Przefarma – śniadanie i delikatesy na Grunwaldzie


Poszukiwanie miejsc śniadaniowych we Wrocławiu to, poza klasykami, sprawa dość karkołomna, ponieważ nie wiedzieć czemu, właściciele wrocławskich restauracji jakoś niespecjalnie silą się na inwestowanie w poranne menu. Nie wiadomo, a może i wiadomo – w stolicy Dolnego Śląska nie dość wystarczająco rozwinęła się jeszcze gastronomiczna kultura jedzenia śniadań na większą skalę. Dlatego też kilka miejsc trzyma się w tym segmencie mocno, a nowi jakoś niespecjalnie mocno atakują. Czy sytuację zmienią wczesne posiłki w Przefarmie?

Pisząc w styczniu o nowej restauracji na Grunwaldzie, spointowałem tekst w następujący sposób:

Czy Przefarma nas zaskoczyła? Mnie osobiście tak, i to bardzo pozytywnie. Podchodziłem do tego miejsca ze sporym dystansem, powodowanym prawdopodobnie wspomnianymi na wstępie perturbacjami związanymi z otwarciem. Moja zachowawczość okazała się jednak niczym nieusprawiedliwioną, ponieważ zjedzony przez nas obiad był po prostu smaczny, co poczytuję sobie za przyjemny prognostyk na przyszłość. Obsługa jest na poziomie, jedzenie powyżej naszej wrocławskiej średniej, koncept jest spójny, a wystrój robi wrażenie. Jak dla mnie – zdecydowanie warte odwiedzenia miejsce!

Przefarma ma rzeczywiście pewien swój styl, motyw przewodni, kierunek, w jakim podąża, a to za sprawą własnego gospodarstwa i hodowli, skąd pochodzi spora część używanych na miejscu produktów. Same śniadania miały tu wystartować dużo wcześniej, ale wiadomo – korona. Skoro jednak po odmrożeniu gastro w końcu pojawiły się w karcie, uruchomiłem w sobie małego poszukiwacza przyzwoitych śniadań we Wrocławiu i wybrałem się dwa razy, aby przetestować, czy tutejsze poranne dania wpasowują się w moje preferencje smakowe.

Pierwsza kwestia – śniadanie można zjeść w Przefarmie od siódmej i jest to jeden z niewielu lokali we Wrocławiu, który zaspokoi nasz głód tak wcześnie. W dalszym ciągu bywają miejsca otwierane o dziesiątej, kiedy to już bliżej mi do obiadu, aniżeli śniadania. Druga sprawa – miejsce. Przestrzeń jest spora, tłumów nie ma, więc dobrze pracuje się tu przy komputerze i kawie. Szukam takich miejscówek i zdecydowanie ta przypadła mi do gustu. Nie ma problemu z zaparkowaniem w niedalekiej uliczce, z wolnym stolikiem nie powinno być problemu, a duże witryny sprawiają, że wewnątrz jest jasno i optymistycznie, co przynajmniej mnie nastraja pozytywnie nad ranem.

Po trzecie – ceny. Doprawdy, to jedne z tańszych śniadań we Wrocławiu, w dodatku podanych na ślicznej zastawie, przez uśmiechniętą i przyzwoicie wyszkoloną obsługę, co wcale nie należy do oczywistych kwestii w obecnym momencie. Zaczynamy więc klasycznie, czyli od jajecznicy z trzech jajek (8.50 zł), podanej na grzance z wypiekanego przez Przefarmę chleba. Już sama słonecznie-żółta barwa napawa optymistycznie, kremowa tekstura sprawia wielką przyjemność, a jeden kawałek chleba zapewnia, że nie objemy się przesadnie. Uzupełnienie stanowić mogą cukiniowe placuszki (18 zł) z łososiem wędzonym. Kolejna dość klasyczna pozycja, ale bogata smakowo, lekka, klasyczna.

Na koniec omlet (19 zł) ze szparagami, twarogiem i szczypiorkiem. Korzystajmy z sezonu na szparagi, bo tak szybko ucieka. Wychodząc z tego założenia, nie mogłem nie skosztować tej opcji i raz jeszcze mogę powtórzyć opis z poprzednich dań – klasycznie, prosto, ale bardzo poprawnie, z nie do końca ściętym wnętrzem omleta. 

Śniadania czy obiady w Przefarmie to jedno, natomiast może najciekawszym projektem w całym koncepcie jest mini sklepik z delikatesami własnej produkcji. Z okienka tuż przy restauracji możecie od rana zakupić m.in. jeden z lepszych twarogów, jakie miałem okazję jeść w życiu. Moi młodzi polubili jogurt, ja natomiast lubię napić się kefiru do sezonowego, domowego obiadu z fasolką i młodymi ziemniaczkami w roli głównej i tej przefarmowy kefir ma moc. Zbalansowana kwasowość, ładne opakowanie, daję plusika. Różnie bywa z wypiekami – o ile chleb żytni wypada pozytywnie i jego smakowe walory pozwalają na powtarzanie tematu, tak już chałka to raczej mocno nieudane podejście do tego specjału. Sucha, bez wyrazu, mało maślana. Koniec końców, taki sposób na poszerzenie działalności restauracji uważam za bardzo słuszny krok, a także możliwość swego rodzaju autoryzacji poziomu produktów używanych na kuchni.

Jak wypada poranna zmiana w Przefarmie? To zależy od Waszych preferencji i oczekiwań. Jeśli chcielibyście zjeść foodpornowe śniadanie z dużą ilością kalorii, lejącego się sera czy modnych produktów, to raczej nie znajdziecie na Grunwaldzie swojej oazy. Jeśli jednak nade wszystko cenicie sobie klasykę, doceniacie minimalistyczne podejście do tematu oraz lubicie spokojne miejsca bez przepychu oraz tłumów, właśnie znaleźliście coś dla siebie. Pomimo sympatii do odważnych śniadań, do nieoczywistych połączeń, nie mogę nie pochwalić koncepcji preferowanej przez właścicieli Przefarmy. Jest trochę domowo, rodzinnie i prosto na talerzu. I ja to pochwalam oraz trzymam kciuki za rozwój. Aha, naprawdę – koniecznie spróbujcie tego twarogu!

Przefarma

pl. Grunwaldzki 59

FB

Total 14 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments