OKAMI – konkrety na trudny okres


Ledwie chwilę wcześniej napisałem Wam o potencjalnych problemach gastronomii, związanych z rozprzestrzeniającym się koronawirusem, jako jedną z nadziei dla restauracji uznałem rozwój rynku delivery, więc wypada się pochylić nad tematem, jeśli postanowiliście zostać w domach i nie ruszać się póki co poza próg własnego mieszania czy domu. Jeść jednak coś trzeba, więc gdyby nie udało się załapać na makaron czy mąkę w Lidlu, bo zostały wymiecione, pozostaje zamówić coś z dowozem. Na szczęście oferta dowozowa w stolicy Dolnego Śląska jest szeroka, co nie skazuje nas na nudę, a umożliwia przeżycie tych kilku tygodni epidemii z możliwie atrakcyjnym jedzeniem.

Ostatnio pisałem Wam m.in. o tym gdzie zjeść wegetariańskie jedzenie z dostawą czy też o pysznych pierogach, dzisiaj z kolei pora na szybką podróż do Japonii. Konkretnie do OKAMI, a więc restauracji, która od jakiegoś czasu rozgościła się przy ulicy Ruskiej w lokalu po BLT, a od niedawna – może przeczuwając nadchodzące gorsze czasy dla stacjonarnej gastronomii, oferuje również jedzenie z dowozem, w tym m.in. przez portal Glodny.pl. Jak podejść do tematu dowozu w okresie epidemii koronawirusa? W Chinach dość szybko poradzono sobie z tematem za pomocą bezkontaktowego przekazywania zamówień przez dostawców w odpowiednich kombinezonach. Na ten moment w Polsce chyba jeszcze nie ma takiej potrzeby, ale niewykluczone, że niebawem dojdziemy i do tego momentu. 

Wracamy jednak do OKAMI, bo to jednak jedzenie jest tu najważniejsze w tym wpisie. Sama restauracja od początku pozycjonowała się jako wyspecjalizowana w ramenie i tak jest postrzegana do tej pory, choć oczywiście w menu znajduje się również sporo innych potraw.

Spory plus za sposób pakowania poszczególnych potraw, które do mnie przyjeżdżają. Okazuje się, że to czasami największy problem dla restauracji, które oferując nawet przyzwoity produkt, potrafią zepsuć końcowy efekt właśnie wpakowaniem go do przeciekającego styropianu czy nieszczelnych paczek. Tutaj mamy profeskę – ramen przyjeżdża w dwóch osobnych pakunkach, zgrzany, podobnie jak wszystko inne. Nic się nie wylewa, nic nie przecieka, klasa.

Co my tu mamy? Na pierwszy strzał idzie mój prawdopodobnie ulubiony ramen czy też konkretne danie z OKAMI, a więc tantanmen z wieprzowym wywarem podbitym pastą chili oraz mieloną wieprzowiną. Całość jest gęsta, faktycznie grzeje solidnie, a przy tym mocno syci, bo połączenie makaronu – kolejny plus za jego dobrą formę w dowozie – i mięsa, może pokonać każdego głodomora. Co by nie mówić, pomimo dowozu, ta wersja ramenu – pomijając plastikowe pojemniki – wygląda właściwie tak samo, jak na miejscu, a to już duża sztuka i tutaj zdecydowanie biję brawo.

Nie odmawiam sobie oczywiście mojego ukochanego kimchi, którego miseczka idealnie nastraja przed zjedzeniem czego jeszcze. Fermentowana kapusta ma w sobie ten odpowiedni balans kwaśności i ostrości, nieprzegięty w żadną ze stron. Lubię to, a po chwili zabieram się za dość łagodne sajgonki z kurczakiem. Właściwie zabieram się to dobre stwierdzenie, bo po chwili szybko przejmują je moi młodzi, który chrupią smacznie raz za razem. Przyjemne akurat do lekkiego odbicia smakowego od mocnych smaków, aby za moment zabrać się za drobiowy Tokyo ramen. Ten akurat należy raczej do lżejszych ramenów, bo i sam klarowny wywar to zwiastuje. Lekko słony, nabierający konkretów w połączeniu z boczkiem chashu. Jeśli obawiacie się przesadnych aromatów i agresywnego smaku ramenu, tokyo powinno być wyborem w sam raz. Ucztę kończymy jeszcze odchodzącymi od kostki, skrzydełkami w karmelowo-kolendrowym sosie. Ta słodkość jest tu dominująca, a zarazem interesująca, bo w pewnym momencie dochodzi do niej delikatna ostrość, stanowiąc akuratne odbicie od słonych klimatów ramenowych.

Jak wypada OKAMI w dowozie? Trzeba przyznać, że to naprawdę dobry wybór plus raz jeszcze chciałbym pochwalić załogę za przyłożenie się do tematu pakowania jedzenia. Niby pierdoła, ale jednak dość istotny czynnik, wpływający już w pierwszym momencie po otworzeniu dowiezionej przez kuriera paczki na ostateczny odbiór. Tutaj wszystko zagrało, podobnie jak zagrało smakowo. Tantanmen to mocny zawodnik dla graczy lubiących potężne smaki. Dzieje się tam dużo i smacznie. Pozostałe zamówione potrawy sprawdziły się w roli przystawek do dzielenia się z rodziną. Stawiam spory plusik i zapisuję kolejne ciekawe miejsce na dowozowej mapie Wrocławia.

Mam też dla Was niespodziankę – 15% rabatu na zamówienie z OKAMI do 17. marca. Wystarczy, że wpiszecie kod: OKAMIWPK podczas składania zamówienia.

OKAMI na Glodny.pl

Wpis powstał we współpracy z portalem Glodny.pl
Total 6 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments