Gnocchi alla sorrentina – przepis na kaloryczne cudo w 15 minut


W gotowaniu cenię sobie prostotę, szybkość wykonania oraz lubię, kiedy daną potrawę można stworzyć ze składników, które zazwyczaj znajdują się w lodówce lub spiżarni. W taki sposób zrodził się pomysł, aby pokazać Wam tu mój przepis na gnocchi alla sorrentina.

Bohaterów jest tu dwóch – szybkość wykonania oraz kaloryczność. Umówmy się, nie ma sensu zastanawiać się nad ilością pochłoniętych kalorii, bo można zwariować od wielkości cyferek. Z gnocchi alla sorrentina spotkałem się w Polsce raz – we wrocławskiej restauracji Oliwa i ogień. Restauracji lubującej się w podawaniu romansujących z food pornem potraw. Ale sorrentina to przede wszystkim boski comfort food może bez przesadnej ekstazy smakowej, ale zawierającej niemal wszystko, co ważne dla Włochów w kuchni – pomidory, ser, gluten.

Samo danie pochodzi – ależ zdziwienie! – z Sorrento, na przestrzeni lat stając się niemal symbolem Kampanii, a jego nieobecność w menu nielicznych tamtejszych restauracji można uznać raczej za niedopatrzenie, aniżeli celowe działanie. Choć jego początki to wiek XIX, można śmiało stwierdzić, że pomysłodawca tejże potrawy myślał daleko do przodu, tworząc kompletnie przypadkowo jeden z ciekawszych przykładów food pornu w kuchni włoskiej.

O ile przepis na lasagne to bardziej zaawansowana zabawa, tak tutaj, jak napisałem w tytule, to danie, które można przygotować dosłownie w piętnaście minut, kiedy mamy w kuchni wszystkie składniki. Oczywiście możecie samodzielnie przygotować gnocchi – wtedy cały proces trochę się wydłuży, ale pomimo sympatii do pracowania przy wszelkiego rodzaju kluskach z ziemniaków, równie mocno lubię stawiać na zaufanych dostawców. Właśnie z tego względu mrożone gnocchi z Ragu to u mnie obowiązkowy produkt, jaki można znaleźć w dolnej części lodówki. W sam raz na szybką akcję, kiedy w domu nie ma specjalnie co zjeść.

Moja poniższa wersja gnocchi alla sorrentina to właściwie klasyk i kanon. W zależności od własnych sympatii możecie kombinować ze smakami i urozmaicaniem potrawy. Jedna z moich prób obejmowała dodanie na początku zesmażonej pancetty, w innym wypadku ukochanej przeze mnie kiełbasy nduji, nadającej lekkiej ostrości. Większość włoskich przepisów zaleca zapiec całość jeszcze w piecu, ale po kilku próbach uważam, że nie jest to element niezbędny, a gnocchi podane wprost z patelni/garnka ma również swój urok, a przede wszystkim smak.

Składniki:

  • 500 g gnocchi
  • 1 litr pomidorów Mutti
  • 4 kulki mozzarelli (500 g)
  • dwa ząbki czosnku
  • 100 g parmezanu
  • skórka parmezanu
  • bazylia
  • sól
  • pieprz

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA

Wstaw wodę na gnocchi – przy zagotowanej będą gotowe w dwie minuty. Podsmaż skrojony drobno czosnek, dolej pomidory, dopraw solą i pieprzem, dorzuć skórkę parmezanu oraz kilka listków bazylii. Kiedy sos zacznie się gotować, zmniejszamy trochę gaz, dorzucając najpierw parmezan, a następnie stopniowo porwaną na mniejsze części mozzarellę. Całość mieszamy, czekając aż ser się nie rozpuści.

Przed podaniem wyciągamy skórkę parmezanu oraz liście bazylii, przekładamy porcję najlepiej do głębokiego talerza, obsypujemy parmezanem oraz świeżą bazylią. Jemy!

To danie idealne na cheat day, to przepis idealny dla leniuszków, to jedzenie włoskie na wskroś, a jednocześnie idealnie pasujące do obecnej instagramowej kultury. 

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 30 Votes
5

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments