Menu piwne od WPK – czy Wrocław domaga się kraftu?


Miesiąc temu pisałem Wam o tym, że właściciele Petits Fours Cafe poprosili mnie o skomponowanie autorskiego menu piwnego do ich kawiarni, co przyjąłem z dużym zadowoleniem, ale i uznałem za nobilitację. W końcu na większą skalę mogłem wykorzystać swoje zainteresowanie napojem niesłusznie nazywanym “złotym trunkiem”. Jak pokazuje poniższa karta, złoto w piwie odeszło do lamusa dość dawno temu, a obecnie warzone przez rzemieślników piwa nie tylko rzadko kiedy mają barwę złotą – częściej mętną, ale i przecież występują choćby w kolorze brązowym czy czarnym.

Jak przygotować się do zestawienia karty piwnej w restauracji? Niewątpliwie znajomość samego piwa może tu nie wystarczyć. Ważna jest specyfika oraz wiedza na temat gastronomii jako takiej oraz tej, której karta ma być dedykowana. Czym innym jest kawiarnia poza centrum, czym innym pizzeria z piętnastoma kranami blisko Rynku, a jeszcze czym innym restauracja włoska gdzieś na osiedlu. Czy moja wiedza jest wystarczająca? Ciężko powiedzieć, ale moja wrodzona skromność pozwala mi stwierdzić, że akurat w tej kwestii coś sensownego do powiedzenia jednak mam.

Zanim napiszę o samych piwach, jakich możecie napić się w obecnej karcie Petits, najpierw kilka słów o tym, w jaki sposób piwa dobrać. Pierwszą, najważniejszą kwestią jest w tym wypadku właśnie specyfika – miejsca i gości. Ciężko rzucić kraftowe piwa do pierogarni, bo ludzi przychodzący do tego miejsca raczej nie oczekują czegoś ponad standard w postaci prostego, koncernowego lagera. Jasne, to pewne uproszczenie i generalizowanie, ale tak przynajmniej to widzę. W ogóle specyfika Wrocławia jest bardzo ciekawa, bo krafty dostępne są w większości miejsc – w streetfoodowych barach z kanapkami, Pasibus ma swoje piwo warzone przez Doctor Brew, Browar Stu Mostów można spotkać na lotnisku i w co drugiej restauracji, a piwo rzemieślnicze z wysokiej półki spotyka się choćby w pizzeriach – w centrum i obrzeżach. Jeżdżąc po Polsce łatwo można dojść do wniosku, że nie jest to normą, a podobne zjawisko zaobserwować można jeszcze jedynie w Warszawie. Gdzie indziej krafty oczywiście się pojawiają, ale nie na taką skalę, a w dalszym ciągu świetnie trzymają się koncerny. Wrocławska specyfika polega na tym, że goście wręcz wymagają, aby poszczególne miejsca posiadały ciekawy zestaw piw. I choć daleki jestem od stygmatyzowania piwowarstwa rzemieślniczego – pozwólmy każdemu pić, co uważa za słuszne, to jednak w stolicy Dolnego Śląska dobrze widziane jest posiadanie kraftów w ofercie.

Przy tworzeniu karty piw określonej przez pewne ramy czasowe pojawia się jeszcze jeden problem – brak stałości oferty. Stąd właśnie popularność m.in. Stu Mostów w restauracjach, bo akurat ten wrocławski browar posiada pewien core swoich produktów, które można dostarczyć niemal każdego dnia i utrzymać stałość swojego menu. Dla jednych ta stabilność to siła, a dla innych… przekleństwo, stąd właśnie moja karta piwna w Petits. Akurat kawiarnia z Sienkiewicza należy do ciekawszych miejsc w ostatnich miesiącach we Wrocławiu, co przejawia się m.in. dość interesującym, dopracowanym i niebanalnym menu, wzbogacanym dodatkowo o weekendy specjalne, kiedy to tworzone są dodatkowe kompozycje. To podejście najbliższe mojemu – robimy fajne jedzenie, zaproponujmy gościom również fajne piwa. Właśnie to sprawiło, że wszedłem w ten projekt. Zresztą, sam Browar Stu Mostów w swojej restauracji poza dwoma, trzema klasykami na kranach, ciągle rotuje resztą piw.

Goście Petits to w większości dość świadomi ludzie, przychodzący zjeść rzeczy nieoczywiste, a na pewno podane w dość nieoczywistej formie. Goście szukający nowinek, doceniający pomysłowość i czerpanie z różnorodnych kultur oraz wykorzystywanie wielu tekstur. Postanowiłem więc odpowiednio wyważyć listę piw, kombinując tak, aby nie zszokować na dzień dobry trunkami, które osobiście bardzo lubię – bardzo ekstraktywnymi, goryczkowymi, a raczej wprowadzać tego typu wywary stopniowo. Pamiętać należy też o bardzo ważnej kwestii – te piwa muszą się po prostu sprzedać. Tak jak wszystko, co sprzedaje się w danej restauracji. Owszem, uważam, że w tym wypadku i tak mogliśmy sobie pozwolić na więcej, bo jak wspomniałem, gość jest bardziej świadomy, ale nie wolno przegiąć.

Odpowiadając na tytułowe pytanie – czy Wrocław domaga się kraftu? Jestem o tym przekonany i stwierdzam to choćby na podstawie samego pozytywnego przyjęcia wspomnianej karty w Petits przez gości i moich czytelników. Jak napisałem w tekście o foodpairingu, dobre jedzenie przyciąga dobre piwo i na pewno jest w tym sporo prawdy. Trudniej byłoby sprzedać kraft w lokalu ze słabą kuchnią. Wystarczy też spojrzeć na wrocławskie imprezy food truckowe, streetfoodowe. Coraz rzadziej spotyka się na nich piwa koncernowe, co jeszcze pięć lat temu byłoby pewnie nie do pomyślenia.

Na koniec jeszcze kilka słów o każdym z piw.

Berlin-Air Weisse

Browar: wBrew Styl: Berliner Weisse

Alkohol: 3%

Piwa kwaśne to trend mający się w Polsce dość dobrze, dlatego też zdecydowałem się na pewne ryzyko i zaproponowanie właśnie berlinera na kran. Dlaczego ryzykowne? Otóż piwo kwaśne dla zwykłego Kowalskiego kojarzy się z piwem zepsutym. Uważam jednak, że goście Petits nie są zwykłymi Kowalskimi, stąd taka pozycja w menu. Berlin-Air z wrocławskiego browaru wBrew to leciutki, obficie nachmielony reprezentant stylu, złoty medalista największego konkursu piwnego w Polsce, a do tego napój idealny na ciepłe dni, a przecież wchodzimy właśnie w okres coraz wyższych temperatur. Cóż lepiej może sprawdzić się na ogródku pełnym słońca, jak nie lekkie, delikatnie kwaśne piwo?

Kriek

Browar: Lindemans Styl: Lambic

Alkohol: 3,5%

Tutaj ukłon w stronę głównie Pań, choć i mężczyźni również lubią to piwo. Kriek w teorii jest kwaśny, ale dla mnie to bardziej słodka wersja z delikatną kwaskowatą nutą. Pięknie wygląda, świetnie smakuje.

Konrad 11

Browar: Vratislavice Styl: Pils

Alkohol: 4,8%

Nie mogło zabraknąć czegoś klasycznego, więc postawiłem na piwo czeskie, pijalne, niewymagające. W dalszym ciągu większa część społeczeństwa nie chce pić “wynalazków”, więc to pozycja dedykowana dla nich, choć nie ukrywam, że i ja sam lubię co jakiś czas łyknąć taki standard. Choćby do smażonego sera.

PIWO BUTELKOWE

Easy Pale Ale DDH Citra

Browar: AleBrowar Styl: New England Pale Ale

Alkohol: 3,6%

Pierwszy z reprezentantów mocno chmielowej strony kraftu, właściwie to podwójnie chmielonej, bo DDH to rozwijając: double dry hopped, a więc piwo podwójnie chmielone na zimno, aby zwiększyć aromat i uzyskać możliwie najpiękniejsze i intensywne zapachy, Piwo od AleBrowaru jest moim zdaniem jednym z ciekawszych reprezentantów stylu, w dodatku w wersji Pale Ale, a więc lżejszej, dzięki czemu również lepiej przyswajalnej.

ART 8 Strawberry Berliner Weisse

Browar: Stu Mostów Styl: Berliner weisse

Alkohol: 3,8%

Drugi berliner-weisse, ale w wersji kompotowej, bo z dodatkiem truskawek, które od pierwszego łyku nasuwają skojarzenie z delikatnie kwaśnym, mocno owocowym babcinym napojem.

Milk Stout

Browar: Wielka Wyspa Styl: Milk Stout

Alkohol: 6%

Piwa ciemne to dość ciężki temat, bo zwyczajnie w Polsce nie sprzedają się najlepiej, ale skoro mamy w pewien sposób edukować piwnie, to należy przynajmniej podjąć próbę. Milk Stout z wrocławskiej Wielkiej Wyspy to mega pijalna rzecz, lekka mimo swoich sześciu procent, a przy tym dość słodka i deserowa.

Nektar Bogów

Browar: Moczybroda Styl: Nectarine sour ale

Alkohol: 3,5 %

Ta nazwa mówi wszystko, uwierzcie. Ponownie mamy tu do czynienia z lekką kwasowością, ale w smaku dominuje słodycz mandarynek i tak świetny balans, że piwo z browaru Moczybroda nie tyle się pije, a połyka.

Pan IPAni

Browar: Trzech Kumpli Styl: Wheat IPA

Alkohol: 6%

Każdy, kto z polskim kraftem zetknął się wcześniej w mniejszym lub większym stopniu, na pewno zna to piwo. Przez wielu uważane za topowe, a na pewno uwarzone przez jeden z najlepszych browarów w kraju – Trzech Kumpli. PanIPAni jest mocno chmielowa, gładka, odpowiednio goryczkowa. Tutaj jest wszystko na miejscu i po prostu trzeba spróbować.

Ekstaza Pramakaka

Browar: Harpagan Styl: Mango Lassi Pale Ale

Alkohol: 4,6%

Mango to owoc uwielbiany przez gości. Żółta barwa nie dość, że atrakcyjnie wygląda, to jeszcze nadaje soczkowego, słodkiego charakteru i raczej w pierwszym momencie kojarzy się z jakimś owocowym napojem, niż piwem.

Porter

Browar: Trzech Kumpli Styl: Porter Bałtycki

Alkohol: 8%

Osobiście jestem wielkim fanem porterów bałtyckich, choć wiem, że to piwo ciężkie do przyjęcia w początkowej fazie piwnej edukacji. Trunek mocny, złożony, ciemny, ale w wykonaniu Trzech Kumpli niemal wzorcowy, bez udziwnień, stylowy. Przyznam, że fakt zaistnienia tego piwa w zestawieniu to efekt mojego mocnego lobbowania.

PIWO NISKOALKOHOLOWE

1 na 100

Browar: Kormoran Styl: Rye APA

Alkohol: 1%

Układając kartę piwną w restauracji pamiętać należy o tych, którzy przyjeżdżają autem czy rowerem i piwa pić nie mogą. Nie mogą, a właściwie to mogą, bo 1 na 100 jest świetnym wynalazkiem. 1% alkoholu to tyle co w kefirze, w organizmie rozchodzi się momentalnie, a propozycja browaru Kormoran smakuje wybornie.

Total 6 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments