25.4 C
Wrocław
piątek, 12 lipca, 2024

Z ziemi włoskiej – dania warte chwili oczekiwania

W listopadowym zestawieniu nowych restauracji, jednym z miejsc, które najbardziej mnie zainteresowało był zlokalizowany naprzeciwko Aquaparku bar Z ziemi włoskiej. Dlaczego? Zaciekawił mnie koncept, tak odmienny od otwieranych we Wrocławiu włoskich knajpek. Carbonara z litrem śmietany, pizza i tiramisu, wiadomka. Z tej sztampy wyłamało się już produkujące makarony na miejscu Ragu, a teraz także właśnie Z ziemi włoskiej, gdzie podawane są piadiny i kilka wersji makaronów.

O piadinie będzie zaraz, ale najpierw kilka słów o lokalu. Zresztą, lokal to chyba pewne nadużycie, ponieważ bar, mieszczący się przy skrzyżowaniu Kamiennej i Borowskiej, to właściwie kiosk, w którego jednej części można zamówić lody, a od listopada także włoskie, streetfoodowe dania. Co tu dużo mówić, zarówno widok z zewnątrz, jak i wnętrze nie zachęcają specjalnie do odwiedzin. Zwłaszcza w zimie – okna zaparowane, w środku czuć chłód, a atmosferę ociepla jedynie obsługująca pani, śpiewnie opowiadając o miejscowych specjałach. Takowym jest niewątpliwie piadina, czyli włoska odsłona ulicznego jedzenia, rozpowszechniona na większą skalę głównie w okolicach Bolonii, czym zresztą chwalą się właściciele Z ziemi włoskiej. Piadina to cienkie, pszenne placki, podawane z różnorodnym farszem. I to właśnie piadina stanowi główny punkt programu na Borowskiej, a oprócz niej w karcie znajdują się także makarony.

Zanim pochwały, bo uprzedzając nieco opis dań, tych pojawi się całkiem sporo, najpierw łyżka dziegciu. W 100% doceniam fakt, że wszystkie dania przygotowywane są na miejscu od podstaw, w dodatku z włoskich składników, które zresztą można zakupić na miejscu. Mało tego, menu ustalane jest na podstawie tego, co akurat udało się zdobyć właścicielom na włoskim rynku, ale w tym wszystkim pojawia pewien problem. Streetfood nieodłącznie kojarzy się nam z szybkością wydawania dań, co oczywiście nie jest regułą, zwłaszcza mając w pamięci foodtruckowe zloty, ale ogólnie jednak tak. W Z ziemi włoskiej czas oczekiwania wydłuża się okrutnie. Na zamówiony makaron czekałem 30 minut, na piadinę 35, a że ta sytuacja nie wyprowadziła mnie z równowagi, wiązało się jedynie z faktem wcześniejszego skończenia pracy w te konkretne dni.

Swoje więc odczekałem, zdążyłem porządnie zgłodnieć, akurat przeczytać całą gazetę, aż w końcu otrzymałem piadinę cotto (12 zł). Wygląda świetnie, a ze złożonego na pół placka z zauważalnymi podpieczonymi fragmentami, wystaje spora porcja szynki, ricotty oraz roszponki. Warto zacząć chyba od ciasta, które stanowi cudne połączenie chrupkości, lekkości i miękkiego wnętrza. Przyznam, że to jeden z lepszych placków wszelkiego rodzaju, jakie miałem okazję jeść w życiu. Nieskomplikowane, ułożone, a zarazem odpowiednio zgrane są pozostałe składniki – delikatna, soczysta i lekko ziołowa szynka Cotto, słodkawa Ricotta i spinająca wszystko roszponka. Chciałoby się więcej, bo to naprawdę kawałek bardzo udanego streetfoodu.

Drugiego dnia z ciekawości zamawiam tagliatelle ragu alla bolognese (18 zł). Treściwe, konkretne, umiejętnie łączące mięsne i warzywne aromaty sosu, a także ugotowany w punkt makaron. Solidna pozycja, może nie tak smaczna jak we wspomnianym wcześniej Ragu, ale warta uwagi, zwłaszcza biorąc pod uwagę profil tego miejsca. W niewielu budkach z tak naprawdę ulicznym jedzeniem zjecie coś tak dobrego.

Z ziemi włoskiej to kolejne potwierdzenie faktu, że Wrocław streetfoodem stoi. Pomimo moich próśb o większą ilość restauracji, takim ulicznym inicjatywom przyklaskuję z całego serca. Świetne, nowatorskie na wrocławskim rynku piadiny i udane makarony w przystępnych cenach. Do poprawy na pewno czas oczekiwania na dania, do utrzymania smak. Idźcie, smakujcie i cieszcie się dobrym, prostym jedzeniem.

Z ziemi włoskiej

Borowska 103

FB

Total 22 Votes
3

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

5 KOMENTARZE

  1. Czas oczekiwania pewnie długi bo przecież makaron trzeba ugotować. Zanim na gazie woda się zagotuje, potem wrzucić makaron i z 10-15 min trza gotować, potem reszta dania i w sumie jest 30min. Jakby makaron był już ugotowany w lodówce to pewnie byłoby źle itd. A jak sie chce na świeżo to swoje trzeba odczekać i tyle 🙂 Szybko jest tylko w Mc i KFC 😉

  2. Muszę się tam koniecznie wybrać, bo mam słabość do piadiny. We Włoszech próbowałam takiej z wołowiną, serem Fontina, rukolą i octem balsamicznym, pychotka. 🙂
    I jeszcze mam jedno małe pytanie – Twoja piadina zawierała roszponkę zamiast rukoli, bo jej po prostu nie było, czy sam prosiłeś o taki zamiennik? A może powód był jeszcze inny? 😉

    • Przyznam, że zauważyłem tę róznice dopiero później, patrząc na zdjęcie menu:) Ale wyszło dobrze, bo za rukolą nie przepadam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły