Balkan Burger – w lecie tylko w plenerze


Przez długi czas Balkan Burger pozostawał poza podstawowym polem moich zainteresowań. Nie wiem czy to ze względu na sam fakt przygotowywania – w teorii – burgerów, za którymi od dość dawna nie przepadam, czy niespecjalnie udane nasze pierwsze spotkanie jeszcze na początku działalności. Ostatnio wszystko jednak się unormowało i śmiało mogę ekipę z czarnego trucka uznać za streetfoodową czołówkę Wrocławia. Zresztą, moje zdanie chyba jest tu najmniej ważne. Kolejki przed ich food truckiem na kolejnych imprezach doskonale to potwierdzają.

Panujące pod koniec czerwca tropikalne upały w stolicy Dolnego Śląska sprawiły, że liczba nowych miejsc odwiedzanych przeze mnie drastycznie zmalała z prostej przyczyny – szkoda mi czasu na wysiadywanie w tych w większości dusznych restauracyjnych murach. Wracając z pracy zabrałem więc rodzinkę, puściłem zamówienie przez Glodny.pl i samodzielnie odebrałem czekającą już paczkę. Od razu udaliśmy się na okoliczną łąkę, aby skonsumować wybrane specjały.

Wielokrotnie rozwodziłem się na temat tego, czy kanapki w dowozie mają sens. I tak, i nie, bo wszystko zależy od kwestii pakowania, składania, w końcu dodatków. Nasze szczęście polegało na tym, że dodatków w Balkanie nie jest przesadnie dużo, a trasa do pokonania zajęła nam dwie minuty. Nic nie zdążyło się więc wylać, zamoknąć czy rozmięknąć.

Na obiad w plenerze wjechały dwie kanapki, czy też burgery bałkańskie. Nacional (21 zł) to wersja podstawowa, klasyka niejako. My zdecydowaliśmy się na opcję z wołowiną, a więc pljeskavicę ze średnio pikantnym wykończeniem i muszę przyznać, że jak zwyczajowo byłem fanem głównie balkanowej baraniny, tak tym razem urzekły mnie dymne, grillowe nuty soczystego, specyficznie zmielonego mięsa. Grillowana buła swoją chrupkością nieźle podkręca delikatne mięso, a ostrość łagodzi strzelająca pomiędzy zębami kapusta. Kurcze, dobre to, a to tego dzięki nieprzesadzonej grubości całej kanapki, dość łatwe do spożycia bez konieczności upaprania się w wyciekających sokach. Kashkaval (23 zł) z baraniną z kolei został wzbogacony dodatkowo o ser, stanowiący wypełnienie ilościowe oraz kaloryczne, bo całość rzeczywiście stanowi spore wyzwanie nawet dla dobrego głodomora. Tutaj jest wszystko to, czego szukają osoby oczekujące urywania pewnej części ciała. Wyrazistość mięsa, lekko płynny ser, chrupkie warzywa, kwaśnawy ogórek. Klasa. Żeby podbić kaloryczność całego posiłku, dorzuciłem jeszcze frytki (10 zł) i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to jedne z lepszych smażonych ziemniaków z gotowca, jakie są dostępne na rynku. Grube, mączyste, nie nasiąknięte tłuszczem.

Czy Balkan Burger to dobry pomysł na smaczny posiłek w plenerze? Idę w to w ciemno i nie dyskutuję. Poprawnie sprawione mięso, wygodnie skomponowane kanapki i świeżość bijąca od każdej z nich. Obok Balkana zapisuję kolejny plusik i polecam serdecznie.

Wpis powstał we współpracy z Glodny.pl

Total 31 Votes
18

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments