Najsmaczniejszy okres w roku – 6 ukochanych letnich warzyw i owoców


Jest w każdym roku moment, kiedy na okolicznych straganach, rogach ulic, czy zieleniakach robi się kolorowo i atrakcyjnie. Przychodzi nagle i uderza cudownym zapachem, żywymi kolorami i wspomnieniem dzieciństwa. Każdy, kto miał to szczęście doświadczyć za młodu wspaniałości babcinych lub dziadkowych ogródków, wie o czym mówię. Mamy połowę czerwca i ta chwila właśnie nadeszła – okres, w trakcie którego na spokojnie można odrzucić mięso i korzystać ze wszystkiego najlepszego, co daje nam okoliczna ziemia.

Lato nierozłącznie kojarzy mi się z ulubionymi, ukochanymi na zawsze warzywami zrywanymi u dziadka w ogródku, z owocami prosto z krzaka od babci. Miałem to szczęście, że posiadając jedynie jedną babcię i dziadka, oboje prowadzili wspaniałe, pełne zaangażowania mini gospodarstwa – dziadek raczej miejski ogródek działkowy, z całą gamą wspaniałości.

Obecnie, kiedy dostępność większości warzyw i owoców nie stanowi problemu przez cały rok, jest tylko ten jeden krótki moment, w którym smakują wyjątkowo dobrze i niepowtarzalnie. Dzisiaj mam dla Was siedem ukochanych warzyw i owoców z okresu letniego. Mogę je jeść absolutnie codziennie.

BÓB

Pierwsze wspomnienie? Ogromne strączki z zamkniętymi wewnątrz skarbami, zrywane na działce u dziadka, niejednokrotnie zjadane na surowo. Na początku sezonu płacić trzeba i 20 zł za worek, ale stwierdzam jednak, że są warte każdej ceny. Zawierają mnóstwo białka, kwasu foliowego i potasu, a przede wszystkim walorów smakowych, choć sam zapach w trakcie gotowania nie nastraja zbyt optymistycznie. Mój ojciec jadał ze skórkami, ja jednak wybieram opcję ze sprawiającym mnóstwo frajdy obieraniem, posypany solą lub z bułka tartą. Genialnie sprawdza się do lekkich makaronów, w duecie ze szparagami lub do sałatek z dodatkiem delikatnego jogurtu naturalnego. Jak dla mnie – król spośród sezonowych warzyw.

GROSZEK

Nic specjalnego, powiecie. Jedną ze składowych radości z jedzenia są również wspomnienia, a te związane z groszkiem wprost z grządki są cudowne. Dziadek sadził zawsze przynajmniej kilka ścieżek, a do naszych zadań – oprócz podlewania – należało wyłapanie odpowiedniego momentu, kiedy strączki będą najbardziej pełne i słodkie. To jest dobro w czystej postaci, świetny zamiennik i alternatywa do podjadania wszelkiego rodzaju niezdrowych przekąsek. Potrafię się w niego wkręcić na tyle, że na jedno posiedzenie znika pół kilograma.

KALAFIOR

Nie, nie jadam steków z kalafiora czy carpaccio, z którym spotkałem się podczas jednego z pokazów kulinarnych znanego celebryty. Kalafior nierozłącznie wiąże się w moim przypadku z bułeczką tartą, a jak z bułką tartą, to i masełkiem, a dla odświeżenia z kefirem. Tutaj nie ma odstępstw i myślenia o kaloriach. Tak musi być i basta. W końcu sam kalafior jest mało kaloryczny, więc się wyrównuje. Prawda? Prawda?! Co ciekawe, niektórzy jadają kalafior na surowo.

TRUSKAWKI

Za dzieciaka jadałem głównie ze śmietaną. Teraz z młodymi zajadam się samymi krwisto-czerwonymi truskawkami, robię prosty koktajl na bazie naturalnego jogurtu bez dodatku cukru, ale gustuję również po prostu w najprostszym kompocie z lodówki, ugotowanym z tego, co zostało po truskawkowej wyżerce moich synów. Trochę rabarbaru na dokładkę, trzy kostki lodu i mamy pyszny napój na upalny czerwiec.

AGREST

Najpierw lekko twardy, z grubszą skórką, kwaskowaty, a już po kilkunastu dniach kompletnie zmieniający swoje oblicze, pysznie słodki, z pękającą pod delikatnym naciskiem zębów osłonką. Wzmacnia odporność, oferują sporą ilość witaminy C, a mistrzowie od nalewek wiedzą, że doskonale sprawdza się jako dodatek do domowych trunków.

FASOLKA SZPARAGOWA

Młoda fasolka, ziemniaczki, bułka tarta, jajko sadzone, koperek i można umierać. To jeden z moich absolutnie topowych zestawów obiadowych w tym okresie. Obniża poziom cholesterolu oraz dostarcza do organizmu sporo witaminy A. Dobra wiadomość dla osób cierpiących na lekki nadmiar kilogramów jest taka, że zawiera niewiele kalorii oraz posiada niski indeks glikemiczny, a jednocześnie zapewnia spore uczucie sytości.

Do napisania zestawienia moich naj, naj, skłoniły mnie ostatnie regularne wizyty na wrocławskich targowiskach. Dobrze jest wiedzieć tłumy wrocławian kłębiących się przy kolorowych stoiskach. Ostatnio przez dłuższą chwilę przypatrywałem się temu zjawisku na malutkim targu przy Komandorskiej, gdzie uczestniczyłem w akcji marki Danone. Miałem okazję poznać ich zupełnie nową ofertę, której prezentacja trwała w Smakobusie. Wystarczyło donieść garść ulubionych świeżych owoców lub warzyw – wówczas przygotowywano jogurtowo-mleczne koktajle o różnorodnych smakach i teksturach. Marka zmieniła swoje portfolio i od niedawna mamy na rynku produkty o prostym składzie, w którym królują mleko i żywe kultury bakterii. Dodatkową nowinką jest brak dodatku cukru, a jedynym z cukrów jest występująca naturalnie w mleku laktoza. Miałem do czynienia z Jogurtem Naturalnym, orzeźwiającym Kefirem i lekkim Kwaśnym mlekiem o zawartości tłuszczu poniżej 2%, a także kremową Saną. Najbardziej do gustu przypadło mi to ostatnie, świetnie komponujące się ze słodyczą truskawek. Wspomniane produkty już pojawiają się w sklepach i mogę na spokojnie potwierdzić, że są smaczne oraz świetnie sprawdzają się w połączeniu z owocami i warzywami.

Dajcie znać, jakie warzywa i owoce w okresie letnim zjadacie najchętniej? Czy jecie je samodzielnie, a może macie jakieś ciekawe, niestandardowe przepisy? Z chęcią takowe przyjmę i skorzystam. Najważniejsze w tej całej zabawie jest, aby postawić na prostotę i zdrowy, naturalny smak!

Wpis powstał we współpracy z marką Danone.
Total 10 Votes
5

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments