6 potraw idealnych na zimowe chłody we Wrocławiu


Zima już co prawda nie taka, jaką pamiętamy ją z dzieciństwa – doszło do tego, że moje dzieci rozsypują sobie w domu skrojone na małe cząstki kawałki kartki, krzycząc – śnieg! Tym bardziej w całym tym rozleniwieniu zaczynają nam przeszkadzać temperatury bliskie zera, kiedy organizm już zdążył zaadaptować się do okolicy dziesięciu w styczniu. Jak radzić sobie z tymi obniżkami temperatur – nasi dziadkowie ryczą ze śmiechu widząc zestawienie obok siebie obniżki temperatury i około zera stopni – no właśnie, jak? Można grzecznie zasiąść pod kocem w domu, można raczyć się mocniejszym winkiem, możne też w końcu coś zjeść i zdecydowanie wybieram właśnie bramkę  numer trzy, będąc gorącym orędownikiem jedzenia w okresie zimowym dań pobudzających, rozgrzewających, cięższych. Tak to już nas natura stworzyła, że akurat w tym momencie większość z nas woli zjeść konkretnie, aniżeli lekko. Wybrałem dla Was sześć potraw, które potrafią nieźle zagrzać – zarówno swoją wielkością, jak i ostrością, choć tej ostatniej bym nie przeceniał. Ostrzejsze potrawy przyjemnie grzeją, ale tylko do pewnego momentu skali ostrości, a przegiąć łatwo. Jako że ze względu na zerwane więzadła krzyżowe leżakuję ostatnio w domu i niespecjalnie mam szansę wyruszyć na podbój wrocławskich restauracji, przygotowałem poniższe zestawienie z serwisem Glodny.pl, więc jeśli pytacie – gdzie zamówić jedzenie na dowóz we Wrocławiu, odpowiadam – właśnie u nich. Wybrałem rzeczy, które mi smakują, które lubię, a które zapewnią Wam odpowiednie grzanie w zimowym okresie. Do roboty!

Mutton MadrasThali

Rozpoczynamy z wysokiego C, ale jeśli spadać to już z konkretnej wysokości. Mutton Madras to rodzaj curry popularny głównie na południu Indii w wydaniu właśnie z baraniną. O tym, że dania hinduskie doskonale sprawdzają się w dowozie, wiemy wszyscy. Jak się okazuje, w trakcie dowozu nie tracą ani odrobiny ze swojej ostrości, a uwierzcie, jest ma tu co wyciskać łzy z oczu. Już sam aromat daje znać o charakterze dania, mimo że ostrości przecież wyczuć się teoretycznie nie da. To grzanie przechodzi jednak z zapachem i uderza mocno już od pierwszego muśnięcia ust. Baranina jest pysznie miękka, sos ciemno-czerwony, ryż łagodzi odczucia tylko do pewnego momentu. Przede wszystkim jednak, pomimo bardzo intensywnego rozgrzewania przełyku, to po prostu cholernie dobrze smakuje, a ostrość podbija smaki pozostałych przypraw.

Shrimp House – Coconut soup

Nie jest to tom yum, nie jest to tom kha, a zwyczajnie samodzielna interpretacja tego, co skrywa się pod pojęciem tajskiej zupy. Ta interpretacja wyjątkowo dobrze wypada nawet na tle tajskich knajpek, gdzie tom yum często jest przegięty w jedną ze stron i wypada dość blado. Tutaj mamy do czynienia z zawiesistą, gęstą zupą na bazie mleka kokosowego, która umiejętnie łączy ostrość  ze słodyczą i lekkim kwasem, a ilość składników znajdujących się wewnątrz – ryż, krewetki, warzywa, może powalić największych żarłoków. No cholera, dobre to, po prostu.


Na hasło STYCZENWPK na Glodny.pl otrzymacie 15 zł rabatu dla każdego zamówienia powyżej 70 zł. Akcja obowiązuje do 31 stycznia.


Burrito Chili con carne – El Gordito

Moja miłość do El Gordito jest wielka, więc w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć miejsca również dla nich. To jest konkret – ilościowy i smakowy. Ogrom wołowiny oblepionej gęstym, pięknie pachnącym kuminem sosem, a do tego trochę ryżu, pasty fasolowej i kolendry. Nie obawiajcie się ostrości, bo jej tu raczej nie ma, ale sama mnogość aromatów powoduje niezapomniane kulinarne przeżycia, które rozgrzeją największych zmarzluchów.

Kimchi wrapFALLA Wrocław

FALLA to wege jedzenie, dla którego chyba mógłbym rzucić mięso. Bardzo, bardzo lubię te połączenia smakowe, a Wrap z kimchi dość szybko skradł moje serce. Falafel plus kimchi to właściwie samograj, choć przecież tak nieoczywisty i łączący w sobie dwa różne kulinarnie światy. Jeśli jednak w kuchni dodajesz dwa takie plus, zawsze musi na koniec wyjść plus podwójny. Kimchi cały czas muska podniebienie, umami bije z każdej ze stron. Pyszne. 

Djavo – Balkan Burger

Na zakończenie klasyki streetfoodowe. Najpierw wersja bałkańska, a więc burger Djavo od Balkana. Niby nie ma tu nic niepokojącego, ale sos na bazie chipotle i habanero robi swoje. Po zjedzeniu zdecydowanie przydałby się śnieg, aby zanurzyć się w całości. Grzanie gwarantowane.

Red Hot – Pasibus

Z panem Red Hotem pierwszy raz spotkałem się jakoś na samym początku przygody Pasibusa z gastronomią, kiedy jeszcze nikt nie mógł przewidzieć, jak rozwinie się ten projekt. Chyba właśnie ten burger ze świeżym habanero pamiętam najlepiej ze wszystkich pasibusowych. Rozgrzeje na pewno, nawet przy minus dwadzieścia.


Spodobał Ci się mój tekst? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie


Wpis powstał we współpracy z Glodny.pl
Total 10 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments