Kiełbaski z Niebieskiej Nyski – warto pielęgnować legendę


Kiedy myślisz sobie o tych wszystkich nowoczesnych konceptach, wspaniałych lokalach gastronomicznych zaprojektowanych przez najlepszych specjalistów od wnętrz, zatrudniających Szefów Kuchni z głośnymi nazwiskami, i upadających po trzech miesiącach, zastanawiasz się – co tak naprawdę decyduje o sukcesie w tej branży? Dlaczego jednym udaje się utrzymać na rynku przez 30 lat, przekonać do siebie ludzi, zyskać ich sympatię, a innym ciągle czegoś brakuje. Takie myśli naszły mnie podczas czekania w kolejce na najsłynniejszą polską kiełbasę – Kiełbasę z Niebieskiej Nyski na Grzegórzeckiej w Krakowie.

Miejsce obrosło legendami i w sumie ciężko się dziwić. Skoro działa nieprzerwanie od 1991 roku, ciągle w tym samym miejscu, z identycznie długą kolejką i prostym, uwielbianym przez Polaków produktem, samoistnie się tą legendą stało.

Jaka jest geneza powstania Kiełbaski z Niebieskiej Nyski? Dwóch krakowskich taksówkarzy zauważyło w 1991 roku niedobór miejsc, w których można zjeść coś w nocy. Coś lubianego przez wszystkich, a jednocześnie prostego i niedrogiego. Tak zrodził się pomysł, aby sprzedawać – początkowo kolegom z taryfy – kiełbaski. Idea okazała się strzałem w dziesiątkę, a niedługo potem pod Halę Targową waliły tłumy nie tylko taksówkarzy, ale i spacerujących wieczorem krakowian, a obecnie także obcokrajowców, bo polecenia charakterystycznej Nyski można spotkać w każdym przewodniku po Grodzie Kraka. Co ciekawe, pierwszy McDonlad’s w Polsce powstał rok po Nysce.

Kiełbaski z Niebieskiej Nyski otwarte są codziennie, poza świętami, od 20 do 3. W pogodę i niepogodę, latem i w zimie. Doświadczyłem tego osobiście, kiedy podczas wizyty w Krakowie, natrafiłem na deszczowy weekend. Panowie rozłożyli się tradycyjnie, tym razem z daszkiem chroniącym grill od opadów, a około 21, gdy podjechałem na Grzegórzecką, po kiełbaski ustawiła się już pokaźna kolejka.

Czy kiełbaski z Nyski są kulinarnym objawieniem? Jasne, że nie. Oczywistym jest też, że przyjeżdżając po nie, liczysz bardziej na spotkanie z całą otoczką, klimatem, legendą jak wspomniałem wcześniej. Piękne są spotkania w kolejce – obcy dla siebie ludzie nagle zaczynają rozmawiać, śmiać się, dzielić trunkami, a wszystkich łączy jedno. Chęć wzięcia udziału w całym tym przedstawieniu, i choć nie jest to gwiazdkowa kolacja degustacyjna, pragniesz je przeżyć.

Cała operacja trwa jakieś 25 minut, choć z tego co podsłuchałem, kolejka, w której się ustawiłem, należała do tych z gatunku mniejszych. Deszcz, chłód, wiadomo. Kiełbaski opiekane są na żywym, rozpalanym drewnem bukowym ogniu, a całość idzie zaskakująco sprawnie. Przygotowanie jednej partii zajmuje na oko jakieś pięć minut, po których następuje zmiana kiełbas, dołożenie drewna, po czym proces rozpoczyna się od nowa.

Za pięć kiełbas z bułką i musztardą oraz ketchupem zapłaciłem 44 zł, z czego cztery z nich zabrałem na wynos dla wygłodniałej ekipy. Swoją z kolei zjadłem na bazarku tuż obok, pod daszkiem, na ladzie jednego z niedziałających już stoisk. Kiełbasa swoją strukturą bliższa jest parówce, ale to solidna robota, swoje dokłada dymny, pochodzący od delikatnych przypaleń, aromat. Powiedzmy to sobie otwarcie – przyzwoita kiełbasa, która dodatkowo zyskuje dzięki niebywałej atmosferze. Nie od dziś wiadomo, że pizza w Neapolu, wino nad morzem Śródziemnym czy owoce morza w Hiszpanii, smakują najlepiej nawet jeśli są średniej jakości. Resztę dokładamy sobie sami na spółkę z organizatorami zamieszania, czyli w tym wypadku dwoma przemiłymi, uśmiechniętymi i nieco zmarzniętymi panami, z których jeden nie odchodzi na krok od paleniska, a drugi z szybkością wiatru rozkłada kolejne tacki z bułką i musztardą.

Na pytanie – czy ustawiać się w kolejce po Kiełbaski z Niebieskiej Nyski, odpowiadam – zdecydowanie tak. Ta stara Nyska stała się w pewien sposób symbolem Krakowa. Gastronomicznym, ale i kulturowym. Zapisała się na stałe w krajobrazie dawnej stolicy Polski i nie sposób jej lekceważyć, choć to może i tylko zwykła (?) kiełbasa z ognia. Jeśli będziecie w Krakowie, idźcie śmiało. Ja dotarłem dopiero po kilku latach regularnego wizytowania Krakowa, ponieważ za każdym razem wyszukiwałem usprawiedliwienia. A to śpiące dzieci, a to inne wyjście, a to coś. Tym razem po prostu o 20 wsiadłem w auto, zostawiłem na chwilę znajomych i ustawiłem się w kolejce. Warto było, bo legendy trzeba pielęgnować.

Kiełbaski z Niebieskiej Nyski

Grzegórzecka 4, Kraków

FB

Chcesz wiedzieć co zjeść w Krakowie? Zerknij do innych wpisów:

Hamsa, Karakter, zapiekanki, Andrus Food Truck

Zazie Bistro, Dolnych Młynów, Cafe Lisboa

Total 12 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments