Woo Thai – dowóz w 22 minuty


Przed wakacyjnym wyjazdem nad morze, umówiłem się jeszcze na rodzinną imprezę, na której ze względu na panujące upały nikt nie palił się do gotowania, grillowania czy do tym podobnych czynności. W takich chwilach z pomocą przychodzi jedzenie na dowóz z Wooopit. Dobre jedzenie na dowóz, nie tam żadna plastikowa pizza. Wystarczyło szybkie zerknięcie w aplikację, aby podjąć jedyna właściwą decyzję. Kuchnia tajska zwyciężyła w ogólnym głosowaniu, wyprzedzając pozostałe azjatyckie pomysły, dlatego też wybór padł na Woo Thai z Grunwaldu.

Wooopit informuje na swoich plakatach, że zapewnia dowóz w 30 minut od odebrania jedzenia z restauracji, ale takiego ekspresu nie spodziewałbym się w żadnym wypadku. Moje zamówione potrawy przyjechały dokładnie w 22 minuty od momentu dokonania przelewu przez aplikację, co oznacza absolutnie nieosiągalny wynik dla dotychczasowych dostawców. Przyznam, że moje zdziwienie było spore, kiedy w aplikacji zobaczyłem ikonkę kuriera, która już do mnie jedzie.

Rozpoczynam od Po Pia Pod (13 zł), czyli sprawnie zawiniętych i dobrze odsączonych z tłuszczu sajgonek wegetariańskich. Sowicie wypełnione jeszcze chrupkimi warzywami tworzą doskonałe połączenie ze słodko-słonym sosem. Szkoda tylko, że tak szybko znikają z talerza. Tom Yum (14 zł) mnie delikatnie rozczarowuje. Zupa nie jest wyrazista, na pewno nie ostra o czym informuje menu, a spora ilość kurczaka nie jest w stanie wynagrodzić poprzednich niedoskonałości.

Pad Thai (22 zł) jest smażonym makaronem ryżowym, od którego zawsze rozpoczynam ucztę w tajskich restauracjach, a ten z Woo Thai należy do moich ulubionych. Uwielbiam to płynne przechodzenie pomiędzy słodyczą i smakiem kwaśnym, równowagę składników chrupiących i odpowiednio spreparowanych. Ilość dodatków sprawia, że cała potrawa jest treściwa, niejednowymiarowa i po prostu cholernie poprawna, a tym samym sprawia mnóstwo radości wraz z każdym kęsem. Kua Kling Kai (24 zł) to z kolei kurczak smażony z mieszanką ziół, mocno doprawiony na tajską modłę. Przyjemnie łechce podniebienie wcale niemałą ostrością, ma kremową konsystencję, a całość łagodzi delikatny ryż. Ciekawa, słodko-ostra pozycja z rozpadającym się pod naciskiem widelca kurczakiem. 

Woo Thai po raz kolejny nie zawiodło moich oczekiwań, a jako że jadam w tym miejscu stosunkowo często w porównaniu z innymi restauracjami, także z dowozem, mam niezły przegląd ich karty. W zasadzie nigdy się nie naciąłem, a poza pojedynczymi wpadkami, smakowo wszystko się broni.

Pora także na pierwsze krótkie podsumowanie testów aplikacji Wooopit. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że działają na rynku dopiero od kilku miesięcy, to już wprowadzili sporo pozytywnego zamieszania w kwestii dowozu. Szybkość? Nie zdarzyło mi się, aby zamówienie nie dojechało w zapowiadane 30 minut od momentu odebrania go z restauracji. W przypadku Woo Thai, to jak wspominałem w sumie 22 minuty, co jest wynikiem absolutnie rekordowym. Po drugie aplikacja. Przede wszystkim przejrzysta i niewymagająca zbyt wielu kliknięć celem złożenia zamówienia. Co jakiś czas sprawia kłopoty z logowaniem, ale problem chyba został już wyeliminowany. Kwestią rozgrzewającą emocje są płatności. Dla wielu osób sam pomysł podłączenia swojej karty pod aplikację jest niedopuszczalny. Osobiście uważam, że to strzał w dziesiątkę i używam za każdym razem. Wooopit jednak zrobił krok w kierunku klientów i już wprowadził inne sposoby płatności, więc nikt nie powinien mieć z tym większych problemów. Ogólnie uważam, że Wooopit na rynku delivery przeciera szlaki i ukierunkowuje branżę w dobrą stronę, pokazując, że jedzenie na dowóz to już nie tylko pizza i kebab, że czas dowozu zamówień niekoniecznie musi być losowo wybranymi cyferkami. Na ten moment to we Wrocławiu zdecydowany numer jeden w kwestii jedzenia z dowozem i to konkurencja musi zacząć zastanawiać się co zrobić, aby dogonić Wooopit.

Woo Thai – Wooopit

Wpis powstał we współpracy z marką Wooopit.
Total 12 Votes
3

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments