fbpx
16.3 C
Wrocław
czwartek, 23 kwietnia, 2026

ato ramen Wrocław – ten najlepszy

Czy można zjeść dobry ramen we Wrocławiu? Można, a po debiucie ato ramen nawet bardzo dobry. Zapraszam na szybką wycieczkę po świecie szalonego ramenu bez żadnych granic.

Gdzie? Odrzańska 4-5

FB

Jest początek 2018 roku, a ja wracam z Gdyni. W połowie trasy do Wrocławia przypomina mi się, że znajomi opowiadali o jakimś magicznym miejscu z sushi w centrum Łodzi. Wtedy to pierwszy raz stykam się z ato sushi i poza omakase zjadam jeszcze miskę ramenu. Nieprzyzwoicie dobrego jak na temten okres ramenu. W późniejszym czasie jeszcze dwa lub trzy razy zajeżdżam do ich lokalu – już stricte ramenowego, aby jeść rzeczy wybitne w swojej kategorii. W międzyczasie ramen wchodzi do gastronomicznego maintreamu, staje się ważnym elementem rozwijającej ciągle kulinarnej kultury w kraju nad Wisłą.

11 stycznia 2022 roku pojawia się informacja o planowanym otwarciu we Wrocławiu baru ato ramen. Na grupach poświęconych miejscowej gastronomii słychać głównie głosy euforii mieszającej się ze spazmami szczęścia, tonowanymi przez pojedynczych grupowych maruderów, krzyczących o głupiej modzie na jakiś rosół z Japonii.

W międzyczasie naszych sąsiadów doświadcza wojna, rachunki za prąd, gaz i żywność osiągają niespotykane wcześniej wartości, a ceny usług budowlanych wystrzeliwują w kosmos jeszcze mocniej. W tym wszystkim gdzieś w tle swój lokal remontuje wrocławskie ato ramen, ale cała sytuacja mocno się przedłuża i niektórzy żartują sobie, że zdążą się zestarzeć, zanim ato się otworzy. Jednak w końcu dzieje się cud. Ato ramen otwiera swój wrocławski dom na początku lutego 2023 w rok po ogłoszeniu informacji na temat wejścia do stolicy Dolnego Śląska.

MIEJSCE

Przez długi czas ulica Odrzańska uchodziła za raczej pechową dla gastronomii, co wynikało w dużej mierze z rodzaju prowadzonych w tej okolicy działalności. W ostatnim okresie pojawiły się jednak pozytywne przesłanki, pozwalające sądzić, że nie mamy do czynienia ze straconą dla gastro miejscówką. Swego czasu pojawiło się Di Cafe Deli, potem Smoke, a teraz także ato ramen. Całkiem niezła układanka.

Wcześniej w niewielkim narożnikowym lokalu mieścił się sieciowy sklep spożywczy, jakich wiele w tej okolicy. Ostatnią rzeczą, o jakiej pomyślałem, że może się tutaj otworzyć w przyszłości, była ramenownia. A jednak! I to jeszcze taka. Wnętrze jest bardzo skromne, z wyróżniającym się ogromnym barem – można przy nim usiąść, aby zjeść i obserwować pracę na kuchni. Stolików jest ledwie kilka, a jedynym odstępstwem od ogólnie panującego dookoła minimalizmu jest malowidło pojawiające się na ścianie w tylnej części lokalu.

MENU

Karta jest krótka, acz konkretna. W sumie dziesięć ramenów, podzielonych na kategorie ze względu na zastosowany do nich wywar. Pojawiają się oczywiście także wersje wegańskie, a dla uzupełnienia menu także frytki i coraffle. Nie ma nudy, nie ma przepychu, ale jeśli znajdujecie się w gronie osób mających problemy z podejmowaniem decyzji, poszczególne pozycje są na tyle charakterystyczne, że coś dla siebie znajdziecie na pewno.

JEDZENIE

Kiedy do roboty przy jednym projekcie zabiera się dwóch gości wiedzących o co chodzi w gotowaniu, a jednocześnie rozumiejących gastronomię, z ich połączenia musi wyjść coś dobrego. Ten mariaż to połączone siły znanego przede wszystkim dzięki projektowi Ragu wrocławianina Piotr Arasymowicza oraz łodzianina odpowiedzialnego za ato, Kaspra Krajewskiego. W przestrzeni publicznej wrocławskiego gastro pojawiły się informacje, że wrocławskie ato to franczyza łódzkiego projektu, ale z tego co udało mi się dowiedzieć, nie jest to prawdą. To docelowo ma być autorska restauracja obu wspomnianych panów.

Podczas dwóch wizyt w ato ramen Wrocław poszedłem z jednej strony w sprawdzoną klasykę, z drugiej natomiast w ramenowe szaleństwo. Właśnie z niego znane, a jednocześnie kochane w całym kraju jest ato. Na początek jednak coś mniejszego. Mianowicie Fryty z chashu (38 zł). Mimo że miseczka wygląda dość niepozornie, dzieje się w niej tak dużo, że momentami myślę czy nawet nie zbyt wiele. Chrupiące fryty, kawałki karmelizowanej wieprzowiny, truflowy majonez i lekko piklowane ogórki.

Przejdźmy jednak do głównych bohaterów tego przybytku. Pistacjowy ramen (59 zł) w menu znajdziecie na bocznej szpalcie, co tylko podkreśla jego oryginalność lub jak kto woli szaleństwo. Tak, dobrze przeczytaliście – pistacjowy ramen. Zielony kolor zdradza od razu motyw przewodni – pierwsze skrzypce w tym wypadku gra krem z ucieranych pistacji. Orzeszki zresztą znajdują się w misce również w swojej tradycyjnej formie. Wywar nie jest przesadnie gęsty, za to kremowy, a największe wrażenie wywiera na mnie dodatek opisany w menu jako Korean Fried Chicken. Dla pewności zapytałem się obsługi czy aby nie otrzymałem wersji z tofu, bo tak delikatną strukturę ma kurczak. Świetnie to gra, nasyca mocno, a fani pistacji kolejny raz mogą powiedzieć – pyszne to!

Jeśli o pistacjowym ramenie chciałem napisać jako kremowym, Tantanmen (46 zł) w tej konkretnej kategorii wchodzi na niedościgniony level. Bez żadnej przesady powiem, że łyżka ramenowa stawała na sztorc za każdym razem, kiedy tylko lądowała w misce. Ależ to jest gęste, ale to jest zawiesiste, ależ to jest bogate. Jestem zdecydowanie fanem gęstych, kremowych ramenów, dlatego tantan spełnia wszelkie kryteria, według jakich dobieram swoje dania do zjedzenia w podobnych miejscach. Od razu zaznaczę, że dwie papryczki pojawiające się przy tej pozycji w menu nie są przypadkowe. Jest ostro, przełyk odczuwa każdą łyżkę, a jednocześnie smak balansujący pomiędzy słonością, orzechowością i ostrością nie pozwala na odłożenie sztućców choćby na chwilę. Wciąga tak mocno, jak wciągać należy ramenowy makaron. W końcu sam ramen to makaron, a ten w przypadku ato – pochodzący z ich własnej produkcji, ustawiać można w gronie tych najlepszych z najlepszych. Sprężysty, zachowujący przez długi czas swoją teksturę. Bierzcie tantan i cieszcie się nim!

PODSUMOWANIE

Czy udało się nie przebić balonika oczekiwań, pompowanego przez okrągły rok oczekiwania na otwarcie ato ramen Wrocław? Powiedziałbym więcej – dopompowano tam jeszcze trochę powietrza, a oczekiwania zostały potwierdzone jakością. A trzeba wiedzieć, że to nie zdarza się często we współczesnej gastronomii. Działy marketingu niektórych restauracji tak mocno windują oczekiwania klientów jeszcze na długo przed ich otwarciem, że kiedy w końcu dochodzi do konfrontacji na poziomie – klient i jedzenie, balonik pęka.

ato ramen Wrocław wskoczył dla mnie z automatu do ligowej czołówki i mam pełne przekonanie, że rozgości się tam na długo. Ramen stał się w całym kraju daniem niezwykle popularnym – co potwierdza choćby ogrom sushi barów z nim eksperymentujących. Nie każdemu udaje się jednak osiągnąć taką perfekcję, wydobyć głębię smaku i sprawić, że nikt, ale to nikt nie powie w odniesieniu do ramenu z ato ramen o jakimś tam rosole. Co to, to nie. Naprawdę życzyłbym sobie, aby każdy rosół był tak dobry. ato ramen Wrocław – jesteście kozakami, a Wasz ramen według mnie przeskoczył wszystkie inne wrocławskie.

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 38 Votes
7

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

3 KOMENTARZE

    • Po oczekiwaniu zamówienia około 2 godzin, pani zadzwoniła do mnie i powiedziała że kiedy zamówienie dotrze do mnie muszę ugotować swój makaron sama. Okej, niema problemu🤡
      Dalej, za 40 minut, zamówienie nie dotarło, i w wolt cofnięte.
      Pieniążki nie są zwrócone
      Co jeszcze mam powiedzieć, masakra

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły