Falla Wrocław – jedyną opcją jest fala wznosząca


Wege to jedzo tylko zieleninę, bez smaku, bez pomysłu, byle tylko bez mięsa. Bez sensu! Oczywiście to nie moje mądre twierdzenia, a bardziej obiegowa opinia panująca na temat odżywiania się wegan i wegetarian, kontynuowana w pewnym sensie przez wielu właścicieli restauracji, wstawiających do menu z opcji wege jedynie sałatki z rukolą i skrojonymi na pół pomidorami oraz fatalnym balsamico.

Wrocławscy wegetarianie, ale i takie osoby jak choćby ja – lubiące bezmięsne potrawy, mają i tak sporo szczęścia, bo w naszym mieście trafić można na takie perełki jak w kontakcie czy Wilk Syty, a wcześniej Żyzna. Od połowy grudnia działa jeszcze jedno wzbudzające spore zainteresowanie miejsce – Falla Wrocław. Lokalizacja jest nietypowa, bo przelotowa ulica Stawowa to z pozoru nienajlepszy pomysł na gastro biznes w stolicy Dolnego Śląska. W przypadku nowicjuszy, wypadałoby dodać, bo jeśli chodzi o Fallę, to starzy wyjadacze z lokalami w Gdyni, Warszawie czy Poznaniu. We Wrocławiu postawiono na franczyzę, która – sądząc po tłumach w pierwszych dniach – posiada wszelkie atuty ku temu, by osiągnąć spory sukces i stanowczo oraz genialnie zamknąć usta wszystkim tym, którzy lokalizację restauracji ustawiają na pierwszym miejscu listy najważniejszych kwestii w drodze do odniesienia sukcesu.

Falla posiada w menu dania głównie wegetariańskie, ale również weganie znajdą tu coś dla siebie. Karta opiera się na potrawach wzorowanych na kuchni bliskiego wschodu, choć pojawiają się również elementy związane z sezonowością lub produktami koreańskim i meksykańskimi, o czym za chwilę. Wrażenie robi lokal – wysoki, przestrzenny, dopracowany, ze sporą ilością stolików, a za sprawą ogromnych witryn, jasny.

W porze obiadowej natrafiliśmy na mocno nabity lokal, więc jak najbardziej wybaczam kwestię oczekiwania na zamówione potrawy nieco dłużej, aniżeli zostało to przyjęte w kanonach. Kiedy jednak talerze trafiają na nasz stół, szybko zapominamy o dłuższym czekaniu.

Numerem popisowym Falli jest Ręka Fatimy (48 zł), a więc potężny talerz w kształcie dłoni, na którym rozstawiono cały zestaw hummusów, falafele, pikle, a na dokładkę doniesione zostały chlebki arabskie posypane zatarem. Jest kolorowo, różnorodnie i aromatycznie. Pozycja doskonała, jeśli wybierzecie się na Stawową ze znajomymi czy większą częścią rodziny. Każdy skubnie tu coś dla siebie, każdy powinien być zadowolony, a do tego zaspokoi pierwszy głód przed podaniem dań głównych. Falafele z Falli są… No właśnie, jakie? Absolutnie doskonałe, wilgotne, świeżo-zielone w środku, z dodatkiem pietruszki i kolendry. Odlot. Moja uwagę zwraca również hummus chipotle, wprowadzający nieco meksykańskiego klimatu do obiadu. Pięknie zgrywa się ta wędzonka i ostrość. Sam hummus nie należy do najbardziej gładkich, ale to raczej taki zamysł właścicieli. Każda z past z cieciorki posiada odpowiednią strukturę, w klasycznym mocno wyczuwalne jest tahini. Wielkiego wrażenia nie robią na mnie pikle – ani specjalnie kwaśne, ani chrupiące i trochę mało wyraziste. 

Na stół trafia jeszcze hummus z marchewką i miodem (15 zł), naładowany dodatkowo piklami. Furorę robi jednak dopiero szakszuka klasyczna (18 zł). Bezdyskusyjnie najlepsza we wrocławskiej szerokości geograficznej. Pięknie zredukowana, kuminowa, a przy tym słodka za sprawą papryki i cebuli. Wylizujemy naczynie, na którym została podana, do ostatniego suchego miejsca. Świetna!

Kolejna opcja to już spora wariacja na temat… Właściwie to nie wiem na temat czego, bo to swoiste pomieszanie z poplątaniem, ale Wrap kimchi (21 zł) zaskakuje pozytywnie. Pierwsze odczucia podpowiadają, że dzieje się tu coś dziwnego. Ziołowy falafel i kwaśno-ostra kapusta, a do tego kolendra. Mieszanka wybuchowa, ale cholera, to smakuje. Nie mówię już nawet o wielkości tego potwora, którym na luzie najadłyby się dwie osoby. Tam gdzie kimchi łączy się z kolendrą, sukces gwarantowany, dlatego wrap zaliczam do moich faworytów podczas tego obiadu. Na deser ostała się jeszcze baklava (7 zł).

Pierwszy raz od dawna mam tak, że nie traktuję wege knajpki poprzez pryzmat braku mięsa. Postrzegam Fallę jako oryginalne miejsce z momentami mocno pokręconymi potrawami, z którego wychodzi się z uśmiechem na ustach, a jak zawsze powtarzam, to chyba najlepszy wyznacznik jakości i swego rodzaju znacznik poziomu. Falla Wrocław daje radochę z jedzenia, nastraja optymistycznie, a przede wszystkim imponuje mi wyrazistością, bo właśnie ona jest jednym z największych atutów lokalu ze Stawowej. Jeśli w przeciągu pół roku Falla Wrocław wskoczy do TOP 10 najmodniejszych knajpek w mieście, nie zdziwi mnie to zupełnie, skoro już na początku hype nakręcony wokół niej ściąga tłumy. Życzę tylko fali wznoszącej!

Falla Wrocław

Stawowa 4

FB

Total 19 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments