Nolio – włoska kraina szczęścia


W Krakowie bywam zwyczajowo dwa razy do roku, choć od jakiegoś czasu częstotliwość stopniowo wzrasta, a to ze względu na przeprowadzkę naszych przyjaciół wraz z moim chrześniakiem właśnie do Grodu Kraka. Buzia mi się cieszy na samą myśl, bo nie dość, że przy każdej wizycie można spotkać się z nimi, to jeszcze Kraków oferuje sporo w temacie gastronomii, a i samo miasto zaliczam do jednego z ulubionych na całej mapie naszego kraju. Podczas wcześniejszych wypraw do Małopolski odwiedziliśmy m.in. legendarne Kiełbaski z niebieskiej Nyski, Karakter czy Zazie Bistro, a także próbowaliśmy fatalnych zapiekanek, którymi zachwycają się turyści. Turyści z nas słabi, bo zwyczajowo podążamy szlakiem dobrego jedzenia, a nie atrakcji nakierowanych na przyjezdnych. Ciężko w to uwierzyć, ale przez długi czas na naszej trasie nie mogliśmy natrafić na restaurację Nolio, do której w końcu wpadliśmy w pewną październikową niedzielę, rezerwując zawczasu spory stolik dla gromady dorosłych oraz małych dzieci. W sumie, kiedy policzyłem, okazało się, że weszliśmy do Nolio dopiero za trzecim podejściem. Wcześniej albo nie było wolnych stolików, albo restauracja otwierała się dopiero o 16, kiedy to już musieliśmy wracać.

Do trzech razy sztuka jako się rzekło i muszę przyznać, że po wyjściu nie żałowaliśmy ani przez moment. Działające od kilku lat na krakowskim Kazimierzu Nolio zyskało sobie niezłą renomę ze względu na smak i jakość przygotowywanego jedzenia.

Na wejściu zaskakuje wystrój. Pomalowane na czarno ściany oraz sufity i sklepienia lokalu nieco przytłaczają, ale jako że zarezerwowaliśmy większy stolik, grzecznie usiedliśmy bez marudzenia. Osobiście wybrałbym chyba jaśniejsze wnętrza, ale nie ma co narzekać, bo w Nolio liczy się co innego. Liczy się jedzenie, które jak mało gdzie w Polsce potrafi przekazać myśl przewodnią kuchni włoskiej – prostotę, gościnność, świeżość i jakość. Tutaj się nam to pięknie składa do kupy, a efekt finalny wywołuje radość w duszy i na podniebieniu.

Menu jest obszerne, obejmuje sporo przystawek, dań głównych z makaronami, rybami, swoje ważne miejsce w karcie zajmuje pizza, a dodatkowo otrzymujemy wkładkę sezonową ze specjałami obowiązującymi tylko w danym momencie. Ciekawostkę stanowi sporo informacji mających na celu edukowanie gości w tematyce produktów sprowadzanych wprost z Włoch. I faktycznie, oznaczenia DOP są tu na porządku dziennym, a włoskie produkty rozpoczynają się na soczku dla dzieci i kończą na mozzarelli.

Podczas zamawiania absolutnie nie można pominąć raviolo (28 zł), będącego swoistą kwintesencją włoskości w wykonaniu Nolio. Zamknięta w delikatnym, cieniutkim cieście ricotta di bufala została uświetniona obecnością szpinaku oraz aromatycznego masła szałwiowego, a wypływające po przekrojeniu płynne żółtko tylko nadało blasku całości. Parmezan jest kropką nad i, mówiącą do nas – tak tu się bawimy! Z menu dziecięcego w ręce Kazika trafił talerz gnoczczi gnocchi z brązowym cukrem. Banał, a tak dobry, że wszyscy dorośli podkradali młodemu tę chwilę radości.

Mój szczyt przypadł na pierwsze kęsy tatara wołowego (32 zł). Mówiąc krótko i nie bawiąc się w zbędne opisy – jest zjawiskowy. Grubo skrojona, rozpływająca się w ustach, mięsista wołowina to jedno, ale w połączeniu z sosem holenderskim, majonezem truflowym i sosem pomidorowym, otrzymujemy uderzenie umami w najlepszym wydaniu. Szkoda, że Kraków dzieli od Wrocławia tyle kilometrów, bo pisząc te słowa, najchętniej wsiadłbym w auto i pojechał po tego tatara jeszcze dzisiaj.

Nie mogło zabraknąć też pizzy, która na zdjęciach wygląda jak żywe złoto. Czy tak samo smakuje? Wybraliśmy Diavolę (30 zł) oraz sezonową Patate con ‚nduja z ziemniakami i pikantną kalabryjską kiełbasą oraz oliwkami (32 zł). Mamy do czynienia z kimś, kto na pewno o pizzy wie sporo, niejeden placek wypiekł, a co także ważne, czuje smak. Zadziwiająca jest struktura ciasta – z jednej strony niesamowicie wyrośnięte ranty, z drugiej ich nieprawdopodobna, siateczkowata struktura i odpowiednia ciężkość, wyróżniająca pizzę z Nolio spośród wszystkich leciutkich, niemal płynnych placków neapoltańskich. Sam nie wiem, która opcja pasuje mi bardziej, ale wiem na pewno, że pizze w Nolio są pyszne. Bianca z ziemniakami i rozgrzewającą ‚ndują podbiła moje serce.

Ravioli z pieczoną kaczką (35 zł) prezentuje się co najwyżej średnio, ale już smakowo to ekstraklasa. Raz jeszcze pyszne ciasto, a do tego szarpana kaczka z esencjonalnym sosem homarowo-cielęcym i słodkim odbiciem maliny oraz mango. Na dokładkę palone masło, a wiemy dobrze, że gdzie masło, tam życie. Rach, ciach, ciach, kaczka była i się zmyła tak szybko, że ledwo udało mi się skubnąć od żony. Tuż przed deserem jest jeszcze okoń morski z gnocchi, krewetką i żelem z bergamotki (38 zł). Ryba usmażona w punkt, kluseczki miękkie, a cudny aromat bergamotki nakazuje postawić temu daniu piątkę z plusem.

Po ledwo wciśniętej końcówce pizzy niemal wydałem ostatnie tchnienie, ale moi współtowarzysze jednoznacznie stwierdzili, że zmieszczą jeszcze po deserku, na co przyklasnęły oczywiście nasze dzieci. Ciasto bananowe z lodami śmietankowymi i słonym karmelem oraz nugat z orzechami laskowymi z Piemontu i pistacjami Bronte, a także kwaskowatą marakują spełniły oczekiwania

Czy warto było czekać? Zdecydowanie tak. NOLIO mnie urzekło i jeśli tylko będziecie w Krakowe, idźcie śmiało, tylko pamiętajcie o rezerwacji stolika wcześniej. Taka włoska kuchnia nie jest standardem w Polsce, więc tym bardziej należy docenić to miejsce. Nolio, brawo.

NOLIO

Krakowska 27, Kraków

FB

Chcesz wiedzieć co zjeść w Krakowie? Zerknij do innych wpisów:

Hamsa, Karakter, zapiekanki, Andrus Food Truck

Zazie Bistro, Dolnych Młynów, Cafe Lisboa

Kiełbaski z niebieskiej Nyski

Total 4 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments