23.1 C
Wrocław
sobota, 13 lipca, 2024

PANCZO – ekspresowy tex-mex

Muszę przyznać, że moja początkowa miłość do PANCZO przeszła po jakimś czasie i kilku niespecjalnie pozytywnych wizytach w przeciągu paru ostatnich miesięcy, m.in. w lokalu na Włodkowica, gdzie samo miejsce trochę zniechęca swoją mroczną atmosferą. Jak się jednak okazuje, czasami warto zrobić sobie chwilę przerwy, aby trochę zatęsknić i na nowo poczuć dobry smak wychodzących z panczowej kuchni dań.

Było tak – siedząc kolejną godzinę w pracy, bez szans na opuszczenie swojego stanowiska przy komputerze przez najbliższych jeszcze kilka, wybór w kwestii zaspokojenia głodu pozostaje niewielki: głodować albo zamówić coś na dowóz. Jak to bywa dwa czy trzy razy w miesiącu, wybór padł na bramkę numer dwa, a więc telefon do przyjaciela, a konkretniej do Wooopit. Trzy zerknięcia w aplikację, przekalkulowanie co się opłaca, a co mniej, i ostatecznie zdecydowałem się na wspomniane PANCZO.

Zazwyczaj niespecjalnie chętnie kierowałem swoje wybory dowozowe w stronę tex-mexu, ale po ostatnich pozytywnych doświadczeniach z El Gordito, podjąłem ryzyko raz jeszcze. Okazało się, że warto, a dodatkowo to było doprawdy ekspresowe działanie, dzięki czemu moje jedzenie trafiło na biurko po dokładnie 35 minutach, co przy dostawie za 7,95 zł uznać można za wynik wysoce zadowalający.

Niewątpliwie największe obawy związane z dowozem tex-mexowych dań związane są z rozmięknięciem tortilli, i faktycznie, nie docierają one może tak chrupiące jak wyjęte prosto z grilla, ale to absolutnie akceptowalny poziom, kiedy mamy świadomość tego, co wybraliśmy. Pisałem o tym zresztą całkiem niedawno tutaj.

Drugi raz jestem pod wrażeniem enchiladas w wykonaniu Panczo. Za pierwszy razem jadłem je podczas zeszłorocznego Beer Geek Madness, teraz ponownie i powoli dochodzi do mnie, że to chyba najsmaczniejsza pozycja w menu. Enchiladas ze świnką i chorizo (21 zł) to doprawdy kompleksowe połączenie smaków, zamkniętych w dwóch tortillach. Jest soczysta, mokra wręcz szarpana wieprzowina, orzeźwiający granat, fasola, marynowana cebula i śmietana. Naprawdę dobrze się to je, a porcja składająca się z dwóch enchilad w zupełności wystarczy za obiad. Podobnie można powiedzieć o połowie ogromnego Big Ass burrito z szarpanym kurczakiem (23 zł), będącego potwornym uderzeniem kalorii. Jak na mój gust w dalszym ciągu jest w nim trochę za dużo ryżu, ale pierwszych kilka gryzów je się przyjemnie. Gorzej z dalszą częścią, bo żołądek zwyczajnie odmawia posłuszeństwa. Wnętrze mieści mnóstwo mięsa, wspomnianego ryżu, mocno osładzającego całość ananasa, fasoli, kolendry i salsy z pieczonej papryki. Burrito co się zowie, konkretna robota i solidna porcja, którą na spokojnie najecie się we dwójkę. Przyjemne jest to spotkanie delikatnej ostrości jalapeno, słodyczy ananasa i cytrusowych wtrętów kolendry i ryżu. 

Udało mi się w pewnym sensie odczarować tex-mex w dowozie i cieszy mnie to niezwykle, bo to moje smaki, jedne z ulubionych w każdym razie, a nie zawsze mam opcję dojechać na miejsce, nie mówiąc już o pewnym – moim zdaniem – felerze lokalu na Włodkowica, o którym pisałem na początku. Wyszło więcej niż poprawnie, za co duży plusik. Jak widać, dobry smak obroni się zawsze, nawet w dowozie.

PANCZO Wooopit

Wpis powstał we współpracy z marką Wooopit.
Total 3 Votes
0

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły