Mustafa’s Gemüse Kebap – w życiu nie stanę w tej kolejce!


Zawsze śmiałem się z tych wszystkich osób stojących w chorych kolejkach po lody, pieczywo, do restauracji, itd. Mój niecierpliwy charakter nie pozwala mi na tracenie czasu w kolejkach, tak już mam. Może to jakieś wariactwo, ale nie znoszę czekania, bezczynności, nic robienia. Kolejka do Mustafa’s Gemüse Kebap w Berlinie była jedną z tych, z których każdorazowo śmiałem się najmocniej. Kiedy znajomi opowiadali mi, że stali ponad godzinę, aby zjeść kebab, nie do końca dowierzałem. Jak, po co, dlaczego?

Przed ostatnim jednodniowym wyjazdem do stolicy Niemiec, zapytałem Was o miejsca, które należałoby odwiedzić. Oczywiście przeprowadziłem swój wewnętrzny research, znajdując odpowiednie i pasujące mi miejscówki, ale nazwa Mustafy padała dość często. Zarówno z bardzo entuzjastycznymi opiniami, jak i kompletnie negatywnymi, wyśmiewającymi jedną ze słynniejszych streetfoodowych budek w Europie. Traf chciał, że po całodniowej eskapadzie zakropionej paroma piwami ktoś rzucił już w aucie nakierowanym na powrót do Wrocławia – może skoczymy do Mustafy na kebsa? Nikt specjalnie nie oponował, a ja poddałem się mimowolnie większości, w duszy wyrażając pewne zadowolenie z zaistniałej sytuacji.

Po groźbach koniecznego spędzenia godziny czy dwóch w kolejce, o jakich słuchaliśmy od wielu osób, mieliśmy małe obawy, ale po przyjechaniu na miejsce okazało się, że ludzki wężyk nie jest wcale długi, choć rzeczywiście robi wrażenie. W barwnym sznureczku ludzi spotkać można narodowości chyba wszystkich mniejszości zamieszkujących Berlin, w tym oczywiście naszych rodaków. Jedni umilają sobie czekanie trunkami ciepłymi, inni procentowymi, a kolejni zażywają inne specyfiki, których zapach roznosi się po okolicy. Ogólnie można odnieść wrażenie, że każdy, kto decyduje się stanąć w kolejce po kebab od Mustafy, bawi się doskonale. Pobliski sklep z tanimi lagerami z niemieckich koncernów przeżywa ciągłe oblężenie, czemu zresztą ciężko się dziwić, bo sami również skorzystaliśmy z jego gościnności.

W międzyczasie, oczekując na możliwość złożenia zamówienia, doszliśmy do wniosku, że ta kolejka stoi tu, bo to grubsza, zorganizowana akcja, a pracownicy czy też właściciele niespecjalnie śpieszą się z wydawaniem kolejnych zamówień, aby ogonek wydłużał się w nieskończoność. A że ludzie kochają kolejki, wiemy doskonale. Czy w tym twierdzeniu jest ździebełko prawdy? Obstawiam, że coś w tym jest. Skąd więc ta kolejka? Otóż Mustafa to jedno z najbardziej wyhajpowanych miejsc w Europie. Bo tanie, bo z produktem znanym niemal wszystkim, a do tego z opiniami najlepszego kebabu na świecie. Kebab jest w ogóle fenomenem ogólnoświatowym, bo przeżywaliśmy już wielki hype m.in. na burgery, których czas przeminął, a turecki specjał trwa i będzie trwać dalej w najlepsze.

Ostatecznie spędziliśmy w kolejce jedynie 20 minut, a swoje zamówienie przyjęliśmy entuzjastycznie i z uśmiechem na ustach.

Co niezwykłego jest w tym kebabie? To pytanie nurtuje wszystkich. Mój Durum kebab (3,90 euro) przede wszystkim… smakuje. Smakuje jak najlepszy kebab, jakiego miałem okazję zjeść w życiu. Siłą jest chrupiąca z zewnątrz i miękka w środku bułka, wielką mocą jest świeżość każdego gryza, a tych początkowych zwłaszcza. Pierwsze co czuję, to mięta i jej odświeżający powiew w ustach. Po chwili do gry wchodzi kwasowość wyciśniętej tuż przed podaniem cytryny, a na koniec lekkość pokruszonego sera feta. To niby banał, ale w tego typu kanapkach streetfoodowych ważne jest zachowanie balansu smakowego oraz odpowiedniej różnorodności tekstur, co w wypadku tej pozycji zostało załatwione od A do Z. Niespodzianką z perspektywy zjadaczy kebabów w Polsce jest również wnętrze bułki. Nie dość, że kurczak – doskonale doprawiony, dosyć soczysty, aromatyczny, to jeszcze zestaw warzyw jakże odmienny od nadodrzańskiej klasyki – frytowane, a następnie grillowane warzywa z ziemniakiem włącznie. Śmieszne to, ale po prostu sprawia przyjemność.

W dalszym ciągu musimy rozpatrywać Mustafa’s Gemüse Kebap w kategoriach kebabu, niczego innego. We Wrocławiu i Poznaniu powstały już miejsca naśladujące – KEBZ czy Kura Warzyw, ale trzeba przyznać, że samo miejsce dostarcza fajnej, luźnej, streetowej atmosfery, w której bułka z kurczakiem i warzywami smakuje bardzo dobrze. Jeśli podobnie jak ja śmialiście się z tej kolejki do Mustafy, muszę Was zmartwić – warto. Oczywiście w ramach zdrowego rozsądku, kiedy traficie np. na tak niewielki sznurek ludzi, jak my. Może to tylko kebs, ale doprawdy smaczny.

Mustafa’s Gemüse Kebap

Mehringdamm 32, 10961 Berlin, Niemcy

Total 10 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments