pan.puh – kolejny krok naprzód


Pierwszy raz nawiedziłem pan.puh na Placu Uniwersyteckim już dwa i pół roku temu, kiedy to parowane bułeczki baozi stanowiły nowinkę na rynku wrocławskim, wprowadzając niemałe zamieszanie na scenie niewielkich konceptów gastronomicznych w naszym mieście. W międzyczasie właściciel pan.puh zdążył jeszcze otworzyć food trucka, a także przekłuł w sukces jeszcze jeden pomysł. W dalszym ciągu to jednak punkt przy Uniwersytecie jest prawdopodobnie najbardziej reprezentatywną częścią całej rodziny azjatyckich miejscówek. Właśnie stąd dojechała do mnie paczka zamówiona poprzez aplikację Wooopit pewnego zimnego wieczora, kiedy za żadne skarby nie wyściubiłbym nosa poza własne cztery ściany, nawet gdyby mi za to płacili. Mroźnym wieczorom w październiku mówię zdecydowane nie.

Cieszy, że po chwilowych zawirowaniach z dostawami, Wooopit się dociera, liczba kurierów oraz dostępnych restauracji ze zwiększonym zasięgiem uległa zmianie na plus. Kwoty za dowóz zależne są teraz od odległości dowozu, co sprawia, że kilka knajpek oferuje podwózkę na mój jakże odległy od centrum Zakrzów. Byle tylko jakość dowozu została zachowana na odpowiednim poziomie i będzie dobrze, bo zdecydowanie Wooopit jest potrzebny osobom korzystającym z opcji zamawiania jedzenia na dowóz. 

Moja paczuszka od pan.puh trafia do rąk w około 50 minut od momentu złożenia zamówienia, w szczelnie zamkniętych pojemnikach, z zachowaniem odpowiedniej ciepłoty, a przede wszystkim z cudnymi aromatami wydobywającymi się z torby. 

Na dzień dobry pojawia się jednak rozgrzewająca marokańska fassi chorba (11 zł), czyli zupa w pierwszym momencie jednoznacznie kojarząca się z naszym krupnikiem, a to zapewne za sprawą gęstego wkładu. W smaku dominuje zdecydowanie seler, znać o sobie daje grzejący kumin, a pływający kurczak zapewnia uczucie sytości po zjedzeniu połowy miseczki.

Odnoszę wrażenie, że baozi przeszły daleką drogę od samego początku działalności pan.puh. Bułeczki przygotowywane na parze przypominają nasze pampuchy, ale są mniejsze, bardziej zbite, ale w dalszym ciągu puszyste i skrywają w sobie sporo farszu. Myśląc o długiej drodze, chodzi mi o jakościowy skok do przodu i za to duże brawa. Pozycja z indyjskim dalem, pomidorami i masalą (11 zł za 3 sztuki) smakuje tak, jak brzmi. Nie da się w tym wypadku odciąć od hinduskich korzeni, farsz jest zmielony, kremowy, z pojedynczymi grudkami i świetnie pachnie. Opcja mięsna z indykiem, curry i sezamem (16 zł za 5 sztuk) wyraźnie zaznacza swój drobiowy charakter, kontrowany przez sezamową orzechowość. Mięso wydaje się być trochę przesadnie zbite, ale ciężko mieć zastrzeżenia co do jego walorów smakowych. 

Cieszy mnie fakt podnoszącego się poziomu pan.puh, cieszy odpowiednia świeżość produktu nawet w przypadku dowozu. Bułeczki sprawdzają się znakomicie i mogą stanowić ciekawą opcję na przykład podczas imprez domowych, kiedy trzeba postawić coś na stole. pan.puh, dajesz radę!

pan.puh Wooopit

Wpis powstał we współpracy z Wooopit
Total 13 Votes
9

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments