Mogg – magia pastrami


Temat pastrami w Polsce i we Wrocławiu poruszałem już wielokrotnie, i niestety rzadko kiedy miałem okazję napisać coś pozytywnego. Mało kto u nas przygotowuje pastrami na własną rękę, częściej pochodzi ono od jednego z producentów, który owszem, robi przyzwoite mięso, ale jednak trochę mu brakuje. Jednodniowa wycieczka do Berlina okazała się dobrym pretekstem, aby sprawdzić miejsce polecane przez wielu fanów streetfoodowych smaków, a więc restaurację Mogg, wcześniej znaną pod nazwą Mogg&Melzer.

Ważną kwestią jest niespecjalne przywiązanie właścicieli wielu berlińskich przybytków gastronomicznych do wystroju. Coś w myśl zasady – nie wygląd, a jedzenie przemawia za nami. Mogg mieści się w ogromnym gmachu dawnej szkoły żydowskiej i ewidentnie nie nastawia się na przypadkowego klienta z ulicy – ten najzwyczajniej w świecie przechodząc obok nie dostrzeże restauracji, bo jej nie widać. Aby trafić do środka należy użyć mapy, a następnie przekroczyć ciężkie, majestatyczne drzwi pozwalające przenieść się do świata z poprzedniej epoki. Wystrój rodem z początku lat 70., a gdzieś na uboczu, w ciszy, w jednym ze skrzydeł budynku mieści się lokal owiany niemalże legendą na temat serwowanego tam mięsa.

W środku mamy kilka stolików oraz przede wszystkim kuchnię na widoku z chodzącą miarowo krajalnicą. Przychodzimy w konkretnym celu, więc nawet niespecjalnie skupiamy się na pozostałych pozycjach z menu – prosimy dużo mięsa, dużo! I piwo, które niestety jest fatalne.

Po około dziesięciu minutach na nasz stolik trafiają dwie kanapki – pastrami w wersji małej (10 euro) oraz reuben (15.50 euro). O, panie! Jak to wygląda, jak to pociąga! Myślę, że nawet wegetarianie potrafiliby docenić wizualną stronę tego dzieła. Pastrami podane jest na zimno, mięso, a właściwie ogrom cienko skrojonej wołowiny, zamknięto pomiędzy dwoma kromkami żytniego chleba z kminkiem, a całość muśnięto musztardą. Każde kolejne wgryzienie się przynosi ogromną radość i uśmiech na buzi. Co za świetna rzecz! Jeśli mógłbym chcieć czegoś więcej, to może delikatnie przydałby się tutaj mocniejszy aromat wędzony, ale to raczej myślenie życzeniowe. Bardziej kompleksowa jest kanapka reuben z chyba jeszcze większą ilością mięsa oraz lekko kwaśną kapustą, serem i sosem rosyjskim. Smak jest bardziej zbalansowany, różnorodny, a kapusta – delikatniejsza od znanej nam kiszonej, genialnie podbija mięso. Cudo.

To był nasz pierwszy z wielu obiadów tego dnia, więc dojedliśmy kanapki do końca, ale jeśli będziecie jechać do Mogg, pamiętajcie o ich gigantycznym rozmiarze. Obstawiam, że zjedzenie Reubena na pół również nie powinno być złym pomysłem. Jedzenie jest pyszne, pastrami miękkie, poddające się pod każdym kęsem, poprawny chleb i właściwie nie trzeba więcej. Szapo ba. Ja zakochałem się w tym miejscu.

Mogg

AugustStr 11-13, Berlin

FB

Total 7 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments