Lubię Pierogi – uczciwa robota na Ołbinie


Czy ja lubię pierogi? Pani kierowniczko, ja mogę pierogi jeść cały czas. To tak parafrazując cytat z mojego ukochanego Misia. Na poważnie jednak, pierogi są moją ogromną miłością i właściwie jadam je przynajmniej dwa razy w tygodniu. Dlatego też jestem uczulony na nijakość i niską jakość tychże. Choć może to dziwne, to jakieś 85% pierogów oferowanych w polskich barach nie nadaje się do jedzenia, a najczęściej dotykane tą przypadłością są kochane przez Polaków ruskie. Tona ziemniaków, cząstka sera, brak cebuli i pieprzu. Wydawać by się mogło, że to banalnie prosta sprawa, a jednak nie do końca.

Rozumiem oczywiście ograniczenia wynikające z food costu, ale przy tak tanim produkcie, naprawdę ciężko zaakceptować dziadostwo szerzące się pod każdą szerokością geograficzną w obrębie państwa polskiego. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w każdym regionie – ba, każdym domu, przygotowuje się pierogi inaczej, nie przechodzi mi jednak przez gardło pochwała dla pseudo handlarzy w typie Pierogarni Stary Młyn z wrocławskiego Rynku.

Tym większe pochwały należą się rzemieślnikom, którzy może nawet delikatnie kaleczą pierogową klasykę, ale starają się podawać ją uczciwie. Z pewnym dystansem podszedłem do dość specyficznej, niespecjalnie atrakcyjnej lokalizacji baru Lubię Pierogi na Słowiańskiej.

Na miejscu zjeść można kilka rodzajów tytułowych pierogów, ale nie tylko, bo dostępne są również standardowe dla takich miejscówek dania – schabowy, zupy, placki czy krokiety. Na początek pojawia się zupa ogórkowa (5 zł) – mocno kwaśna, pełna warzyw, tłuściutka, na konkretnym wywarze. Lżejszy jest krupnik, któremu przydałoby się więcej pieprzu.

Clou programu stanowią pierogi. Pierogi przygotowywane na miejscu, z delikatnym, może nie perfekcyjnie cieniutkim ciastem, ale miękkim, rozpływającym się w ustach. W tym wypadku czuć rękę dobrej gospodyni. Pierogi ruskie (12 zł) to 12 sztuk napakowanych dość lekkim, twarogowo-ziemniaczanym farszem bardzo udanych zawiniątek. Zdecydowanie je się te pierogi z przyjemnością, choć raz jeszcze – więcej pieprzu na pewno by nie zaszkodziło. Wersja z mięsem (13 zł) trafia w me gusta. Subtelna słodycz warzyw, zmielone na gładką masę mięso z wywaru, zdecydowanie na tak. Hitem są zdecydowanie pierogi z kaczką (16 zł). Charakterne, raz jeszcze z gładko zmielonym mięsem, doprawione, z wyczuwalnym aromatem kaczki, tłuściutkie. Dobra rzecz, oj tak.

Na koniec jeszcze deser – placki ziemniaczane ze śmietaną i cukrem w ilości sztuk czterech. Tak, z cukrem i śmietaną, a więc w moim ukochanym połączeniu tego smażonego specjału. Miękkie placki, chrupiąca skórka, jak najbardziej pasuje!

Co denerwuje mnie zazwyczaj w takich miejscach? Nijakość i brak smaku. W Lubię Pierogi jest smak, świeżość, a przede wszystkim uczciwa robota, co wydaje się być najważniejszą kwestią w przypadku lokali o takiej charakterystyce. Bar ze Słowiańskiej mogę polecić z pełną odpowiedzialnością. Jeśli lubicie pierogi, idźcie śmiało.

Lubię Pierogi

Słowiańska 1/1 B

FB

Total 34 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments