4hops – czy istnieje życie po Panczo?


Jakoś pod koniec września 2017 gruchnęła wiadomość, że związane od ponad roku z multitapem 4hops Panczo, otwiera własny lokal i zwija swoją działalność z Ofiar Oświęcimskich. Przyznam, że miałem pewne obawy o przyszłość oferty kulinarnej w jednym z moich ulubionych piwnych miejsc w mieście, bo jednak tex-mexowa ekipa robiła bardzo dobrą robotę. Pierwsze sygnały, jakie docierały do mnie już po wyjściu Panczo nie napawały wielkim optymizmem, ale jako że ostatnio miałem okazję wpaść na piwo raz i drugi, przy okazji sprawdziłem oczywiście gastro propozycje.

Jakie potrawy zostały umieszczone w menu w zamian burrito, enchilad i tacos? Karta jest mocno barowa, są więc frytki i chipsy, bułki z mięsem, ale i tofu, trzy sałatki, a także… pizza. Nie jest specjalnie odkrywczo czy zaskakująco, ale poszczególne opcje mi się być niezwykle ciekawe.

Świniak szarpaniec (18 zł) to nic innego jak popularny od około dwóch lat pulled pork w ilości ogromnej, pieczony w zdecydowanie wyczuwalnym w smaku cynamonie z sałatką coleslaw. I tyle. No, w menu jest jeszcze rukola, ale z wiadomych względów poprosiłem o jej wyrzucenie z bułki. Właśnie, bułka. Maślana, delikatnie chrupiące zewnątrz i dobrze modelująca się w rękach. Na dokładkę kilka robionych na miejscu frytek. Grubych, nie za suchych w środku, dobrze odsączonych z tłuszczu i ze skórką. Tex-mex pasował do piwa rzemieślniczego bardzo dobrze, ale ta kanapka spełnia moje wszelkie oczekiwania. Jest lepiej, niż myślałem. Na przystawkę na barze pojawiły się wspomniane frytki (8 zł), tyle że jako osobna porcja, z przyjemnie dymnym sosem BBQ z dodatkiem stoutu. Za frytki należy się maksymalna ocena. Podobnie jak za chipsy z selera i buraka (10 zł) – najpierw suszone, później potraktowane na chwilę fryturą. Wzorowo wykonane, wzorowo smakują, szczególnie z treściwym, ledwo piekącym sosem pomidorowym. Na koniec wjeżdża Choripan (18 zł), a więc buła z chorizo, ale nie maślana jak poprzednio, a bardziej ciabattowa. Ponownie na mojej twarzy melduje się uśmiech, a połączenie ostrości kiełbaski, ziołowości chimichurri, lekkości Pico de Gallo i chrupkości orzechów, okazało się jednym z ciekawszych i bardziej kompleksowych w ostatnich miesiącach, kiedy różnorodnych kanapek jadałem sporo. 

Ktoś tu się przyłożył do swojej pracy, ktoś przeanalizował plusy i minusy, dograł smaki i wyszło bardzo przyzwoicie. Śmiało mogę powiedzieć, że takie kanapki w zestawieniu z serwowanym na miejscu piwem – topowym w kraju, stanowią doskonały odpowiednik tego, czego oczekuję po jedzeniu „do piwa”. Wyraziste smaki, niespecjalnie dużo składników, niezły produkt. Ja to kupuję i widząc po zainteresowaniu gości, życie po Panczo w 4hops zdecydowanie istnieje. 

4hops

Ofiar Oświęcimskich 46

FB

Total 32 Votes
9

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments