Skąd wziął się fenomen gruzińskich piekarni we Wrocławiu?


Pamiętam moje pierwsze zdziwienie, kiedy przy przystanku na ulicy Kościuszki otworzyła się gruzińska piekarnia. Gruzińska, we Wrocławiu, mieście tylu pysznych miejsc, w których można kupić świeży, chrupiący, jakościowy chleb? Później jednak zauważyłem, że będąca ze wszystkim krok przed nami stolyca już przeżywa swój gruzińsko-ormiański szał, a wspomniane piekarnie znaleźć można niemal na każdym rogu.

Już po chwili, swój trwający do momentu pisania tych słów boom zaczął przeżywać Wrocław. Na ten moment ciężko jest zliczyć, ile gruzińskich piekarni znajdziemy w stolicy Dolnego Śląska. Wraz z ilością nowych przybytków, z których znacząca większość nosi nazwę Tandyr, zacząłem się zastanawiać – skąd ten fenomen.

No właśnie, skąd?

Należałoby zacząć od asortymentu dostępnego w piekarniach. Choćby u mnie pod domem, w niewielkiej piekarni, której sercem jest piec tone. Ustawiony centralnie, na widoku, okrągły, gliniany. Dzięki niemu w każdym z lokali unosi się piękny aromat wypiekanego pieczywa, a wiec tego, co w każdej piekarni najważniejsze i najbardziej podniecające.

Właśnie w piekarni Tandyr – od nazwy pieca, na Zakrzowie trafiłem na świetne pieczywo z kurczakiem i warzywami. Aromatyczne, miękkie, a zarazem chrupiące, pełne dodatków i odpowiednio doprawione. Na Hubskiej z kolei menu jest obszerniejsze, a uwagę przyciąga szaszłyk podawany z pieczonymi ziemniaczkami. Pysznie dymny, choć trochę za twardy. Do tego ogromny przekrój chaczapuri na słodko i słono. Właściwie wszędzie znajdziecie tradycyjny chleb puri, którego możecie używać do śniadań, obiadów i kolacji.

Myślę sobie, że za sukcesem gruzińskich piekarni nie stoi żaden skomplikowany mechanizm. Wręcz przeciwnie, to prostota i bliskość naszym uwarunkowaniom kulinarno-kulturowym. Chleb stanowi dla nas historycznie ogromną wartość, chleb to miłość i szacunek, stąd prawdopodobnie tak ciepłe przyjęcie tych miejscówek. Oczywistym czynnikiem wpływającym na pozytywny odbiór i popularność jest cena. 8 zł za spory kawał ciepłego, wypiekanego na naszych oczach pieczywa z mięsem, to cena atrakcyjna, zwłaszcza w zestawieniu z podobnym ilościowo, ale fatalnym jakościowo hot-dogiem z Żabki. Ciepłe chaczapuri z serem to swego rodzaju comfort food, wspomnienie tego, co najlepsze z młodzieńczych lat – zapachu i tekstury świeżego chleba, tłustego sera.

Gruzińskie piekarnie to też prawda i świeżość. Prowadzone są zazwyczaj przez emigrantów z tego lubianego przez Polaków kraju, a chleb przygotowywany jest na oczach gości, co dodaje autentyzmu i podbija apetyt. Każde z tych miejsc ma w sobie coś z ulicznego klimatu, a prawdziwość potwierdza rzemieślnicza, ręczna robota, jaką wykonują pracownicy. Nie ma tu wielkiej mechanizacji, głównym narzędziem pracy są ręce oraz opisany wcześniej, gliniany piec. Wracając do dzieciństwa, jednym z lepszych wspomnień w moim wypadku było obgryzanie piętki ciepłego chleba, kupowanego w piekarni z mamą. W gruzińskich piekarniach mamy namiastkę tamtych czasów, mamy wgląd w pracę, czujemy ciepło pieca oraz wychodzącego z niego pieczywa.

W okolicach Dworca Głównego, tuż przy Capitolu, umiejscowiła się z kolei piekarnia Smaki Gruzji, gdzie postanowiono pójść krok dalej i poza wypiekami do ręki, można zjeść na miejscu aromatyczną zupę charczo, chaczapuri adżarskie z surowym jajkiem oraz naprawdę przyzwoite chinkali z może nieco zbyt grubym ciastem, ale za to pysznym, mięsnym wnętrzem, cudnym bulionem i kolendrowym posmakiem.

Myślę sobie, że siłą samą w sobie jest smak większości z tych miejsc. Lepszy i gorszy, ale zazwyczaj przynajmniej przyzwoity. Jest jednak coś jeszcze – dobro bijące od Gruzinów czy Ormian prowadzących te biznesy. Każdy z nich powie Wam, że za smak ich chleba odpowiada ogrom miłości wkładany w przygotowywanie go każdego dnia. I to chyba najważniejsze podsumowanie fenomenu gruzińskich piekarni, których nie tyle nie powinno ubywać, a w najbliższych miesiącach zapewne jeszcze przybędzie.

Total 9 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments