Korea Garden – Korea lubi Wrocław, Wrocław lubi taką Koreę


Podczas rozmowy w Radio Wrocław z Michałem Hamburgerem mówiłem, że jednym z mocno zaznaczających się trendów we wrocławskiej gastronomii jest coraz większa popularność kuchni mniejszości narodowych zamieszkujących stolicę Dolnego Śląska. Niewiele myśląc, jeszcze tego samego dnia odwiedziliśmy rodzinką powstałą w drugiej połowie 2019 roku koreańską restaurację Korea Garden, która otworzyła się w sporym lokalu zajmowanym wcześniej przez włoską knajpkę BenePosto.

Faktycznie koreańskie smaki przenikają do wrocławskiej gastronomii dość mocno, i nie mam tu na myśli jedynie dodatku kimchi do wielu potraw w modnych miejscówkach. Mamy choćby świetne Solleim, niekonwencjonalne Immone czy obecna od lat Darea. Korea Garden należy do nowego nurtu tych restauracji, które już nie chowają się gdzieś po cichu, z dala od większych skupisk ludzi, wręcz po prywatnych domach. W tym wypadku mamy do czynienia ze sporym miejscem na ciągle rozwijającym się osiedlu, w dość prestiżowej lokalizacji, choć żeby być sprawiedliwym, pojawiają się także różne smaczki. Jak na przykład brak menu, którego jedyna wersja dostępna w internecie jest po… koreańsku. 

Drzwi otwiera nam tutaj prawdopodobnie właściciel, dalej obsługują już Polki, i poza pewnymi brakami w wiedzy na temat potraw, sprawiają bardzo pozytywne wrażenie. Zamówienie składamy sprawnie, a potrawy zjawiają się na stoliku po niespełna dziesięciu minutach. Zanim jednak o jedzeniu, warto przytoczyć ciekawą scenkę, jaka miała miejsce w chwilę po tym, jak zaczęliśmy konsumować. Jako że pora była obiadowa, do lokalu co i rusz wchodzili kolejni goście. Jakież było ich zdziwienie, kiedy na dzień dobry otrzymywali info, że oto właśnie rozpoczęła się trzydziestominiutowa przerwa techniczna. W taki oto sposób od drzwi odbiło się sporo osób, a sprawa wygląda na dziwną o tyle, że poza nami wewnątrz zajęte były może jeszcze ze trzy stoliki.

Nam się jednak udało, więc przystąpiliśmy do prędkiego korzystania ze szczęścia. W ręce Kaziki wpada Tang Su-Yuk (38 zł), a więc potrawa chińskiej mniejszości w Korei, którą luźno przetłumaczyć można jako cukier, ocet i mięso. Rzeczywiście tak jest – sporej grubości paski wieprzowiny opanierowano w ciekawy rodzaj ciasta, które jest zarówno chrupiące, jak i miękkie, ale przede wszystkim pięknie przyjmuje gęsty, słodkawy i lekko kwaśny, zawiesisty sos o ciemnym zabarwieniu. Cebula i kapusta stanowią tu jedynie odświeżający dodatek, a głównym bohaterem jest właśnie mięso i sos. Dobra rzecz, atakująca od pierwszego kęsa mocnym smakiem oraz różnorodnością tekstur. 

Jja jang czy też jajangmyeon (35 zł) to przygotowywany na miejscu potwornie długi makaron z czarną pastą sojową, kawałkami rozpadającego się w ustach boczku i cebuli oraz grzybów. Lubię tę potrawę choćby za samo ubarwienie na czarno, ale i dość specyficzny, gładki posmak, zyskujący nieco po lekkim podostrzeniu. Wrażenia podczas jedzenia są niespotykane, a sam makaron wydaje się nie mieć końca, stąd też pytanie pana właściciela, czy nie potrzebujemy… nożyczek. Bul gogi-bab (35 zł) to prawdopodobnie najbardziej rozpowszechniona koreańska potrawa w Polsce, na co ciężko narzekać, bo zwyczajowo smakuje świetnie, a w wydaniu Korea Garden nawet lepiej. Tutejsza wersja wywołuje na naszych twarzach bardzo długi, niegasnący uśmiech. Bulgogi, a więc cieniutko skrojone plastry marynowanej wołowiny pachną szczęściem, a w smaku łączą w sobie pociągającą słodycz zmieszaną z lekką kwaśnością. Samo mięso właściwie rozpływa się na języku, a jednocześnie pozostawia przez długi czas dobry posmak w buzi i nie pozwala o sobie zapomnieć. Do powtórki, zdecydowanie! Bokk Eum-bab (35 zł) – po prostu ryż z warzywami i jajkiem. Takie to proste, tak oczywiste dla wielu azjatyckich kuchni, a zwyczajowo tak smaczne. Nie inaczej jest w tym wypadku, choć początkowo brakuje nam nieco słoności. Młodzi zajadają ze smakiem, ja przegryzam nim swoje danie dodając jeszcze kimchi. Zaskakuje tylko jedna rzecz, a wiecie, że jestem ostatni do dyskutowania na temat cen. Te 35 zł jednak słabo licuje z podobnymi cenami innych zamówionych przez nas potraw.

Jak się ma koreańska kuchnia we Wrocławiu? Po wyjściu z Korea Garden śmiem twierdzić, że w dalszym ciągu bardzo dobrze. Jakie najprzyjemniejsze uczucie może towarzyszyć wizycie w restauracji? Pozostający na długo po jej opuszczeniu dobry smak, i tym razem tak właśnie było. Bardzo udana wizyta, która cieszy mnie podwójnie, ponieważ dwa razy w tygodniu jestem tutaj na zajęciach z dzieciakami i w końcu mam miejsce, do którego z wielką chęcią zawitam ponownie na obiad. Oby więcej smacznej Korei we Wrocławiu!

Korea Garden Wrocław

Wałbrzyska 2

FB

Total 30 Votes
8

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments