Bułka z masłem Solny 2.0 – śniadanie w zielonej bramie


Z jedzeniem w ścisłym centrum Wrocławia mam od dawna pewien problem. Poza kilkoma sprawdzonymi miejscami, ciężko o kolejne, gdzie można dobrze zjeść na wrocławskim Rynku, bez obaw o jakość jedzenia. Zaczyna się robić jeszcze trudniej, kiedy chodzi o połączenie dobrego jedzenia oraz przyjemnej atmosfery w lokalu. Czy udało się tego dokonać w restauracji Bułka z masłem – Solny 2.0? Sprawdzamy!

Moje doświadczenia z Bułką z masłem sięgają oczywiście jej wczesnych lat, kiedy to chodziło się na Włodkowica, aby zjeść proste śniadanie, napić się piwa, a przede wszystkim posiedzieć w najbardziej zielonym ogródku restauracyjnym we Wrocławiu. Po latach otwierały się kolejne Bułki – najpierw na Zwycięskiej, chwilę później na Rzeźniczej. Ta ostatnia przetrwała jedynie moment i raczej nie została zapamiętana przez wielu. Niedługo potem zawitała na plac Solny, nawet wystartowała, ale okres pandemiczny nie wpłynął na nią przesadnie dobrze i do lipca 2021 nie było o niej słychać. Teraz działa już pełną parą, upodobniła się do poprzednich Bułek i wręcz można powiedzieć, że istnieje coś takiego, jak bułkowy styl, po którym łatwo rozpoznać ten koncept.

MIEJSCE

Wejść można tu zarówno od strony ulicy Szajnochy, gdzie mieści się jeden ogródek, jak i od placu Solnego. Po przejściu bramy w kamienicy, naszym oczom ukazuje się patio obrośnięte od góry do dołu zielenią. Na poziomie naszych oczu rozpościera się niemały, mocno wypchany bibelotami ogród, w którym zdecydowanie chce się posiedzieć. Słyszałem już głosy, że ten przepych jest zbędny, ale jak już wspomniałem – niesie za sobą jakiś pomysł na koncept pod tytułem Bułka z masłem. Jak pisałem na wstępie – niewiele mamy w okolicach Rynku miejsc, gdzie porządne jedzenie łączy się z ciekawym wystrojem. Takie miejsca policzyć można wręcz na palcach jednej ręki, więc tutaj spory plusik jak dla mnie.

MENU

Wpadliśmy na śniadanie, więc to menu mogę opisywać. W karcie całkiem sporo pozycji dostępnych codziennie do 11.30. Później rozpoczyna się już serwis z daniami obiadowo-kolacyjnymi. Menu śniadaniowe podzielono na dwie strony. Jedna to śniadania promocyjne – można je zjeść za 5 zł przy zamówieniu kawy. Druga strona – śniadania premium z kilkoma bardziej niestandardowymi pozycjami. Ogólnie nie ma co narzekać, bo udało się uniknąć banału spod znaku frankfuterek z rukolą.

JEDZENIE

Jemy! Rozpoczynamy od ukłonu w moją stronę, bo jak wiecie kocham miłością niezwykłą pierogi ruskie. Kocham również wszelkie zabawy z formą przy wykorzystaniu ich nadzienia. Na pizzy, pierogi w kanapce, z farszem w naleśniku – to już spotkałem. Nie miałem jednak okazji trafić na bajgla z farszem od pierogów ruskich (23 zł). Podpieczony z zewnątrz i mięciutki wewnątrz bajgiel skrywa w środku dwie warstwy wspomnianego farszu z lekko pieprznym posmakiem, okrasę, kiełki słonecznika i jajko sadzone z rozpływającym się żółtkiem. Bardzo sprawnie to przygotowano, ruski farsz może nie gra pierwszych skrzypiec, ale jego obecność jest wyczuwalna. Ja mówię – warto spróbować.

Hitem ostatnich miesięcy we wrocławskich restauracjach jest zdecydowanie burrata. Dziwnym jest, że niewielu wcześniej odkryło ten pyszny oraz rozkoszny wizualnie włoski ser. W Bułce z masłem burrata (31 zł) pojawia się w wersji najbardziej klasycznej – z pomidorami, salsą verde oraz oliwą. Ziołowy aromat miksuje się tu ze słodyczą kolorowych pomidorków i delikatną ostrością oliwy. Kanapka z hummusem z bobu (18 zł) powinna nosić miano kanapeczki, ponieważ grubość tego kawałka chleba jednak wygląda dość zabawnie. To przypomniało mi kanapkę z Bułki na Zwycięskiej, gdzie standardy grubości krojenia pieczywa są podobne. Zdecydowanie wolałbym zapłacić 21 zł i otrzymać konkretnego kromala. Sama pasta z bobu przyjemna – o ile oczywiście lubicie to zielone złoto, bo zapach jest specyficzny. Przyjemna, orzeźwiająca, kontrowana dodatkowo smakiem pomidorów. Tylko ta grubość pieczywa.

Żona zdecydowała się na dwie wersje na słodko. Tosty z bananem (19 zł), to iście amerykańskie podejście do porannego posiłku. Dwa tosty wysmarowane masłem orzechowym, podane z bananem, konfiturą porzeczkową oraz borówkami. Jest słodko, jest trochę kwaśno, wytrawnie i chrupiąco – jeśli lubicie podobne klimaty, powinno posmakować. Na koniec do gry wchodzi pudding ryżowy (23 zł). Ugotowany na mleku migdałowym ryż przybrał formę kleiku z dyskretnie zaznaczonym różanym posmakiem. Całość uzupełniają chrupiące pistacje i kwaskowate maliny. Ciekawe, nie powiem. Proste, ale zaskakujące.

PODSUMOWANIE

Trzeba powiedzieć sobie jasno – ogródek i cała otoczka wokół niego to największy atut Bułki z masłem na Solnym. Nie żeby jedzenie było złe. Co to, to nie. Jest na pewno smaczniejsze od tego z Bułki na Zwycięskiej, a cały anturaż sprawia, że odbiór jedzenia mocno zyskuje. Zjedzenie przyzwoitego śniadania w okolicach Rynku ogranicza się do dwóch, może trzech miejsc, więc każde kolejne jest godne zauważenia. Bułka to nie jest poziom topowy, ale nikt nie powinien przesadnie narzekać, bo nie dość, że jest pięknie, to jeszcze całkiem smacznie. Na zdrowie!

Bułka z masłem Solny 2.0

pl. Solny 14 / Szajnochy 4

FB

Total 40 Votes
18

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments