Ato Sushi – inny poziom sushi


Przez długi czas sushi nie wydawało mi się na tyle atrakcyjne, aby poświęcać mu zbyt wiele miejsca na blogu. Z czasem jednak zacząłem coraz bardziej doceniać samą filozofię kuchni japońskiej, dbałość o produkt, jakość, przy jednoczesnym zachowaniu prostoty, a co za tym idzie zrozumiałem swój błąd. Moim wrocławskim faworytem jest naturalnie Yemsetu, ale kiedy wracając po świętach z Trójmiasta nadarzyła się okazja do odwiedzenia łódzkiego Ato Sushi, nie zawahałem się ani chwilę, aby zjechać z autostrady do centrum tegoż miasta.

No dobra, ale dlaczego, podpytacie. Otóż Ato Sushi zostało niemal jednogłośnie okrzyknięte najlepszą suszarnią w Polsce. Przez blogerów, gości i specjalistów od kuchni japońskiej. Skąd ta wyjątkowość tego konkretnego miejsca? U podstaw ogromnej popularności leży… ryba. Jakież to banalne i oczywiste zarazem, w końcu to od jej jakości oraz świeżości zależy końcowy efekt. Ryby trafiają do Ato wprost z targu w Portugalii, dostarczane drogą lotniczą przez firmę Fish Lovers, a na ten moment to zwyczajnie jedyna opcja na tak świeży produkt w kraju, co zdecydowanie czuć, o czym zaraz.

Zbliżając się do Łodzi, mniej więcej ułożyłem sobie w głowie co zamówię, choć po otwarciu karty na miejscu lekko zgłupiałem. Dużo tego, bardzo dużo, a poza tradycyjnymi formami sushi, w menu zmieściła się całkiem solidna reprezentacja ciepłych dań, w tym ramenów, dań z makaronem oraz głównych. Pomimo że do maluchów nie należę, nie jestem w stanie przejeść określonej liczby kalorii, dlatego też zdecydowałem się na trzy pozycje, co i tak ostatecznie okazało się lekką przesadą.

Na dobry początek na stoliku zjawiło się kimchi (13 zł). Ta niewielka miseczka zaskoczyła mnie różnorodnością smaków w niej zawartych. Kapusta nie jest przekwaszona, ale przyjemnie łączy w sobie kwas, ostrość i zaskakującą słodycz, a przede wszystkim spełnia swoją rolę, podbijając apetyt do granic możliwości. Moje ślinianki zaczynają jeszcze bardziej przyśpieszać w momencie, w którym na stolik skromnego w sumie lokalu trafia ramen. Ramen pisany przez duże R, choć w wersji mniejszej za 18 zł. Jego wołowa odsłona imponuje intensywnie brązową barwą, głębokim smakiem i ogromem cienko skrojonej wołowiny wewnątrz. Jajko balansuje na granicy ściętego żółtka, a świetną robotę wykonuje nadający palonych aromatów por. Przyznam, że smak robi tak ogromne wrażenie, że gdzieś z tyłu głowy przechodzi myśl na temat użycia znanych z kuchni chińskiej polepszaczy, o co oczywiście ekipy Ato nie podejrzewam, żeby nie było. 

Zdając sobie sprawę z ograniczeń własnego żołądka, odpuściłem zamawianie rolek, idąc w kierunku omakase. Co oznacza ten termin? W skrócie to po prostu oddanie się w ręce sushimastera, który proponuje nam coś najlepszego, co posiada w kuchni danego dnia. Opcja średnia w Ato Sushi to koszt 79 zł, a na moje omakase złożyło się sześć osobnych duetów z rybami i krewetką, podanych na zgrabnej deseczce, podkreślającej skromność tego zestawu oraz jego klasę. Umówmy się, to jest inny poziom, aniżeli znane z 99% suszarni rolki z pieczonym łososiem czy krewetą w tempurze. I nie, nie zamierzam nikogo przekonywać, że tamtych nie powinniście czy też nie możecie jeść. Mało tego, sam jem, ale tym bardziej zaczynam rozumieć, że miejsca takie, jak Ato Sushi grają w trochę innej lidze i ciężko zestawiać razem z łodzianami standardowe sushi bary. Sześć różnych ryb, sześć osobnych historii, ale jedna wspólna cecha – świetny smak. Łosoś, węgorz, tuńczyk, makrela, okoń morski i parzona krewetka. Najmniejsze wrażenie pozostawia ta ostatnia, ale to w sumie nie dziwne, kiedy pojawia się w takim towarzystwie. Do teraz wspominam kremową teksturę łososia, wyrazistą makrelę czy mięsistego tuńczyka. 

Ato Sushi ze względu na mnogość pochwalnych opinii w internecie ma wysoko ustawioną poprzeczkę, ale mimo że zjadłem tylko niewielką część karty, widzę jak łatwo do niej doskakuje. Co sprawia mi największą radość po wyjściu z restauracji? Dobry smak pozostający na długo w ustach i w wypadku Ato właśnie tak jest, a do teraz, kiedy myślę o sushi, wspominam dzień w Łodzi. Brawo, zalecam odwiedziny.

Ato Sushi

6 Sierpnia 1/3, Łódź

FB

Total 15 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments