramatu, jest zalążek czegoś niezłego, ale brakuje mi odwagi w zabawach z przyprawami. Curry ma być proste, nieskomplikowane, ale jednocześnie powinno uderzać aromatami, a tak zdecydowanie się nie dzieje. Podobnie z Pho – wypadałoby, aby w wywarze pojawiło się kilka innych elementów. Drodzy Państwo Hultaje – prosimy o większą wyrazistość, a będzie dobrze.

HultThai

Strzegomska 266

FB

Total 10 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments