Ibo Falafel – takie wege, to ja rozumiem!


W którymś z ostatnich wpisów o wege miejscówkach pisałem Wam, że ze wszystkich wegetariańskich przysmaków zdecydowanie najbardziej lubię falafele. Za złożoność, za formę, za wygląd. Dlatego właśnie musiałem w końcu spróbować jedzenia w powstałym w drugiej połowie 2019 roku lokalu – Ibo Falafel.

Przez jakiś czas w niewielkim lokaliku na św. Mikołaja działała kanapkownia Mo’jo Sandwiches, ale pomimo sukcesów na niwie foodtruckowej, stacjonarna miejscówka nie wypaliła. Przyznam, że moja pierwsza myśl na temat Ibo nosiła w sobie przewidywania na temat rychłego zamknięcia. Na szczęście tak było tylko na początku, a obecnie zdanie na temat Ibo zmieniło się o 180 stopni.

Nie da się ukryć, że menu w pewnym sensie skonstruowano ze sporą dozą podobieństwa do podbijającej Wrocław FALLI. Są falafele, jest hummus i potężne wrapy – wszystko podane w prosty, streetfoodowy sposób, w dodatku szybko i sprawnie, oczywiście w wersji wege i wegańskiej. Nie zdecydowałem się na zjedzenie na miejscu – już wcześniej, jeszcze stojąc w korku, złożyłem zamówienie z odbiorem własnym poprzez serwis Glodny.pl, a następnie udałem się ze znajomym na przyjemny lunch na powietrzu, dosłownie w przeddzień nastających we Wrocławiu syberyjskich chłodów.

Już odbierając paczuszkę, czułem że mam do czynienia z solidnym zawodnikiem. Faktycznie rozmiary zamówionych potraw mocno zaskakują i powinny zadowolić nawet najbardziej wymagające względem objętości jedzenia osoby. Wrap klasyczny (19.50 zł) to potwór, którego niełatwo objąć rękami. Wewnątrz znalazłem całą gamę warzyw z pomidorami i szpinakiem na czele, ale główną rolę odgrywają cudnie zielone w środku, rozkosznie aromatyczne, jeszcze lekko chrupiące falafele. Naprawdę uczciwa robota, nie tam żadne gotowe mrożonki. Ogromnych rozmiarów jest ten zawijas, do którego mam jedną uwagę – przydałoby się tu jednak więcej sosu, który pomógłby w lepszej przyswajalności wrapa. Nie zmienia to faktu, że przyjemnie się to je, zestawienie jest odświeżające, a zarazem zaskakująco lekkie, jak na wielkość. Wrap kimchi (22 zł) ma w sobie z kolei tą charakterystyczną dla koreańskiej fermentowanej kapusty zadziorność. Udało się jednak odpowiednio zbilansować smaki, poprzez dodanie lekkiego ogórka, pietruszki, a także hummusu. Dobra rzecz, choć ponownie cierpi na niedostatek sosu. W formie rozgrzewki wystąpiła zupa mung (12.90 zł), opisana jako uzbecka, ale jej wege wersja jednak potrzebowałaby mocniejszego podziałania z przyprawami, bo wyszła trochę wodzianka z fasolą i warzywami. Na przekąskę dobrałem również hummus pomidorowy (5 zł) – bardzo delikatny, wzmocniony sezamem i czarnuszką. 

Musze przyznać, że moje początkowe wyobrażenia o Ibo falafel znacząco różniły się od zastanej rzeczywistości. Jest smacznie, porcje są ogromne, a u boku wegetarian ciekawie podjeść mogą również mięsożercy. Wrapy przynoszą mnóstwo wrażeń kaloryczno-smakowych, co ja osobiście kupuję w stu procentach. Cieszy mnie, że powstało kolejne wege miejsce z tak interesującym menu streetfoodowym.

Ibo Falafel na Glodny.pl

Wpis powstał we współpracy z Glodny.pl
Total 9 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments