Gigi Café – cukiernicze mistrzostwo świata


W naszym życiu codziennie zdarza się szereg wydarzeń, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć i na tej podstawie próbuję sobie wytłumaczyć, dlaczego do Gigi Cafe zawitałem tak późno. Późno, bo pierwszy raz dopiero przygotowując zestawienie najlepszych pączków w mieście. Słyszałem o nich sporo dobrego i choć nie zawsze polecenia znajomych mają przełożenie na jakość, tak w tym wypadku test wypadł niezwykle okazale. Na tyle, że sam pączek wszedł z automatu do mojego TOP3, podobnie jak i samo Gigi do zestawienia ulubionych miejscówek na poranną kawę. Od tego czasu rozpoczęła się moja przyjaźń z Gigi Cafe, która prawdopodobnie trwać będzie nieprzerwanie przez kolejnych kilka lat.

No dobra, ale o co chodzi z tym fenomenem Gigi Cafe, bo o nim na pewno można mówić?

Na dzień dobry wita nas charakterystyczne logo Krasnolóda, informujące że można tu kupić lody z najpopularniejszej w mieście lodziarni. Dobry początek, ale przy całym szacunku dla lodowej ekipy, później dzieje się jeszcze lepiej. Choć może ciężko w to uwierzyć, jeszcze pięć lat temu pod szyldem Gigi Cafe sprzedawane były naleśniki i desery w pucharkach, kojarzące się bardziej z Witaminką, aniżeli nowoczesną cukiernią. Wszystko zmieniło się kilka lat temu, kiedy mocno postawiono na jakość, produkt i specjalizację.

Niewiele jest miejsc we Wrocławiu, gdzie kolejka ustawia się od samego rana i trwa właściwie do końca. W tej zlokalizowanej w centrum handlowym Ferio Gaj cukierni mieści się może siedem stolików, ale jeśli traficie na moment, kiedy choć jeden z nich stoi wolny, możecie śmiało grać w lotto, bo to sytuacja nader rzadka.

Skąd te tłumy? Pewnie cena czyni cuda, powiecie. Zdecydowanie nie, bo w Gigi Cafe nie zjecie tanio. Zjecie uczciwie i jakościowo adekwatnie do obowiązujących cen. Co ja gadam! Zjecie jak u babci przed laty. Te wszystkie drożdżówki spoglądające na nas z witryn już na wejściu krzyczą – bierz mnie! To nie są wymyślne i dziwnie wyglądające buły, ciastka i drożdżówy. Te wypieki są takie, noooo, domowe, po prostu. Nie z prochu, nie z frużeliną z tubki, nie z mrożonki. Cały zastęp zawsze uśmiechniętych dziewczyn wypieka te wszystkie specjały od nocy, aby cały Wrocław mógł rano wpaść po śniadanie.

Jeśli jagodzianki, to tylko wtedy, kiedy jagody są akurat dostępne, podobnie ze śliwkami, truskawkami i wszystkim, co sezonowe. Dlatego od każdego z wypieków bije prawda i ogrom wkładanego serca. Jajka nie są z kartonu, a masło nie jest margaryną. Produkt pierwsza klasa, prima sort, internaszonal level jak to mawiał nasz były selekcjoner piłkarski.

Ostatnio zawitałem również na bardziej tradycyjne śniadanie – jajecznica oraz kanapka z tuńczykiem pysznie zaspokajają pierwszy głód z rana, ale nie oszukujmy się, robotę w Gigi Cafe robią te fantastyczne wypieki. Nie do końca rozumiem jak można przygotować tak miękkie, delikatne, zwyczajnie fantastyczne ciasto. Wbijasz widelczyk i już wiesz, że musisz zamówić kolejną bułę, a ze dwie zawieźć żonie na drugie śniadanie. Aha, po pierwszym gryzie nie musicie się doszukiwać choćby jagód. Ich jest tam całe mnóstwo. Jedno jest pewne. Jeśli raz skosztujecie tutejszych bułek, słodkości lub czegokolwiek innego, gwarantuję, że wrócicie i zdradzicie swoje ulubione dotychczas miejscówki. 

Gigi Cafe zapewnia rozkosz dla oka i duszy, cudnie smakuje i pozwala ponownie uwierzyć w uczciwość ludzką w gastronomii. W Gigi nikt nie idzie na skróty i nie szuka okrężnych dróg. Ciasto wyrabia się jak babcia przykazała, z odpowiednim szacunkiem, wedle zasady – rób dla innych to, co sam chciałbyś jeść. Patrząc na te pyszności, wierzę że panie z Gigi lubią te ciasta i wcale nie piję do ich figur, bo tych mogłoby im pozazdrościć połowa ludzkości. Idźcie tam, rozkoszujcie smakiem i zwracajcie uwagę na różnicę w jakości w porównaniu do ułatwiających sobie na każdym kroku cukierni. Chapeau bas, drogie panie.

Gigi Cafe

Świeradowska 51/57

FB

Total 21 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments