Pierogarnia Momos – jakościowy krok naprzód


Kiedy dwa lata temu odwiedziłem pierogarnię Momos z ulicy Św. Mikołaja, moje wrażenia były mieszane. Pomimo ciekawej koncepcji lepienia pierogów na oczach gości, pojawiały się problemy z odpowiednim dopracowaniem poszczególnych pozycji z menu, a największe uwagi kierowałem w stronę doprawiania kolejnych rodzajów farszu. Przyznam, że w międzyczasie trochę zapomniałem o tym miejscu i w sumie nie dał mi do myślenia fakt, że pomimo upływu niemal 24 miesięcy, upadku wielu innych knajpek, Momos w dalszym ciągu działa i chyba ma się nie najgorzej. 

Dlatego też, kiedy z kumplem, któremu pomagałem w pierwszych ogrodowych pracach wiosennych, poszukiwaliśmy miejsca, skąd moglibyśmy zamówić nieskomplikowane jedzenie z dowozem, wybór padł właśnie na Momos. Pierogarnia jakiś czas temu pojawiła się na platformie Wooopit, więc nie zastanawiając się długo, zamówiliśmy z opcją dowozu za około 50 minut. Jako że trafiliśmy na moment chwilę po otwarciu, udało się wstrzelić jeszcze w okres ograniczonego ruchu, przez co pakunek dotarł do nas zdecydowanie przed czasem, po którym Wooopit zwraca kwotę za spóźnienie kuriera.

Z menu Momos wybraliśmy trzy rodzaje pierogów spośród przynajmniej kilkunastu. Poza standardami w karcie swoje miejsce znalazły m.in. pielmieni czy chinkali, a także zupy, w tym barszcz ukraiński, nad którym początkowo się zastanawiałem oraz placki ziemniaczane. Co ciekawe, w przypadku niektórych rodzajów pierogów, ceny powędrowały w dół w stosunku do wartości sprzed dwóch lat. Czy wraz z obniżką cen ucierpiała również jakość?

Pierwsze zaskoczenie – pierogi naprawdę dobrze wyglądają, nie prezentują się identycznie, co tylko potwierdza fakt klejenia ich na miejscu w restauracji. Zaskoczenie numer dwa – potrafię przekonać się do ruskich bez przewagi twarogu, ale właśnie w takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia w przypadku Momos, a wcześniej Lviv. Farsz został mocno doprawiony, odpowiednio pieprzowy i słony oraz dobrze zmielony, a co za tym idzie wręcz kremowy. Takie ruskie (12,50 zł), pomimo wspomnianej ziemniaczanej dominanty, mogę brać w ciemno.

Farsz znany głównie z krokietów, a więc pieczarki z kapustą kiszoną, sprawdza się równie dobrze w pierogach. Kwasowość przeważa w tym zestawieniu, ale to taki kwasek pozytywny, pobudzający apetyt przed nowym działaniem. Ostatni wybór to połączenie pieczarek i soczewicy (11,50 zł). Uczciwe, szczelnie wypełnione wspomnianym farszem, jak dla mnie trochę zbyt suchym i mdłym w odbiorze. 

Osobny akapit należy poświęcić na ciasto. Ciasto będące efektem wzorowej pracy pań na kuchni. Nie dość, że jest niemal przeźroczyste, to jeszcze w odpowiedni sposób sprężyste, z potencjałem na przyjęcie większej ilości farszu. To naprawdę dobra rzemieślnicza robota, której od Momos mogłoby się uczyć wiele pseudo pierogarni czy barów. Zdecydowanie warto docenić.

Cieszy mnie, że Momos ulepszyło i zmodyfikowało swoją przydługą kartę, czego efektem choćby smaczniejsze jedzenie oraz ułatwiony wybór. Stawiam mocną czwórkę z plusem, także za to, że pierogi doskonale smakowały na świeżym powietrzu. Zresztą, czy pierogi mogą nie smakować?

Pierogarnia Momos Wooopit

Wpis powstał we współpracy z Wooopit
Total 10 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments