Bar Pomorza GDY-50 – taka ryba to dar (Gdynia)


Kiedy poznałem się z moją żoną, rodowitą gdańszczanką, od dziecka mieszkającą w Gdyni, jednym z pierwszych miejsc, do których trafiliśmy w jej dotychczasowym miejscu na świecie, był bar rybny na kutrze. Prozaiczna sprawa, w końcu będąc nad morzem ciężko nie trafić w końcu na rybę, zwłaszcza na Skwerze Kościuszki, gdzie natężenie podobnych przybytków jest prawdopodobnie największe we wszechświecie. Podobno w kwestii wyboru gastronomii w obcym mieście najlepiej wsłuchiwać się w gusta tubylców. Osobiście nie jestem co do tego przekonany w stu procentach, bo choćby wrocławianie potrafią polecić rynkową pierogarnię, ale te kilkanaście lat temu zaufałem ówczesnej dziewczynie i jej rodzicom, po czym skierowaliśmy kroki na kuter przy Skwerze, potocznie nazywany żółtkiem, a to dlatego, że w przeciwieństwie do stanu obecnego, ubarwiony był w słoneczne kolory. Zjedliśmy, i rzeczywiście to była ryba z półki nieosiągalnej dla wielu nadmorskich smażalni.

Bar na wodzie, o którym mowa, to nawiązujący swoją nazwą do słynnego Daru Pomorza – Bar Pomorza o gabarytach zdecydowanie mniejszych, oznaczony symbolem GDY-50. Ciekawostką jest fakt, że dziadek mojej żony był chiefem na Darze Pomorza, dlatego też te klimaty są nam niezwykle bliskie. Tak minęło lat ponad dziesięć, ale podczas każdej wizyty w Trójmieście punktem obowiązkowym zostawały odwiedziny „żółtka”. Już nawet kiedy prowadziłem blog zdarzało mi się tutaj jadać, ale nigdy nie wpadłem na pomysł opisania tego miejsca. Tyle razy pytacie jednak – gdzie zjeść dobrą rybę nad polskim morzem, że w końcu poczułem się w obowiązku, aby poinformować Was o tej miejscówce, choć i bez mojej pomocy radzi sobie bardzo dobrze.

Specyfiką Baru Pomorza jest lekkie kołysanie, wzmagane zwłaszcza w momencie, kiedy obok przepływa jakiś niewielkich rozmiarów prom czy statek turystyczny. W zimie można tu zjeść pod pokładem, w lecie w jego górnej części oraz w ustawionym na suchym lądzie ogródku, gdyby nie dla Was były nawet najdrobniejsze wahania.

W krótkiej, choć standardowej i niemal identycznej jak w innych smażalniach karcie, udało się zmieścić zarówno ryby świeże, dostępne każdego ranka na Hali Rybnej, jak i te w wersji mrożonej, z Polski i zagranicy. Ceny prawdopodobnie klasyczne, choć przyznam, że niespecjalnie sprawdzałem w innych miejscach, bo przerażają mnie uklejone stoliki, hordy gołych Januszy i sposób naliczania wagi zamówionej ryby. Na Barze Pomorza jest daleko od plaży, więc i sławnej Grażynki wraz z mężem i jego obrośniętym torsem nie uświadczysz, obsługa stara się ogarniać salę na ile może, choć ruch jest ogromny, a waga ryby odpowiada stanowi faktycznemu.

Zamówienia składa się przy barze, płaci przy odbiorze, a w sezonie długość oczekiwania na ryby wynosi od 15 do 30 minut, w zależności od obłożenia łódki. W każdym razie idzie to nader sprawnie, nie narzekałbym, bo w zamian otrzymujemy naprawdę niezłą rzecz, oczywiście w kategoriach standardowej nadmorskiej ryby w panierce. Tym razem za średniej wielkości filety z flądry i dorsza z dodatkiem niespecjalnie udanych frytek i sosu kaszubskiego oraz sok dla młodego i piwo płacimy 64 zł.

Jak wspomniałem, frytki pomińmy milczenie, bo są zwyczajnie słabe, suche i nie przystoi ich podawanie do dobrej ryby. No właśnie, ryby. Do gustu przypada mi zwłaszcza flądra – mięsista, soczysta, maślana niemalże, a przy tym w lekkiej jak piórko, chrupiącej panierce. Z kolei sos kaszubski nadaje wyrazistości, ale uważajcie z nim, bo to połączenie masła i czosnku, choć moje receptory każą sądzić, że również vegety. Dorsz, mimo że to nie okres połowów, smakuje właściwie zawsze dobrze. Jego delikatne i niemalże neutralne mięso ciekawie gra z trzaskającą pomiędzy zębami panierką. Już pierwsze kęsy powodują, że wzrok mój i żony spotykają się w jednym punkcie, w celu zyskania wzajemnego potwierdzenia, że znowu się udało i smakuje ponad przeciętną. 

Bar Pomorza, czyli kuter GDY-50, przygotowuje najlepszą rybę w Gdyni, i basta. Dla mnie to miejsce jest kultowe, więc może nie jestem obiektywny, ale jeśli na rybę w Gdyni, to właśnie tu. Przynajmniej ja nie potrzebuję innych smażalni.

Bar Pomorza

Al. Jana Pawła II

FB

Total 8 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments