6.7 C
Wrocław
poniedziałek, 4 marca, 2024

Jest potencjał, ale kilka rzeczy do poprawy, czyli Burger Love

Wpis pierwotnie pojawił się na portalu streetfoodpolska.pl

Wiedziony radą Starszego Specjalisty ds. burgerów na SFP, czyli Qnia, postanowiłem po raz pierwszy wybrać się w miejsce, o którym do tej pory wiele dobrego słyszałem, ale jeszcze nie wypróbowałem jego możliwości. Burger Love to prawdopodobnie jedna z najmniejszych burgerowni w całym kraju. Lokal mieszczący się przy ulicy Więziennej to ledwie kilka miejsc przy ladach, zyskuje jednak dzięki temu wielki atut – tak intensywnego, a zarazem genialnego zapachu smażonej wołowiny nie uświadczyłem jeszcze nigdzie, cudo.

Po wspaniałych odczuciach dla zmysłu węchu, przyszedł czas na kolejne bardzo pozytywne zaskoczenie. Świetna, doradzająca obsługa, z chęcią rozmawiająca na temat podawanego jedzonka. Właśnie po konsultacji z panią z obsługi zdecydowałem się na coś standardowego, czyli Irish Cheddar Burger za 18 zł, z zastrzeżeniem, że mięsko ma być dobrze wypieczone, a majonez zastąpię sosem BBQ. Dodatkowo za 3 zł domówiłem oryginalnie podawane frytki oraz coleslaw.

Burger_Love_1

Fantastyczne zapachy i odgłosy dochodzące z kuchni powodowały narastanie niecierpliwości przed konsumpcją. Ostatecznie czas oczekiwania nie był zbytnio długi, a mając na względzie wzmożony ruch w tym okresie, burgera otrzymałem naprawdę szybko. Tak szybko, że umknęło mi wykonanie zdjęcia zgrabnie podanemu zestawowi. Burger został owinięty w papier śniadaniowy, frytki podane w papierowym kubeczku do kawy, a surówka do plastikowym pojemniczku znanym z pizzerii.

Pierwsze wrażenie? Bardzo pozytywne. Pierwszy gryz?

Burger_Love_2

Mięso wysmażone idealnie, z widocznymi różowymi elementami. Naprawdę dobrze doprawione, z fajnym, ostrawym posmakiem i wyciekającym na deskę sosikiem. Jeśli chodzi o smak wołowiny – zdecydowana czołówka wrocławska, powiedziałbym wręcz, że obok Winnersa – medal srebrny.

Dodatki w burgerze zwykłem traktować jako dopełnienie całości, kropkę na i, pieczętującą smak. W tym wypadku tego dopełnienia niestety zabrakło, wręcz momentami dodatki górowały nad tym pysznym mięskiem. Bułka, którą otrzymałem, owszem, była smaczna, ale zwyczajnie zepsuta. Górna część za miękka, przez co zjedzenie burgera w całości do końca okazało się niemożliwe. Z kolei spód bułki był przesuszony, i choć nie narzekam na uzębienie, to ciężko było go ugryźć.

W skład Irish Cheddar Burgera wchodzą: ok. 200g wołowiny, cheddar, relish, pikle, sałata i pomidor. Jak już wcześniej wspomniałem, w wersji standardowej jest majonez, wymieniony przeze mnie na sos BBQ. Jedząc tego burgera ciągle biłem się z myślami. Niby wszystko jest ok., ale jednak coś z tyłu głowy podpowiada, że smaki są zbyt zamieszane. Relish, jak wytłumaczyła mi pani z obsługi jest robiony na miejscu z pomidorów. Świetny dodatek, którego wcześniej nie miałem okazji spróbować w połączeniu z wołowiną. Szkoda tylko, że mój wół w pewnym momencie zaczął w nim pływać. Gdyby było go nieco mniej, byłoby idealnie, a przy okazji nie rozmiękczyło za bardzo bułki. Największe zło uczyniły jednak wg. mnie pikle. W połowie jedzenia zacząłem się zastanawiać czy przypadkiem nie jem samych ogórków, a mięso wyparowało.

Skupiając się na mięsie, niemal zapomniałem o frytkach. Wyglądają jak domowe i smakują bardzo dobrze, ale jeszcze lepszym dodatkiem okazał się Coleslaw, w większości burgerowni wysuszony i bez smaku. Tutaj – świeży i w świetnych proporcjach.

Być może trafiłem na gorszy dzień, a może to zwyczajnie nie do końca moje smaki. Na 100% wrócę jednak do Burger Love, bo miejsc, w których jest tak dobrze przyrządzana wołowina, nie ma zbyt wiele. Na pewno zmniejszyłbym ilość pikli i sosów. Ogólne wrażenie, czyli mięso, obsługa i przyzwoita cena napawają optymizmem. Gdyby dograć jeszcze kilka szczegółów, będzie super.

Burger Love na FB: https://www.facebook.com/BurgerLoveWroclaw

Total 3 Votes
1

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

3 KOMENTARZE

  1. musiales trafic na kucharza majacego „zly dzien”. mogla byc to koncowka bulek, mogl byc to nowy kucharz na szkoleniu, ALE dla mnie Burger Love jest we wroclawskiej czolowce bez dwoch zdan.kropka.
    bulka jest bardzo OK, fajnie chrupiaca i choc „dmuchaniec” to ma to swoje zalety. calosc sie tak nie rozwala podczas jedzenia, dzieki temu, ze zmiekczony sosami „miąższ” bulki powoduje ze cala zawartosc „chowa” sie w chrupiacej czesci zewnetrznej i nie wypada. albo to bylo przemyslane albo przypadek, ale jest plus. na pewno je sie wygodniej. mieso, miazga! nic dodac, nic ujac. relish pomidorowy ok, troche malo wyrazny jak na relish, ale to moje zdanie. karmelizowana cebula de-li-cious! frytki OK, jadlem gorsze, jadlem lepsze, ale te zaliczaja sie do tych troche lepszych.
    jeden minus. taka estetyczna uwaga. kucharz nie powinien wychodzic na fajka, tam gdzie beda widziec go klienci, a tym bardziej siadac obok nich w ogrodku. zle to wyglada i nie ma tu zadnego tlumaczenia. nie jestem przeciwny paleniu i nie przeszkadza mi dym. rules are rules…

    • Zdanie o tym miejscu zmieniłem już dawno. Byłem od tego czasu kilka razy i było pysznie. Wtedy faktycznie trafiłem źle. Później, za każdym razem – świetnie.

      • Ja zawiodłam się na Burger Love. Mięso chciałam dostać średnio wysmażone – dostałam tatara rozmiękczonego olejem. Bułka faktycznie za miękka i przez relish (też jadłam Irisha) zniknęła szybciej niż mięso. Sałata była nieświeża, lekko zbrązowiała, a do tego przez nadmiar majonezu stała się śliska.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły