Restaurant Week na start! NABE, Yemsetu, Jasna i Modra Odra


Kolejna już edycja lubianego przez wrocławian festiwalu kulinarnego Restaurant Week rozpoczyna się 20 października i potrwa do ostatniego dnia miesiąca. Do imprezy przystąpiło tym razem 26 restauracji z całego miasta, a każda z nich przygotowała specjalnie na tę okazję trzydaniowe doświadczenie, składające się z przystawki, dania głównego i deseru w cenie 49 zł. Rezerwacji w dalszym ciągu dokonywać można na stronie www.restaurantweek.pl, ja z kolei odwiedziłem cztery różne miejsca w celu przetestowania ich menu. Ogólne wrażenia są bardzo pozytywne, niektóre dania świetnie dopracowane i zaskakujące. Jeśli zarezerwowaliście stolik w jednej z czterech restauracji spośród NABE, Yemsetu, Modra Odra i Jasna, z wpisu dowiecie się nieco więcej o potrawach, które trafią na Wasze stoliki w najbliższych dniach.

Na pierwszy ogień idzie odświeżona Restauracja Jasna, po zmianach personalnych, w dalszym ciągu z pięknym wnętrzem. Tatar wołowy z lubczykiem, galaretką z kiszonego ogórka, wędzoną słoniną i żółtkiem jest – nie boję się tego powiedzieć – genialny. Jeden z lepszych, jakie miałem okazję jeść. Grubo siekany, o wyrazistej barwie i ciekawie skomponowany. Wyczuwalna jest delikatna wędzonka, galaretka z ogórka zapewnia odpowiednią kwasowość, a jajko nadaje lekkości. Dobra rzecz, bardzo dobra. Wędzony akcent pojawia się także w przystawce w drugiej wersji menu, gdzie dość słony matias poprawnie współgra z piklowanymi burakami, olejem i majonezem z nasturcji. Na uwagę zasługuje na pewno prezentacja każdego z dań, windująca pozycję Jasnej zdecydowanie do czołówki tegorocznych uczestników RW. Ciekawe są także poliki z dzika z puree z pietruszki i wanilii oraz kopytkami z wędzonego sera i czarną rzepą. Porcja ogromna, intensywność dodatków może nieco dominuje nad policzkami, ale całość pozostawia przyjemny smak przed deserem. Swoistym przeżyciem na zakończenie jest sernik z borowików, z dodatkiem jeżyn i miodu truflowego. Grzybowy posmak pojawia się w pierwszym momencie, ale dość szybko zostaje przykryty słodko-kwaśnym owocowym składnikiem.

Yemsetu należy do moich ulubionych miejscówek w mieście i byłem bardzie ciekawy co też ekipa z Karłowic przygotuje na swój premierowy festiwal. Przygotowała dania specyficzne, utrzymane w azjatyckich klimatach i zdecydowanie dla gości poszukujących oryginalnych smaków. Kimchi Jjiage to ostro-kwaśna zupa z kimchi, boczkiem i tofu. Jeśli lubicie kimchi – czy ktoś może nie lubić? – pierwsza część menu w Yemsetu na pewno przypadnie Wam do gustu. Wspaniały dymny posmak mają wieprzowe sataye, ugrillowane na Big Green Eggu, podane z ryżem, azjatycką sałatką z ogórka i sosem fistaszkowym. Soczyste mięso na pierwszy rzut oka wygląda nieco banalnie, ale zestawienie smaków jak najbardziej do mnie trafia. Zwłaszcza, że ucztę wieńczy panna cotta z zieloną herbatą matcha, cudnie łącząca słodycz, herbacianą gorycz i wytrawne tahini. Najlepszy z deserów, jaki miałem okazję próbować.

NABE swoim menu na Restaurant Week w niektórych daniach odbiega nieco od specyfiki kuchni japońskiej. Awokado z kremowym serkiem orzechowym, waflem sezamowym, marynowanymi pomidorkami, jajkiem przepiórczym, a także japońskim majonezem jest delikatne, ale charakterne, wypada nieco lepiej od przystawki z pierwszego menu, czyli biszkoptowego ebi tamagoyaki z migdałami, żabnicą zasmażaną w liściach shiso z mango, pieprzem sansho i ikurą. Na Bulwar Dedala warto wpaść choćby dla samej wołowiny z ogórkowym kimchi. Sezonowana, usmażona na medium polędwica w sporej ilości trafiła na talerz w towarzystwie fioletowych ziemniaków z kaparami. Wszystko zaskakująco nieźle się zgrywa, ale to mięso odgrywa rolę największej gwiazdy.

Modra Odra to restauracja, dla której Restaurant Week jest tak naprawdę przywitaniem się z wrocławską gastronomią. W nowym lokalu na Odrzańskiej na dzień dobry pojawia się krem ziemniaczano-porowy z jarmużem, bobem i oliwą pietruszkową. Zupa nie należy do najlżejszych, w smaku wychodzi pieczony ziemniak, a bób z jarmużem wprowadzają bardzo potrzebne odświeżenie oraz inną teksturę. Z dwóch dań głównych lepiej wypada sandacz z puree z kalafiora, szpinakiem i brukselką. Ryba jest soczysta, usmażona w punkt, z chrupiącą skórką, a silny element stanowi nielubiana przez wielu, ale charakterna brukselka. Bank rozbija deser. Uwielbiam idące w wytrawną stronę, nie za słodkie desery i maślanka rozmarynowa z naparem malinowo-różanym i granitą szczawiową, taka jest. Fajnie się tu wszystko zgrywa i idealnie wieńczy cały festiwalowy posiłek.

Restaurant Week jest dobrą okazją do promocji lokalnej gastronomii, pokazanie jej najlepszej, najbardziej kreatywnej twarzy, a także szansą na dotarcie do osób, które nie bywają na co dzień w restauracjach. Testowane przeze mnie menu może i nie są wyzbyte od wad, ale prezentują ciekawe podejście do produktu, łączą nieoczywiste składniki i zachwycają prezentacją. Polecam tego zawodnika.

Restaurant Week Wrocław

Total 5 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments