Shrimp House Wrocławczyka – nowe miejsce, znana jakość


Przyjemnie jest patrzeć na rozwijające się na naszych oczach wrocławskie koncepty powstające bez wielkiego zaplecza finansowego, ogromnego sztabu i robienia ludzi w balona. Shrimp House powstało ledwie dwa lata temu, ale od pierwszego dnia swojej działalności zyskało ogromną popularność wśród wrocławian, ale i niejednokrotnie wracających specjalnie dla nich turystów. Pierwsza polska krewetkownia jest doskonałym przykładem na to, że pracowitość poparta uczciwym podejściem i sporą dozą umiejętności zawsze popłaca.

Od końcówki stycznia funkcjonuje druga wrocławska lokalizacja Shrimp House, na ulicy Wrocławczyka tuż obok wielbionego przeze mnie w kontakcie. Nowy lokal, kolejny po otwarciach w Warszawie, Katowicach czy Poznaniu, to także pokaz pięknego rozwoju marki. Nie mam i nigdy nie miałem wiele do zarzucenia miejscówce przy ulicy Św. Mikołaja, ale to dopiero cztery kąty Shrimp House na Grunwaldzie wywołują efekt wow. We współpracy z pracownią BUCK studio – odpowiedzialną m.in. za wystrój NANAN czy Dinette – powstał jeden z ciekawszych projektów w streetfoodowym odłamie wrocławskiej gastronomii.

Całość utrzymana jest w pomarańczowych barwach z morskimi akcentami oraz wyeksponowanymi w wielu miejscach krewetkowymi wtrętami, jak choćby w stolikach mających prawdopodobnie imitować podest nadmorskiego mostu. Nie chcę nawet myśleć ile trwało układanie pomarańczowej mozaiki z kafelek na ścianach, ale już chyba rozumiem skąd pewne opóźnienie w otwarciu tej lokalizacji, planowanej początkowo nawet na wrzesień.

Co wydarzyło się w menu? Właściwie nie zaszły żadne zmiany, w dalszym ciągu utrzymane zostały specjalności zakładu, a jedyną nowinką będzie pojawienie się alkoholu na barze w momencie otrzymania pozwolenia na jego sprzedaż. 

Zupa pho (20 zł) wygląda rozkosznie i niezwykle okazale z toną kolendry, fikuśnie zakręcone krewetki nadają ton całości, kilka kawałków chili podkręca wyrazistość, której jednak trochę mi brakuje. Wywar jest konkretny, ale przydałaby się opcja dostępna w lokalu na Mikołaja, gdzie można doprawić sobie zupę na własną modłę choćby sosem rybnym. Tutaj trochę mi tego zabrakło, co nie zmienia faktu, że to niezła, rozgrzewająca miska zupy, po której ciężko wcisnąć coś innego. Problemu z wyrazistymi smakami nie można mieć przy curry shrimp (30 zł), idealnie łączącym słodycz i ostrość, a także różne tekstury. Bardzo, ale to bardzo lubię i taka wersja curry zdecydowanie do mnie trafia. Tempura shrimp (30 zł) to uznany klasyk, prawdopodobnie najczęściej zamawiane danie w Shrimp House. Chrupiąca panierka, soczyste krewetki, a w opcji wybranej przez nas, porcja powiększona o frytki. Znacie kogoś, komu nie smakowałaby ta streetfoodowa odsłona krewetkowego menu? Wśród moich znajomych takich postaci nie ma, sam należę do wielkich fanów, a to połączenie ze słodkawym sosem mango, ehhhh. Jedną z najnowszych pozycji w portfolio Shrimpów jest szaszłyk, który debiutował niegdyś podczas któregoś ze zlotów food trucków w Browarze Mieszczańskim. To solidna porcja dobrze zgrillowanych krewetek w pancerzach, z dołączoną sałatką oraz bagietką. Krewety nabite na patyk charakteryzują się typowym, lekko palonym posmakiem, który powinien podpasować każdemu amatorowi zabaw przy grillu.

Rozwój Shrimp House czy spora popularność otwartego w końcówce roku SeaFood Bar&Market, pokazują, że wrocławianie na dobre polubili owoce morza, a krewetki najbardziej. Mnie cieszy, że wraz z kolejnymi lokalami właścicielom udaje się utrzymać odpowiedni poziom, o co wcale nie jest tak łatwo, co udowadnia wiele sieciowych barów. Jeśli do tej pory mieliście problem z dotarciem na Rynek oraz zaparkowaniem w okolicy, jak na tacy otrzymaliście Shrimp na Grunwaldzie. Dobry strzał, jestem tego pewien, a Wam zalecam podejść zanim jeszcze wszyscy dowiedzą się o nowej lokalizacji i rzucą się na krewetki.

Shrimp House

Wrocławczyka 37

FB

Total 11 Votes
3

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments