fbpx
18.8 C
Wrocław
niedziela, 25 września, 2022

Whiskey in the Jar, czyli mieszane uczucia

Od dawna wybierałem się do Whiskey in the Jar, zresztą niejednokrotnie namawialiście mnie do tego w komentarzach. W końcu nadarzyła się okazja, wolna niedziela, dużo słońca, więc mogliśmy z żoną udać się na smaczne jedzonko. Jak się okazało, po wyjściu z Whiskey targały nami dość skrajne odczucia.

whisky 1

Lokal znajduje się w samym sercu miasta, naprzeciwko Piwnicy Świdnickiej. Położenie idealne, do tego spory ogródek i kilkanaście stolików wewnątrz. W środku panuje dość mroczny, ale przyjemny klimat z dobrze wyeksponowanym barem, dominującymi elementami związanymi z Harleyami oraz malutką sceną, z której w czwartki i piątki pobrzmiewa muzyka na żywo. Słowem, idealne miejsce do napicia się piwa lub miejscowego specjału, czyli jarów, a więc autorskich wariacji barmanów na temat whiskey. Możecie się napić m.in. jara z chili lub cynamonem.

My jednak przyszliśmy zjeść, ponieważ poza walorami barowymi, Whiskey in the Jar to po prostu steak house, w którego menu znajdziemy steki, burgery, żeberka i kilka innych grillowanych potraw.

whisky 2 whisky 3 whisky 4 whisky 5

Niestety, na ogródku wszystkie miejsca był zajęte, więc weszliśmy do środka, gdzie o stolik także nie było łatwo. Ostatecznie jednak siedliśmy i rozpoczęliśmy studiowanie karty. Od samego początku bardzo sprawnie działała obsługa. Kelnerka szybko dostarczyła nam menu, potem zamówione napoje, a na koniec przyjęła zamówienie.

Ja zdecydowałem się na burgera Big, prosząc o bardzo wysmażony boczek, najlepiej skwarek. Żona wybrała grillowaną pierś z kurczaka, a na przystawkę domówiliśmy polędwiczki z kurczaka w piwnym cieście.

Jako że przyszliśmy w niedzielę w porze obiadowej, spodziewaliśmy się, że oczekiwanie na potrawy pewnie nieco się przedłuży, więc spokojnie czekaliśmy. W pewnym momencie, kiedy zauważyłem, że minęło 40 minut od złożenia zamówienia, zacząłem się nieco denerwować. Byliśmy głodni, a na naszym stoliku dalej była tylko woda.

Po kolejnych 25 minutach moje nerwy zaczęły jednak narastać. Jedzenia ani widu, ani słychu, a kelnerka jakby o nas zapomniała. Podszedłem więc do niej, aby podpytać co się dzieje. W odpowiedzi usłyszałem, że mają problemy na kuchni, kucharze się nie wyrabiają, stąd opóźnienia w zamówieniach. Kolejni klienci, którzy dosiadali się do stolików obok nas byli już informowani, że czas oczekiwania na dania to około… 1,5 h. Pani kelnerka obiecała mi, że niedługo dostaniemy przystawkę. Niedługo…

Dokładnie po godzinie i czterdziestu minutach na naszym stoliku zjawiły się polędwiczki z kurczaka w cieście piwnym w towarzystwie pokrojonych w plasterki oliwek, cebuli i sałaty. Cena – 25 zł.

whisky 9

Wygłodniali, niemal rzuciliśmy się na przystawkę podaną razem z sosem czosnkowym. Starter okazał się bardzo smaczny, a ciasto, w którym został obtoczony kurczak wręcz genialne. Delikatne, dość grube, ale pulchne i nie przykrywające swoim smakiem małych kawałków kurczaka. Nie wiem czy smakowało nam tak dlatego, że w trakcie czekania niewyobrażalnie zgłodnieliśmy, ale na pewno było dobre.

Zanim jeszcze lekko zagłuszyliśmy głód przystawką, kelnerka przyniosła dania główne, na które czekaliśmy równo -1′ 45″.

whisky 10 whisky 11

Big Burger, a więc wołowina, ser, bekon, cebula i sos na bazie papryki i czosnku – 34 zł. Na talerzu prezentuje się ładnie, aczkolwiek od początku razi mnie bułka dostępna w każdym markecie. Zdecydowanie nie jest własny wypiek Whiskey in the Jar. Do zestawu dołączone są jeszcze grube frytki, które akurat lubię, posypane grubą solą.

Otwieram, i niestety, wpadka z boczkiem, który miał być skwarkiem, a raczej nim nie jest.

whisky 12

Próbujemy jednak, bo głód nie daje o sobie zapomnieć. Po pierwszym gryzie zaskoczenie – mięso jest bardzo dobre, świetnie przyprawione, wysmażone na zewnątrz i lekko różowe w środku. Pomiędzy gryzami smakowicie chrupie czerwona cebula, a pikle nadają całości lekko słonawego posmaku, który dobrze równoważy się w towarzystwie słodkiego sosu paprykowego. Pomijając bułkę, która jak dla mnie jest porażką w przypadku burgera za 34 zł, to burger był dobry. Na plus na pewno sos własnej roboty plus świetnie doprawiona wołowina, która zdecydowanie wysuwała się na czoło jeśli chodzi o walory smakowe.

Jeśli chodzi o frytki, to w tym przypadku nie mam pretensji o to, że są z mrożonki, bo zwyczajnie lubię ten rodzaj. Moje zostały usmażone na brązowo, posypane solą, a na dodatek mogłem zamoczyć je w dodanym sosie paprykowym.

whisky 17 whisky 19

Żona otrzymała swoją grillowaną pierś z kurczaka z pomidorami suszonymi i fetą w tym samym momencie. Do każdego z dań głównych można wybrać dwa dodatki z listy. My zdecydowaliśmy się na pyrę z gzikiem i grillowane warzywa. Cena – 35 zł.

whisky 13 whisky 14 whisky 15 whisky 16

Pozytywne zaskoczenie. Pierś może nie była największych rozmiarów, ale smakowała wybornie. Na pierwszy plan wysuwał się zdecydowanie dymny, grillowy posmak soczystej piersi, na której widoczne były przypieczone prążki od grilla. Ciekawym dodatkiem okazał się ziemniak z twarożkiem. Upieczona w piecu pyra została obficie polana bardzo rzadkim serem białym z dodatkiem szczypiorku. Całość komponowała się bardzo fajnie, a grillowego klimatu nadały jeszcze grillowane warzywa, czyli cukinia i marchewka. Co prawda, sądząc po ich wyglądzie, był raczej upieczone w piecu, ale i tak smakowo na plus.

Zjedliśmy, nawet bardzo smacznie, aczkolwiek nie za tanio. Ceny w Whiskey in the Jar są wysokie, zwłaszcza biorąc pod uwagę kilka wpadek, jak choćby tą z boczkiem czy gotową bułkę z marketu. Długość oczekiwania przemilczę, bo ciągle ciężko mi w to uwierzyć, a jedzenie tylko po części wynagrodziło mi ten okres. Dania okazały się smaczne, mięso dobrej jakości i przygotowane ze znajomością tematu. Dodatki także dobrane ze smakiem.

Cóż, po wyjściu z Whiskey in the Jar mam mieszane uczucia. Z chęcią wróciłbym tu na burgera, z tym mięsem, ale z inną bułką. Jak najbardziej drugi raz zamówiłbym grillowanego kurczaka, ale nie chciałbym czekać na niego prawie dwie godziny. Klimat lokalu jest fajny, obsługa przyjazna, choć nie poinformowała nas o tak długim oczekiwaniu.

ranking2

Whiskey in the Jar

ul. Rynek 23

facebook.com/whiskeyinthejarwroclaw

www.whiskeyinthejar.pl/index.php/steak-house

Click to add a blog post for Whiskey in the Jar on Zomato

Total 10 Votes
6

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

7 KOMENTARZE

  1. Zdecydowanie za drogo. prezentacja dania – i talerze – też do cen nie przystają … Miało być cudownie, a nie jest. BUŁKI – rzeczywiście porażka, mięso natomiast rekompensuje po części tę wpadkę. Kelnerki dobre, kuchnia daje ciała z timingiem. Nie oczekuję od burgera wykwintnego podania – choć z takim się spotkałam – ale jakiejś estetyki. Skoro chcą tak po amerykańsku – z cenami – to niech i podanie takie będzie.

  2. Ja też się przyłącze do opinii, stanowczo za drogo w stosunku do jakości i oferowanych potraw. Tak 30% za drogo. Ich burger do Pasibusowego się nie umywa a stosunek ceny 34 do 20, nawet biorąc pod uwagę, że bus stoi pod chmurką to i tak słabo wypada.
    Ja jadłem zupę na J.LO na ostro, aczkolwiek bardzo smaczne i fajnie podane, nie było ostre.

    Lokal za cel uznał turystów, którzy mają być na tyle zadowoleni, żeby nie narzekać przy płaceniu, ale jak wiadomo nie wrócą za szybko (nigdy).

  3. na ceny (to oczywiste) wpływ ma tam czynsz lokalu, ale forma podania jaką dostaliście przy tej cenie oburza i to zasadnie. Chef „na dywanik” 😉
    za taki czas oczekiwania w szanowanych burgerowniach powinno polecieć piwko/soda od firmy. Nie zbiednieją, a klient wróci za tydzień…

  4. Uczucia mieszane. Byliśmy kilka razy, wcześniej steki i żeberka całkiem dobre, ceny niestety zbyt „rynkowe”.
    Wczoraj porażka, mimo niewielu gości oczekiwanie na dania 1,5 godziny, zamówiliśmy żeberka razy 3: jedna z porcji trzymała poziom, dwie pozostałe twarde i zimne – chcieliśmy oddać ale nie było komu ;-). Duża ilość kelnerek jednak po podaniu dań zupełny brak zainteresowania, po zjedzeniu na rachunek znowu trzeba było swoje odczekać. Może jeszcze damy kolejną szansę , ale nie wcześniej niż za pół roku.
    P.S.
    Gdzie we Wrocławiu można zjeść dobre żeberka ?

  5. Byłem, jedzenie dobre, jadlem skrzydelka i zeberka.

    Kelnerka pomylila zamowienia i przyniosla mi 2 porcje skrzydelek na przystawke, wiem ze jestem duzy ale bez przesady. Obrazona na mnie zabrala jedna porcje.

    Na zeberka czekalem dluzsza chwile. Moja kelnerka sobie poszla w pizdol i mnie zostawila samego. Inna kelnerka zauwazyla ze siedze i sie nudze i podeszla i sie spytala czy moze cos podac, powiedzialem ze glowne danie by sie przydalo. Po paru minutach dotarlo, pewnie musieli podgrzac.

    Moja kelnerka sie wkoncu odnalazla poprosilem o rachunek. Zgubila sie ponownie na 10 minut. Przyszla inna kelenerka i sie spytala cos potrzebuje, ja ze rachunek. Po kolejnych 5 minutach przyszla moja zagubiona kelnerka, zaplacilem. Zostawilem napiwek w wysokosci 1 grosz.

    Na cala knajpe bylo DWOCH klientow, na nadmiar pracy nie narzekali.

    Jedzenie bylo dobre, ale obsluga do wymiany.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły